Zarząd Główny KOD oświadczył, że zwrócił się do Komitetu Społecznego KOD i  do komisji rewizyjnej KOD o sprawdzenie przepływu finansów stowarzyszenia. Audyt w firmie ma przeprowadzić zewnętrzny podmiot. KOD zapewnił, że chce go przeprowadzić "możliwie szybko".

Podczas konferencji podkreślono, że nadzór nad środkami pochodzącymi ze zbiórek publicznych prowadzony był przez Komitet Społeczny, który jest ciałem odrębnym wobec stowarzyszenia KOD.

- KOD to są tysiące ludzi zjednoczonych wokół idei obrony demokracji, państwa prawa i wolności obywatelskich. Czujemy się tym hasłem zobowiązani - usłyszeliśmy.

Wiceprzewodniczący KOD Radomir Szumełda oświadczył, że członkowie KOD swój stosunek do sprawy Mateusza Kijowskiego określą podczas zbliżających się wyborów władz stowarzyszenia, które są zaplanowane na 5 marca.

- Takie sytuacje zawsze obciążają organizację, dlatego trzeba je jak najszybciej wyjaśnić. Przyznam, że moje zaufanie do Matusza Kijowskiego zostało nadszarpnięte - mówił wiceprzewodniczący KOD.

Co do ewentualnej rezygnacji Kijowskiego z przewodniczenia KOD-owi, Szumełda uznał, że jest to jego indywidualna decyzja.

Określanie przez Kijowskiego całej sytuacji jako "niezręczności" członkowie zarządu skwitowali, że wyjaśni ją audyt. Podkreślili, ze jako członkowie zarządu nie mieli wglądu w dokumenty finansowe i dlatego trudno im się w tej chwili wypowiadać na ten temat, zwłaszcza że sami są zaskoczeni sytuacją.

Według ich zapewnień, Mateusz Kijowski zobowiązał się do przedstawienia im dokumentów.

Członkowie zarządu głównego KOD Magdalena Filiks i Radomir Szumełda przyznali, że nie wiedzieli, iż to firma Mateusza Kijowskiego prowadzi stronę internetową KOD.

 - Od początku istnienia KOD były wysyłane takie komunikaty i chyba wszyscy w nie wierzyli, że wszyscy w KOD robią wszystko za darmo - mówił Szumełda. - Musimy pamiętać jednak, że pierwsze pół roku KOD to był żywioł i tajfun, wszyscy robili wszystko,. Mam dziś takie przekonanie, ze to, co do wczoraj uważałem za wiedzę, niekoniecznie nią jest. Być może wielu rzeczy nie wiem.

Wczoraj do mediów dotarły informacje na temat faktur na ponad 90 tys. zł, które wystawiała Komitetowi Obrony Demokracji firma, należąca w 95 procentach do żony Mateusza Kijowskiego, a w 5 procentach do samego lidera. Były to wyceny prac informatycznych na rzecz stowarzyszenia.

Sam Mateusz Kijowski zapewnia, że pieniądze nie pochodziły ze zbiórek od sympatyków stowarzyszenia, całą sytuację nazywa nieporozumieniem i deklaruje, że nie zamierza zrezygnować z pełnienia funkcji przewodniczącego KOD.