fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Paweł Rożyński: Czy słońce Toskanii zaświeci nad Wisłą

iStockphoto
Ciągnący się od lat, a teraz spotęgowany przez pandemię kryzys krajów południa Unii przesuwa tam biegun biedy z krajów naszego regionu. Ale nie wpadajmy w euforię: teraz też biedniejemy, tyle że wolniej od Włochów czy Hiszpanów.

W filmie „Pod słońcem Toskanii" główna bohaterka rozpoczyna nowe życie we Włoszech. Remontuje zrujnowaną willę przy pomocy polskiej ekipy budowlańców. Polscy emigranci przedstawieni są sympatycznie, ale to nędzarze, którzy w desperacji przyjechali do Włoch za pracą. Film powstał w 2003 r. i pod tym względem wygląda teraz anachronicznie, wręcz groteskowo. Ale uświadamia nam, co Polska osiągnęła od tego czasu, a jak wiele stracili inni. Włochy są w 20-letniej stagnacji, Hiszpania, Grecja czy Portugalia w nieco ponad 10-letniej. Zmagają się z wielkim bezrobociem, długami, rozpadającą się infrastrukturą. A jeszcze niedawno był to dla nas „Zachód".

To prawda, że awansując przez lata w rankingach zamożności, skorzystaliśmy na problemach innych. Ale też szybko rozwijaliśmy się, wykorzystując lata pokoju i kapitalistycznej gospodarki oraz takie atuty, jak tania, wykwalifikowana siła robocza i położenie, które kiedyś było naszym przekleństwem. Tę bliskość biznesowego serca Europy, którym są Niemcy. W 2015 r. wyprzedziliśmy Grecję, w 2019 r. – Portugalię. Wydawało się, że Włochy i Hiszpania są do dogonienia dopiero za jakieś pięć–dziesięć lat. Teraz, gdy ich gospodarki miażdży pandemia bardziej niż naszą, może się to stać znacznie szybciej. To akurat pewnie mało obchodzi kogoś, kto właśnie traci w Polsce pracę. Bo też biedniejemy przez koronakryzys, tylko że o niebo wolniej niż inni.

W dodatku dalej trochę nam brakuje do Czech, Słowacji, Estonii, a nawet Litwy, nie wspominając o krajach takich jak Niemcy. Dopiero pogoń za tą prężną gospodarką będzie prawdziwym wyzwaniem i testem. Nie uda się, jeśli dalej będziemy bazować głównie na konsumpcji, rozdawnictwie i największej w Europie obecności państwa w gospodarce. Tak właśnie przez lata rozwijała się Grecja, ale lądowanie było dramatyczne. Również Hiszpanom wydawało się, że złapali Pana Boga za nogi, gdy w 2008 r. osiągnęli 90 proc. niemieckiego PKB na głowę. Socjalistyczne ciągotki, sztywny kodeks pracy, wysokie podatki doprowadziły do utraty konkurencyjności. Kiedy już wydawało się, że kraj ten wychodzi na prostą, z wyjątkową siłą zepchnęła go w dół pandemia. Nic nie jest dane raz na zawsze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA