fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Obiad, rozrywka i lokalne marki

W wielu centrach handlowych gastronomia zaczynała przekraczać 10 proc. powierzchni najmu. Jak to się zmieni po pandemii?
shutterstock
Ludzie wciąż chcą się spotykać w galeriach handlowych. Od rynku e-commerce centra odróżnia m.in. funkcja społeczna.

Przed pandemią centra handlowe coraz mocniej stawiały na gastronomię i rozrywkę, stając się miejscami spędzania wolnego czasu. Jak podaje Marta Mikołajczyk-Pyrć, dyrektor działu zarządzania nieruchomościami handlowymi i projektami mixed-use w firmie doradczej Savills, w wielu obiektach gastronomia zaczynała przekraczać 10 proc. powierzchni najmu.

Koronawirus mocno uderzył w gastronomię. – Duża część branży, w tym najemców w obiektach handlowych, przetrwała okres lockdownu, oferując jedzenie na wynos. Inne nie zdecydowały się na otwarcie lokali w tym czasie – mówi Marta Mikołajczyk-Pyrć. – Dziś w zarządzanych przez nas obiektach jest spore zainteresowanie wolną powierzchnią pod gastronomię, a wielu obecnych najemców prosi o zgodę na powiększenie ogródków restauracyjnych. Pandemia mocniej doświadczyła najemców z sektora rozrywki, ale powoli ruch zaczyna wracać i do tej branży, co widać po operatorach multipleksów.

Wrośnięte w tkankę

Pytana o rozkład sił i rolę gastronomii w galeriach po pandemii Magdalena Frątczak, szefowa sektora handlowego w CBRE, mówi, że długofalowe skutki nadal trudno przewidzieć. – Z naszego badania przeprowadzonego w 2019 r., niedługo przed wybuchem pandemii, wynikało, że Polacy chętnie korzystają z oferty gastronomicznej. Co dziesiąta osoba na posiłek w strefie food court decydowała się codziennie lub dwa–trzy razy w tygodniu. Raz w tygodniu stołowało się w ten sposób 12 proc. konsumentów, dwa–trzy razy w miesiącu 17 proc. – wskazuje. – Komplementarność oferty zakupowej i rozrywkowej była kryterium wyboru centrum handlowego przez odwiedzających. Czy klienci wrócą do tych zachowań 1:1, na razie trudno ocenić.

Według ekspertki CBRE część lokali gastronomicznych może skierować swoją uwagę na ulice handlowe, gdzie prowadzenie biznesu w dobie lockdownów było nieco łatwiejsze. – Nie oznacza to jednak zmierzchu galerii handlowych w wydaniu sprzed pandemii. Już teraz, po poluzowaniu obostrzeń i otwarciu sklepów, widać, że Polacy do galerii wracają – zaznacza.

W obiektach Apsys Polska, jak informuje Justyna Kur, wiceprezes i dyrektor zarządzania nieruchomościami w tej firmie, ruch jest znacznie większy niż w analogicznych miesiącach ub.r. – w maju o niemal 39 proc., a w czerwcu o 15 proc.

– Według danych PRCH maj był miesiącem 37-proc. wzrostu frekwencji w centrach handlowych – wskazuje Justyna Kur. – Pandemia i lockdowny obejmujące wielkopowierzchniowe obiekty nie spowodowały załamania branży, ale są czynnikiem stymulującym nowe zachowania konsumenckie, co przyspiesza zmiany.

Dodaje, że wzrosło znaczenie lokalizacji, co było widać zwłaszcza w pierwszych miesiącach pandemii, kiedy to pozycję umocniły obiekty położone po sąsiedzku w dzielnicach mieszkaniowych. – Dziś równie ważne jest usytuowanie w rozpoznawalnej części miasta i silne wpisanie galerii w tkankę miejską jako wielofunkcyjnych przestrzeni publicznych i miejsc spotkań – mówi Justyna Kur. – Jednym z ważniejszych trendów stała się też lokalność, rozumiana jako zakorzenienie galerii w kontekście lokalnym i regionalnym, zaangażowanie społeczne i ekologiczne, a także większe otwarcie na lokalne marki.

W dłuższej perspektywie wiceprezes przewiduje utrzymanie się trendu z poprzednich lat, czyli powiększania stref gastronomii i rozrywki. – Równolegle na rynku handlowym będzie się pojawiać więcej formatów typu food hall. Wymiar rozrywki oferowanej przez centra handlowe musi się jednak zmieniać w zależności od sytuacji i aktualnych potrzeb klientów – tłumaczy Justyna Kur. – Obiekty wciąż działają w reżimie sanitarnym, ale już widać, że w przyszłości ich funkcja rozrywkowa i społeczna pozostanie wartością odróżniającą je choćby od rynku e-commerce.

Swoje punkty otworzyli wszyscy najemcy gastronomiczni i rozrywkowi z portfela spółki EPP. Firma planuje podpisywanie nowych umów. Stawia też na nowe koncepty i debiuty, w tym te łączące online z offline. – Obok zakupów bardzo istotne po wielu tygodniach ograniczeń stało się zaspokajanie potrzeb społecznych; klienci na nowo przyzwyczajają się do możliwości spotkania w restauracji i skorzystania z oferty rozrywkowej w centrach handlowych – podkreśla Michał Świerczyński, członek zarządu odpowiedzialny za komercjalizację nieruchomości w EPP, który wierzy, że sektor F&B i rozrywka w centrach handlowych nadal będą się mocno rozwijać. – Podobnie jest zresztą z pozostałymi branżami. Już w pierwszych tygodniach od pełnego otwarcia widać szybki trend odbudowy obrotów najemców – twierdzi.

Zmiana oferty

Po kolejnych lockdownach nie wszystkie sklepy zdecydowały się jednak na otwarcie. – W takich lokalach możemy się spodziewać nowej oferty – mówi Marta Mikołajczyk-Pyrć. Podkreśla jednocześnie, że korekta oferty handlowej w galeriach to stały proces. Bywa, że marki wycofują się z rynku, inne na nim debiutują. Centra dostosowują się do zmieniających się potrzeb klientów. Dzieje się tak często przy okazji modernizacji czy rozbudów.

W Polsce jest 551 centrów, parków handlowych i centrów wyprzedażowych o powierzchni 5 tys. mkw. W sumie oferują ponad 12 mln mkw. powierzchni – podaje CBRE. W aglomeracji warszawskiej jest 56 obiektów (ponad 1,74 mln mkw.), na Górnym Śląsku – 48 (ponad 1,1 mln mkw.), w Trójmieście – 29 (807,3 tys. mkw.), w aglomeracji poznańskiej – 25 (741,9 tys. mkw.), wrocławskiej – 24 (723,7 tys. mkw.), krakowskiej – 20 (613,2 tys. mkw.), łódzkiej – 18 (521,3 tys. mkw.), a szczecińskiej – 19 (ponad 391 tys. mkw.). W budowie jest 19 obiektów. To m.in. Galeria Karuzela w Kołobrzegu (30 tys. mkw.), Atut Kraków Ruczaj bis (25 tys. mkw.), Galeria Andrychów (23,3 tys. mkw.) czy Saller Stargard (18 tys. mkw.). Projekt Góraszka zaoferuje 77 tys. mkw., z czego 21 tys. to część rozrywkowa. Rozbudowę przechodzi pięć galerii.

– W najbliższych latach nie będziemy już świadkami wielu spektakularnych otwarć dużych obiektów, które też zdecydowanie gorzej zniosły lockdowny i pandemiczną rzeczywistość – ocenia Magdalena Frątczak. – Najbliższe lata to spokojny wzrost liczby mniejszych obiektów rozsianych po całej Polsce, co świadczy też o dojrzałości naszego rynku.

Nasycenie powierzchnią handlową to ok. 317 mkw. GLA na 1 tys. mieszkańców. – Pod tym względem polski rynek handlowy jest mniej więcej w środku europejskiej stawki. Nie jest to jednak wyznacznik, który z całą pewnością określa, czy na danym rynku mogą się pojawić nowe obiekty – zaznacza Magdalena Frątczak.

Jak tłumaczy, wiele zależy od siły nabywczej mieszkańców, konkurencji obiektów, ich jakości, umiejętności odpowiadania na potrzeby klientów. – Nasze ostatnie raporty i analizy pokazują, że dynamicznie rozwija się segment parków handlowych – mówi ekspertka CBRE. Klienci chętnie robią w nich zakupy ze względu na lokalizację i dostępność sklepów. – Same parki czy tzw. centra convenience przeszły sporą metamorfozę, jeśli chodzi o ofertę – zauważa Magdalena Frątczak. Jej zdaniem format ma duży potencjał, obiekty są atrakcyjne dla klientów, a więc i dla najemców i inwestorów.

A Marta Mikołajczyk-Pyrć uważa, że pandemia w dłuższej perspektywie nie powinna zatrzymać trendu związanego z powstawaniem coraz większej liczby projektów o funkcji mieszanej (mixed-use), zwłaszcza w połączeniu z funkcją mieszkaniową. – Trudno sobie wyobrazić, aby w przyszłości jakiekolwiek centrum handlowe pozostało w 100 proc. handlowo-rozrywkowe. W ramach ich ewolucji coraz częściej pojawiać się będą nowe funkcje i zastosowania – przewiduje.

Ekspertka Savillsa uważa, że choć że stopień nasycenia powierzchnią handlową w Polsce można uznać za stosunkowo wysoki, to nadal jest miejsce na kolejne obiekty handlowe. - Inwestycje wymagają jednak dokładnej analizy lokalnego rynku, a oferta musi odpowiada na dotąd niezaspokojone potrzeby zakupowe mieszkańców - mówi.

Justyna Kur komentuje, że centra handlowe są główną osią handlu w Polsce. – Patrząc na obroty i frekwencję po okresie lockdownów, możemy prognozować, że stan ten utrzyma się w przyszłości – ocenia. - Klienci nadal preferują zakupy stacjonarne, które dają możliwość obejrzenia produktu, oceny jego jakości, przymierzenia, skorzystania z porady eksperta. Dzięki temu odwiedzalność galerii handlowych, po kolejnych lockdownach stopniowo wraca do normy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA