fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Przemysław Tychmanowicz: Pieniądz rządzi światem, również tym sportowym

Od lewej: prezes Totalizatora Sportowego Olgierd Cieślik, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło i prezes Ekstraklasy S.A. Marcin Animucki podczas konferencji prasowej oficjalnych partnerów piłkarskiej ligi - PKO Banku Polskiego oraz Totalizatora Sportowego, na Stadionie Narodowym w Warszawie.
PAP/Piotr Nowak
Ponad 1 mld zł wyniosły w 2020 r. wydatki firm na sport. Chociaż jest to wartość mniejsza od tej z 2019 r. to i tak może przyprawiać o zawrót głowy.

W czasach, w których walczyliśmy z pandemią koronawirusa, można nawet zastanawiać się czy tych pieniędzy nie dało się wydać lepiej, szczególnie, że w dużej mierze pochodziły one od firm, gdzie dominującą pozycję ma Skarb Państwa. Czy naprawdę największy w Polsce bank PKO BP musi wspierać finansowo piłkarską Ekstraklasę, a pośrednio przez to również kluby i piłkarzy, którzy otrzymują niebotyczne, jak na krajowe standardy, wynagrodzenia, a mają problem by przejść pierwsze rundy eliminacji europejskich pucharów? Czy wspieranie powrotu do ścigania Roberta Kubicy przez PKN Orlen nie było przerostem ambicji nad treścią? Takich pytań można mnożyć, a odpowiedzi na nie są jednoznaczne. Punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia.

Czy jednak tego chcemy czy nie, pieniądz rządzi dzisiaj światem, również tym sportowym. Najlepszym tego przykładem może być niedawny pomysł stworzenia piłkarskiej Superligi, która pod przykrywką większej atrakcyjności widowiska miała uczynić największe kluby jeszcze większymi, dzięki ponadprzeciętnemu zastrzykowi gotówki. Pomysł rozgrywania piłkarskich mistrzostw świata co dwa lata, który ostatnio pojawił się ze strony FIFA, też ciężko uzasadnić czymś więcej niż chęcią większego zarobku. Sportowym romantykom pozostają dzisiaj właściwie epizody, jak ten ostatni z Gdańska, gdzie w finale Ligi Europy, hiszpański Villareal pokonał znacznie bogatszy Manchester United. Z drugiej strony w sobotnim finale Ligi Mistrzów były już jednak dwa klub z najbogatszej ligi świata czyli angielskiej Premier League.

1 mld zł wydany przez polskie firmy na wspieranie sportu jest kroplą w morzu potrzeb. Polską Ekstraklasę i angielską Premier League dzieli przepaść nie tylko sportowa, ale i finansowa. Oczywiście w innych dyscyplinach sportu, jak chociażby w siatkówce, wypadamy już zdecydowanie lepiej (brawo Zaksa Kędzierzyn – Koźle!), jednak to właśnie na piłkarskiej murawie leżą największe pieniądze. Chcąc się ścigać i mierzyć z najlepszymi potrzebne jest dzisiaj finansowe wsparcie, tak by danej dyscyplinie sportu zapewnić ­­możliwości rozwoju. Już nawet nie chodzi o wynagrodzenia dla zawodników, ale stworzenie odpowiedniej bazy treningowej, organizacji wyjazdów i zgrupowań czy też danie sobie opcji na zatrudnianie najlepszych trenerów.­ Talent zawodników to jedno. Trzeba go jeszcze oszlifować, a to też kosztuje.

Dla niektórych pieniądze jakie firmy łożą na sport, mogą oczywiście być niezrozumiałe. Sam mogę być nieobiektywny, gdyż każdy sukces Polaków na światowych arenach sportowych, wywołuje u mnie eksplozję radości, na którą z lekkim niepokojem patrzy dwuletnia córka. Chyba jednak każdy kibic wie że sukces sportowy, ma wyjątkowy smak i tak naprawdę jest bezcenny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA