fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koleje

Intercity ma poważne problemy z pociągami przed świętami

Fotorzepa, Roman Bosiacki
PKP Intercity wstrzymuje sprzedaż biletów na części tras, bo niemal połowa dartów jest wyłączona z ruchu. Są też kłopoty z nowymi lokomotywami.

Przed Wielkanocą i majówką PKP Intercity ma poważne problemy z pociągami. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", obecnie w ruchu jest tylko 12 z 20 posiadanych przez Intercity składów Dart (produkcji Pesy). Dwa są naprawiane po awariach, natomiast sześć jest wyłączonych z powodu odspojenia na poszyciu pudeł wagonów. Kłopoty z pudłami wystąpiły w siedmiu składach, ale jeden wrócił już na tory. – Naprawa jest przeprowadzana zgodnie z procedurą przedstawioną przez producenta, a jej zakres i realizacja jest na bieżąco monitorowana – podkreśla przewoźnik.

Czytaj także: Zbliża się koniec monopolu PKP

Sprzedaż wstrzymana

Wciąż uszkodzone są także dwie sztuki pendolino. Jeden z uziemionych ekspresów premium to pociąg uszkodzony dwa lata temu w wyniku zderzenia z ciężarówką na przejeździe pod Ozimkiem. Dopiero teraz ma być transportowany na naprawę do włoskiego zakładu Alstom. Drugi wymaga naprawy po najechaniu na zerwaną sieć trakcyjną. Pociągi są także kolejno wyłączane z ruchu na montaż Wi-Fi, ale to na szczęście nie powoduje większych perturbacji. – W poniedziałek w eksploatacji było 15 z 20 pendolino, co pokrywa obsługę rozkładowych tras, dla których jest ono przeznaczone – poinformowała Agnieszka Serbeńska, rzecznik Intercity.

Z powodu kłopotów z taborem przewoźnik wstrzymuje jednak sprzedaż biletów na niektóre trasy obsługiwane przez darty. Przykładowo jeszcze w poniedziałek rano nie można było kupić biletów na dziesięć pociągów mających wyjeżdżać od 18 kwietnia na trasy pomiędzy Łodzią i Białymstokiem oraz Łodzią i Warszawą. Po południu odwołano blokadę dla ośmiu połączeń. Wcześniej wstrzymywano natomiast sprzedaż biletów (została już odblokowana) m.in. na trasy Warszawa–Kraków, Kraków–Gdynia, Kraków–Poznań, Wrocław–Warszawa i Poznań–Warszawa mające kursować po 1 i 9 maja.

Na początku kwietnia pojawił się problem z lokomotywami Husarz (producent Siemens). Jak informował branżowy portal Rynek Kolejowy, w pierwszy weekend miesiąca przeszło połowa z nich została wyłączona z ruchu. To jedyne pojazdy trakcyjne przewoźnika, które mogą przekraczać zachodnią granicę, dlatego obsługują pociągi do Niemiec bez konieczności zmiany lokomotywy. W rezultacie pociąg kursujący z Gdyni do Berlina mógł jechać tylko do stacji Rzepin. Dalej do Berlina pasażerowie musieli dojechać już podstawionymi przez Intercity autobusami.

Pojadą bez obiadu

Problemem stało się także zastępowanie elektrycznych zespołów trakcyjnych składami wagonowymi. Wczoraj taka sytuacja dotyczyła 11 tras. – To utrudnienie dla pasażerów. Często w takich pociągach nie ma wagonu gastronomicznego lub wagonów przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Szczególnie kontrowersyjne jest to w przypadku pendolinio: pasażerowie płacą za markę premium, a dostają składy wagonowe – mówi Jakub Madrjas, szef branżowego portalu Rynek Kolejowy.

Kolejowi eksperci nie ukrywają, że kłopoty techniczne dotykają zwłaszcza pojazdów Pesy. Intercity nie może np. korzystać z części nowoczesnych i nafaszerowanych elektroniką lokomotyw Gama. Mają one ciągłe problemy z silnikami produkowanymi przez firmę MTU. – To nieudana konstrukcja – twierdzi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Jego zdaniem zdecydowana większość lokomotyw, jakimi dysponuje obecnie Intercity, jest stara. – A nowy tabor, jak gamy, niekoniecznie uzupełnia to, co z powodu wieku należałoby już wycofać.

Intercity realizuje obecnie gigantyczny, wart ok. 7 mld zł, program inwestycyjny przewidziany na lata 2016–2020 z perspektywą do roku 2023. Po jego zakończeniu tabor firmy ma być w 80 proc. nowy lub zmodernizowany. Na razie jednak problemów przybywa, a finansowania inwestycji trzeba dopiero szukać.

– Pieniądze, jakie były do wydania dla Intercity, w większości są już wykorzystane, a kolejnych na razie nie widać – mówi Majewski. Jego zdaniem przykładem ma być przetarg na 12 zespołów trakcyjnych ogłoszony w 2017 r., w którym w styczniu tego roku otwarto oferty. Choć jedna z nich spełnia warunki, postępowanie nie jest rozstrzygane. – To dlatego, że w rzeczywistości nie ma na niego pieniędzy – uważa Majewski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA