fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katalonia

Setki tysięcy demonstrantów gromadzą się w Barcelonie

AFP
Setki tysięcy demonstrantów, zwolenników niepodległości Katalonii, przybywają do Barcelony. To piąty dzień protestów przeciw karom więzienia dla przywódców separatystów.

Protestujący przybywają do Barcelony z całej Katalonii. Część rozpoczęła marsz w środę. Demonstranci domagają się wolności "dla więźniów politycznych", wielu ma flagi i żółte wstążki - symbol sprzeciwu wobec uwięzienia przywódców separatystów.

Wśród maszerujących są rodziny z dziećmi i rowerzyści. Protestujący zajęli jezdnię prowadzącej do Barcelony autostrady oraz zablokowali inne główne drogi w regionie. Protest ma charakter pokojowy.

W oczekiwaniu na nadejście demonstrantów, w Barcelonie zamknięto dla ruchu wiele głównych ulic. Ponieważ popierające niepodległość Katalonii związki zawodowe ogłosiły strajk, rzadziej kursują regionalne pociągi i metro w Barcelonie.

Czytaj także:
Katalońscy separatyści prowokują Madryt

Jak poinformowały władze Hiszpanii, lotnisko El Prat w Barcelonie, które w tym tygodniu było zmuszone do odwołania ok. 150 lotów, pracuje w piątek w dużej mierze normalnie. Z powodu strajku odwołano 36 lotów linii Vueling.

Protesty w Katalonii to efekt poniedziałkowej decyzji Sądu Najwyższego w Madrycie, który skazał dziewięciu separatystów na kary od 9 do 13 lat więzienia za podburzanie w związku z referendum niepodległościowym z października 2017 r. Madryt uważał referendum za nielegalne. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez liczy na "pełne wykonanie" wyroku sądu. Polityk oświadczył, że w Katalonii "nie wyklucza żadnej opcji". Możliwe, że autonomia regionu zostanie zawieszona, co miało miejsce w latach 2017-2018.

Czytaj także:
Katalońscy separatyści za pomocą aplikacji walczą z rządem

Od początku protestów w Barcelonie i innych katalońskich miastach dochodzi do brutalnych starć sił porządkowych ze zwolennikami niepodległości. W nocy ze środy na czwartych zostało w nich rannych 91 osób, kolejnej nocy - ponad dwadzieścia. W nocy z czwartku na piątek w centrum Barcelony separatyści rozpalili kilkadziesiąt ognisk. Podpalane były sklepy, kontenery na śmieci oraz drzewa.

Władze Barcelony podały, że od poniedziałku w mieście podpalonych zostało 700 kontenerów na śmieci, a straty miasta wynoszą ponad 1,5 mln euro.

Źródło: rp.pl/ Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA