fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Ekologia w budownictwie to konieczność, a nie zwykła fanaberia

dr Wojciech Słomka – ekspert ds. zieleni inwestycyjnej i ochrony środowiska
materiały prasowe
Budować cokolwiek bez drzew, to jak kazać żyć ludziom bez płuc – przekonuje Wojciech Słomka, Eco Avenger, współautor ekologicznego poradnika dla deweloperów.

Deweloperzy nie mogą narzekać. Mieszkania sprzedają się świetnie. Myśli pan, że będą zainteresowani rozwiązaniami ekologicznymi? Przecież to kosztuje.

Wojciech Słomka: Nie mają wyjścia. Brak zmian może doprowadzić do wycofania dewelopera z rynku.

Ale dlaczego? Dla kupujących chyba najważniejsza jest dobra jakość za niską cenę. A ekologia to raczej na razie fanaberie garstki bogatych mieszczuchów.

Nie zgadzam się. Kupujący są coraz bardziej świadomi. Ekologia to dziś nie tylko moda, ale styl życia wielu ludzi. I bynajmniej nie jest to już taka mała garstka mieszczuchów. Media, social media dostarczają coraz więcej informacji o dynamicznych zmianach klimatu. Rozwiązania ekologiczne stają się więc już koniecznością, a nie fanaberią. Ułatwiają też życie.

A o ile przy zastosowaniu rozwiązań ekologicznych wzrasta cena mkw. mieszkania?

Od 5 do 15 proc. przy zastosowaniu obecnej, niezmienionej technologii budownictwa.

Są już w Polsce ekologiczne osiedla ?

W tej chwili realizowanych jest kilka pierwszych projektów. I nie są to tylko pojedyncze bloki.

Może pan zdradzić więcej szczegółów?

Na razie nie mogę, wiąże mnie tajemnica.

Jakie ekologiczne rozwiązania najszybciej i najtaniej może wdrożyć inwestor?

Wystarczy posadzić drzewa. Budować cokolwiek bez drzew, to jak kazać żyć ludziom bez płuc. To naturalne filtry powietrza. Zatrzymują nawet 60 proc. toksycznych zanieczyszczeń. Działają antydepresyjnie i obniżają temperaturę w miastach nawet o 10 stopni.

Ceny na rynku są szalenie zmienne. Koszty nasadzenia drzew zależą od zapisu w decyzji środowiskowej oraz określenia parametrów i gatunku drzewa. Średnia cena posadzenia drzewa wraz z gwarancją to 1500 zł netto. A przesadzenia od ok. 2500 zł do kilkudziesięciu tysięcy za jedno drzewo, choć zdarzają się i takie za kilkaset tysięcy.

Ważne też, by posadzić gatunki drzew odporne na suszę, np. klon polny odporny na zanieczyszczenia czy gruszę drobnokwiatową świetnie radzącą sobie z niedostatkiem wody, a przy okazji intensywnie kwitnącą na biało. Warto pamiętać również o robinii akacjowej i zamienić metalowe parkany na zielone.

Czyli na żywopłoty?

Tak. „Żywe" ogrodzenia są średnio o 66 proc. tańsze od standardowych siatek i do tego nie rdzewieją. Jeśli są odpowiednio gęste (lub mają kolce), stanowią przeszkodę nie do przebycia dla złodziei. Zatrzymują też kurz, pył oraz nieprzyjemne zapachy. Chronią przed hałasem, wiatrem i gorącymi masami powietrza. Są idealną sypialnią dla małych ptaków i tysięcy owadów.

Bryła budynku oraz kolor ścian mają znaczenie?

Oczywiście. I to nie tylko ścian, ale i dachu. Jednym z powodów powstawania miejskich wysp ciepła jest wszechobecność betonu, który w dzień kumuluje ciepło, a nocą je oddaje. Dlatego na elewacji powinien dominować biały kolor, ponieważ jasne powierzchnie o niskiej chropowatości nagrzewają się o połowę mniej niż te ciemne i chropowate takie jak asfalt. Powłoki o bardzo wysokiej refleksyjności mogą powodować efekt olśnienia w budynkach sąsiednich – dlatego najlepszy jest dach zielony.

W upalne dni najniższe temperatury występują na powierzchniach zielonych. Warto więc pomyśleć o roślinności na dachu lub winobluszczach, bluszczach na ścianach oraz zamiast czarnego asfaltu budować drogi z jasnego, białego, a także unikać zwartych powierzchni parkingów przed budynkami. Parkingi zewnętrzne mają sens tylko jako miejsca dla osób z niepełnosprawnościami i dla car-sharingu.

W Budapeszcie działa już system Parkl. Sczytuje on w bramie rejestracje i informuje wspólnotę o tym, czy samochód jest mieszkańca czy nie. Jeśli to obce auto, nalicza opłatę za używanie danego miejsca parkingowego. Brama z czujnikami pozwoli zarobić mieszkańcom na udostępnianiu parkingu ludziom spoza osiedla. Szacuje się, że wspólnota może zarobić nawet 100 tys. zł rocznie na 15 wolnych miejscach. A zwarta bryła budynku może zmniejszyć zapotrzebowanie na energię aż do 40 proc. I wbrew pozorom wysokie budynki to nie jest wcale zło wcielone. W centrach miast powinny dominować.

Dlaczego?

Budowa wysokiego budynku w centrum miasta to przede wszystkim brak wycinki dziesiątek, setek drzew pod zabudowę. W czasach zmian klimatu priorytetem staje się retencja wody deszczowej, czyli gromadzenie jej w miejscu opadu.

Dzięki temu przed deweloperami otwierają się nowe możliwości przeciwdziałania skutkom zmian klimatu. Mogą budować ogrody deszczowe. Wystarczy zaprojektować je w gruncie lub w skrzynce zasilanej wodą z dachu. Ponadto użyć przepuszczalnych powierzchni na parkingach lub chodnikach tak, by woda deszczowa swobodnie spływała z powierzchni utwardzonych do zagłębień z bioretencją.

Zaleca pan budowę z materiałów ekologicznych. Czym się różnią od tych tradycyjnych?

Im bardziej dany materiał jest przetworzony, tym więcej powstało przy jego produkcji dwutlenku węgla, czyli ślad węglowy. I choć beton czy stal są bardzo tanie, to ślad środowiskowy, jaki zostawia po sobie ich produkcja, jest duży. Dlatego warto, by inwestorzy korzystali z materiałów naturalnego pochodzenia i z materiałów z recyklingu. Można zastosować np. technologię drewna klejonego, które daje niemal nieograniczoną możliwość kształtowania konstrukcji budynku. Dach ostatniej kondygnacji w konstrukcji z wiązarów kratowych drewnianych – 190 zł netto za mkw. Żelbetowa konstrukcja monolityczna to 175 zł netto za mkw. Niby drożej, ale wielkiej różnicy nie ma. Za to zysk ekologiczny jest ogromny.

A auta elektryczne? Pana zdaniem powinny być stacje ładowania w garażach podziemnych?

Deweloperzy je krytykują, mówiąc, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Samochody elektryczne wcale nie są takie ekologiczne. Wprawdzie nie emitują spalin, ale zużywają prąd, który jest produkowanych w tradycyjnych elektrowniach węglowych. Sytuacja ulegnie zmianie, kiedy zwiększymy udział zielonej energii. Stacje ładujące mają sens, ale tylko gdy budynek jest samowystarczalny energetycznie, czyli ma np. na dachu panele słoneczne. Na polski rynek wchodzą właśnie dachówki z warstwą fotowoltaiczną i zintegrowane dachy z paneli tworzących strukturę dachu.

Wystarczy, że inwestorzy przygotują parking tak, aby dało się dociągnąć okablowanie do każdego miejsca postojowego. E-rynek tanieje z godziny na godzinę. Volkswagen wypuszcza właśnie ładowarkę ścienną za ok. 1700 zł, a w wersji z licznikiem za ok. 3700 zł. PGE zapowiada, że wszystkie jej stacje ładowania mają być niebawem zasilane w 100 proc. z OZE.

Dziś natomiast średni koszt uzbrojenia miejsca parkingowego i przystosowania instalacji budynku pod licznik i zakup ładowarki to ok. 4,5–20 tys. zł. Przy prognozowanych wzrostach cen energii, instalacja zwróci się po pięciu latach.

dr Wojciech Słomka – ekspert ds. zieleni inwestycyjnej i ochrony środowiska. Dendrolog. Przyrodnik. Projektant i audytor przestrzeni zielonych, w szczególności przestrzeni inwestycyjnych. Współautor poradnika „Od dewelopera do ekobohatera. Przewodnik. Czyli jak uratować świat i nie zbankrutować"

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA