fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: Targi z prezesem wciąż trwają

PAP
Premier Mateusz Morawiecki stanął na czele gabinetu Beaty Szydło. Złośliwie można by stwierdzić, że to musiał być doskonały rząd, skoro nowy premier nie wymienił ani jednego ministra. I mimo że kilku szefom resortów groził sam Jarosław Kaczyński, że muszą się podciągnąć, a o rekonstrukcji mówiono od kilku miesięcy, ostatecznie jedyną zmianą była zmiana na fotelu premiera.

Ale już bez ironii. Fakt, że Morawiecki nie dokonał na razie żadnych zmian w rządzie, będzie miał kilka ważnych konsekwencji. Z pewnością rekonstrukcja przedłuży się o kolejne tygodnie – zaraz święta, potem Nowy Rok, więc na ewentualne zmiany w rządzie poczekamy co najmniej do stycznia. A to ryzykowne rozwiązanie. Ostatnie badanie CBOS pokazało bowiem pierwsze poważniejsze od dłuższego czasu wahnięcie trendu wzrostu poparcia dla PiS. Kilkuprocentowy spadek to być może kwestia jednorazowa, ale może to też być sygnał ostrzegawczy od elektoratu, że ta rekonstrukcja trwa zbyt długo.

Ale nie tylko wyborcy mają już jej dość. Nowy premier ma prawo chcieć się zastanowić przed dokonaniem zmian w Radzie Ministrów, ale przedłużające się układanki dotyczące tego, kto stanowisko straci, a kto przyjdzie na jego miejsce, oznaczają dalsze trwanie marazmu w państwie. Ostatnio jeden z wiceministrów opowiadał mi, jak rekonstrukcyjna niepewność paraliżuje pracę rządu. Po pierwsze, podwładni ministrów czytają gazety i spekulacje, czy ich przełożeni wkrótce wylecą z rządu. Po drugie, gazety czytają również dyplomaci i urzędnicy w Brukseli, co znacznie osłabia siłę przebicia polskich urzędników, którzy chcą coś załatwić w Unii lub za granicą.

To, że Morawiecki kierować będzie gabinetem odziedziczonym po Beacie Szydło, może oznaczać również, że nowy premier wciąż targuje się z Jarosławem Kaczyńskim o własną niezależność. Zapewne gdyby umowa między panami była już dogadana, gdyby była zgoda władz PiS na autorski skład gabinetu Mateusza Morawieckiego, w poniedziałek nie zostaliby zaprzysiężeni dotychczasowi ministrowie. Odłożenie nowych nominacji w czasie to sygnał, że sprawa ta nie została zamknięta.

Przed nowym premierem stoi więc teraz najpoważniejsze zadanie w całej politycznej karierze. Od tego, jak ułoży sobie relacje z prezesem i partią, zależy to, czy uda mu się zrealizować ambitne plany dotyczące gospodarki i naprawienia wizerunku naszego kraju. A to ważne nie tylko dla kariery nowego premiera, ale również dla polskich interesów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA