fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konfederacja

Grzegorz Braun: W Warszawie uważać, można się potknąć o wiceministra

Fotorzepa, Jakub Czermiński
W Polsce mamy 23 ministerstwa, to najwięcej w Unii Europejskiej. Uważamy, że możemy się wzorować na modelu szwajcarskim - osiem ministerstw z pewnością wystarczy - przekonywał szef koła Konfederacji Jakub Kulesza. Zdaniem posła Grzegorza Brauna, kilkadziesiąt resortów to garb, którego żadne normalne państwo nie wytrzyma.

Na Konferencji prasowej w Warszawie politycy Konfederacji odnieśli się do pogłosek o planowanej rekonstrukcji rządu, w ramach której pewne resorty mają zostać połączone lub zlikwidowane.

Zdaniem posła Jakuba Kuleszy, padające ze strony obozu władzy argumenty za dymisjami ministrów lub likwidacją ministerstw nie są merytoryczne, lecz polityczne i związane z wewnętrzną sytuacją w, jak to określił poseł Konfederacji, tzw. Zjednoczonej tzw. Prawicy i "tzw. koalicjantami, którzy albo mają za mało, albo mają za dużo" stanowisk w rządzie.

- Tę sytuację trzeba zmienić - ocenił Kulesza dodając, że wnioski Konfederacji w sprawie stanu polskiej administracji rządowej w ostatnich latach są niepokojące. Opisując sytuację poseł użył określenia "jedno wielkie Bizancjum".

Szef koła Konfederacji mówił, że na tle innych państw europejskich Polska jest na czele niechlubnego rankingu.  - Okazuje się, że mamy najwięcej ministerstw (23) w całej Unii Europejskiej - podkreślił. Dodał, że w pewnym momencie ministrów i ich zastępców było 120, dziś w Polsce jest 106 polityków w randze ministra, wiceministra, sekretarza, podsekretarza stanu. - Jest to też czołówka, jeśli chodzi o Europę - zaznaczył.

Wymieniając "dobre przykłady" mniejszej administracji państwowej Jakub Kulesza wymienił Szwajcarię (8 ministerstw), Cypr i Austrię (po 11) oraz Węgry, Łotwę i Słowację (odpowiednio 13 i po 14).

- Można administrację rządową odchudzić, a w tym kierunku w Polsce nie było żadnego kroku - mówił polityk.

Kulesza: Osiem ministerstw z pewnością wystarczy

Kulesza podsumował też zmiany, jakie w strukturze rządu zaszły w czasach obecnej władzy. Jak wyliczył, w ciągu ponad 4 lat w rządzie dokonano 21 zmian - ministerstwa były dzielone, łączone, likwidowane i tworzone.

Jako przykład poseł wskazał dział budownictwa, planowania, gospodarowania przestrzennego i mieszkalnictwa - odpowiedni resort stworzony w 2015 r. kilka razy był zmieniany. Kolejno istniały: Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, Ministerstwo Finansów, Inwestycji i Rozwoju oraz Ministerstwo Rozwoju.

- I to wszystko było związane ze zmianami personalnymi. Nie może być tak, że dział administracji rządowej dostosowuje się do personaliów wysokich polityków i ich przynależności partyjnej czy nawet do poszczególnych frakcji w ramach tzw. Zjednoczonej tzw. Prawicy - mówił Kulesza.

- Jako Konfederacja opowiadamy się za głęboką deregulacją państwa, za głęboką debiurokratyzacją administracji państwowej - oświadczył. Stwierdził, że zdaniem jego formacji należy się wzorować na modelu szwajcarskim. - Osiem ministerstw z pewnością wystarczy. 23 to zdecydowanie zbyt duża liczba - przekonywał.

Mentzen: Osiem zmian na stanowisku ministra finansów, żadnej ciągłości pracy

Główny ekonomista Konfederacji dr Sławomir Mentzen zwrócił uwagę, że na reorganizację resortów nakłada się "istna karuzela śmiechu wymiany głównych ministrów".

- Najbardziej patologicznym przykładem jest chyba Ministerstwo Finansów, w którym było osiem zmian na stanowisku ministra od momentu rozpoczęcia rządów Prawa i Sprawiedliwości - mówił polityk dodając, że w tym czasie resort ten czterokrotnie zmieniał nazwę i kompetencje, a w ostatnich 14 miesiącach ministrów finansów było pięcioro.

- Tam nie ma absolutnie żadnej ciągłości pracy - ocenił Sławomir Mentzen. - Można powiedzieć, że w Polsce ministrowie finansów zmieniają się jak trenerzy w słabych klubach polskiej Ekstraklasy - dodał stwierdzając, że doszło do politycznej degradacji Ministerstwa Finansów.

Braun: W Warszawie uważać, żeby się nie potknąć o wiceministra

Na konferencji głos zabrał także poseł Grzegorz Braun, lider Korony. Odnosząc się do przerośniętej jego zdaniem administracji państwowej zadeklarował, że w razie przejęcia władzy Konfederacja "bez żadnych kompleksów" przystąpi do "likwidacji tego zintegrowanego systemu paśników dla partyjnych cwaniaków".

- Mamy kilkadziesiąt resortów, a tu w Warszawie-Śródmieściu to w ogóle proszę uważać przy przechodzeniu przez ulicę, żeby się nie potknąć o jakiegoś wiceministra - mówił Braun. - Jeśli tak to wygląda, to jest to garb, którego żaden naród nie uniesie, żadne normalne państwo nie wytrzyma, jego konstrukcja prawno-administracyjna nie wytrzyma takiego naporu zachłannych, łapczywych, partyjnych gąb do wykarmienia. To trzeba po prostu zmienić i Konfederacja ma w tej mierze bardzo zdecydowane plany - powiedział poseł.

Grzegorz Braun dodał, że w Konfederacji (tworzonej przez partię KORWiN, Ruch Narodowy i Koronę) mogą wystąpić kontrowersje, czy ministerstw "docelowo ma być aż tuzin, czy może rozsądniej byłoby pół tuzina".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA