fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Narodowcy są odporni na ojcowski ton ministra Ziobry

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
PiS dbając o to, by polskie ulice były wolne od rasistowskich haseł i szubienic, może sobie wyczyścić przestrzeń po prawej stronie.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie sobotniej manifestacji narodowców. Chodzi o powieszone na szubienicach zdjęcia europosłów PO, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce.

Od zdarzenia minęły cztery dni. – W każdym przypadku łamania prawa będziemy mieli do czynienia z reakcją policjantów – oświadczył dumnie komendant główny policji nadinspektor Jarosław Szymczyk. Reakcja ta ma być zawsze „adekwatna do istniejącego zagrożenia". Jaka więc była tym razem? Policja „przygotowała materiał filmowy, ustaliła nazwiska sprawców i przekazała je do prokuratury" . A ta ogłosiła, że w pierwszej kolejności mają zostać przesłuchani... europosłowie, których zdjęcia pojawiły się na symbolicznych szubienicach - jak podało radio Zet.

Czy po tak „adekwatnej" reakcji bohaterowie Ruchu Narodowego będą potrafili się otrząsnąć? Czy przerażeni zaprzestaną działalności?

Żarty na bok. W służbach rozkazy wydaje przełożony. To dlatego np. media obiegło zdjęcie niesionego przez funkcjonariuszy Władysława Frasyniuka: ktoś wydał rozkaz, by siłą rozwiązać demonstrację. Policjanci nie są od tego, by na ulicy samodzielnie podejmować polityczne decyzje w sprawie tego, komu wolno przekraczać granice, a komu nie. Dyrektywy wydawane są na samej górze. Firmuje je minister Mariusz Błaszczak.

Po katowickiej demonstracji przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani zapowiedział, że zwróci się do premier Beaty Szydło o zapewnienie bezpieczeństwa polskim eurodeputowanym. – Pan przewodniczący ulega fake newsom – odpowiadał na to minister Błaszczak w publicznym radiu. – Fałszywej propagandzie, kłamstwom kierowanym do niego przez totalną opozycję z Polski.

Czy po takiej wykładni własnego szefa którykolwiek z policjantów odważy się na cokolwiek zwrócić uwagę narodowcom? Choćby na to, że plują na ulicy?

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro też okazał się zwolennikiem bezstresowego wychowania: – To się wpisuje w formę radykalnego protestu, charakterystycznego dla różnych środowisk, które przyjmują pewne skrajne postawy i manifestują je w życiu publicznym. Nie mieści się to w kulturowych ramach, które byłbym gotów akceptować – stwierdził minister.

Czy ten ton łagodnego wychowawcy zresocjalizuje narodowców? Dlaczego PiS jest tak łagodne wobec ekscesów rasistowskich podczas Marszu Niepodległości czy innych akcji wynikających z ksenofobii? Dlatego, że samo wprowadziło do publicznej debaty antyimigrancką histerię? Ministrowie Błaszczak i Ziobro liczą pewnie po cichu, że dzięki swojemu przymykaniu oka zarobią trochę głosów od chłopaków spod znaku „white power".

Ale to krótkowzroczna rachuba. Bo narodowcy jako organizacja krok po kroku zabierają PiS przestrzeń po prawej stronie. Czy na pewno partii Jarosława Kaczyńskiego opłaca się ich troskliwie hodować?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA