fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Hutnictwo

Złoty rok dla przemysłu hutniczego

Huta
Adobe Stock
Skala odbicia na rynku stali, która przyszła po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa, zaskoczyła wszystkich. Na tej hossie korzystają krajowi producenci i dystrybutorzy wyrobów hutniczych, ale problemem są rosnące ceny prądu.

Krajowe firmy z branży stalowej w I kwartale zanotowały spektakularne wzrosty wyników finansowych i według analityków także kolejne kwartały powinny być dla sektora wyjątkowo korzystne. Będzie to możliwe dzięki wzmożonemu popytowi na wyroby hutnicze i rosnącym cenom tych produktów.

Pomogą inwestycje

Ceny stali sięgają poziomów niespotykanych od lat. Przykładem niech będą pręty żebrowane, których ceny według danych Polskiej Unii Dystrybutorów Stali w czerwcu wzrosły do ponad 4 tys. zł/t, co stanowi rekord ostatnich kilkunastu lat. – W dłuższej perspektywie pozytywnie na popyt i ceny prętów powinny przekładać się inwestycje infrastrukturalne wynikające z realizacji Polskiego Ładu – przewiduje Jakub Szkopek, analityk BM mBanku w swoim najnowszym raporcie. Wskazuje, że w ramach rządowego programu Polski Ład planowana jest do 2025 r. budowa ponad 2 tys. km nowych dróg ekspresowych i autostrad, ponad 100 mostów i obwodnic oraz przebudowa 50 tys. km dróg. Dodatkowo do 2030 r. planowane jest pełne połączenie miast wojewódzkich drogami szybkiego ruchu. Inwestycje infrastrukturalne będą przekładały się na utrzymanie wysokiego popytu na wyroby hutnicze i mogą pomóc w podtrzymaniu ich cen.

Czytaj także: Zieloni stawiają na zieloną stal w niemieckim hutnictwie

Ze znakomitej koniunktury na rynku stali korzystają wszyscy producenci i dystrybutorzy stali, którzy poprawiają swoje wyniki. Przełożyło się to także na potężne wzrosty notowań firm z branży na warszawskiej giełdzie. Dla przykłądu, akcje producenta stali Cognoru od początku roku podrożały już o 100 proc., a dystrybutora stali Bowimu o około 275 proc.

Ostrożny optymizm

W zarządach krajowych firm nie widać jednak nadmiernego entuzjazmu, a raczej ostrożny optymizm. Menedżerowie w raportach za I kwartał wskazują m.in. na dużą niepewność dotyczącą kolejnych kwartałów tego roku. – Europejskie huty nie radzą sobie w ostatnich miesiącach z zamówieniami i nie są w stanie zaspokoić popytu. Dodatkowo wpływ pandemii w opinii spółki będzie zauważalny w poziomie inwestycji infrastrukturalnych realizowanych przez samorządy i rząd. Sytuację dodatkowo komplikuje niespotykany od lat wzrost cen, co nasuwa pytanie, czy rynek budowlany będzie w stanie te ceny skonsumować – wylicza zarząd Bowimu.

Ostrożność w ocenach widać też wśród takich gigantów jak producent stali ArcelorMittal, dla którego I kwartał był najlepszym kwartałem od dekady. – Mimo że jest to duże osiągnięcie po pełnym wyzwań roku 2020, mamy na uwadze fakt, że Covid-19 nadal pozostaje poważnym zagrożeniem na całym świecie – stwierdził Aditya Mittal, dyrektor generalny ArcelorMittal.

Rosnące koszty

Problemem dla polskiego przemysłu są rosnące koszty emisji CO2 i ceny prądu. Polska już teraz ma najwyższe ceny hurtowe energii elektrycznej spośród krajów ościennych, a różnice w porównaniu z innymi krajami będą się jeszcze pogłębiać wraz z dynamicznie rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2. Dodatkowo od 2021 r. wszyscy odbiorcy energii są obciążeni tzw. opłatą mocową, która wspiera krajowe elektrownie. Aby poprawić konkurencyjność polskiego przemysłu, rząd zaproponował nowy, korzystniejszy dla firm, sposób naliczania opłaty mocowej m.in. dla przedsiębiorstw energochłonnych. Projekt ustawy pod koniec czerwca został przyjęty przez Sejm.

Ratunkiem dla unijnego rynku ma być wprowadzenie od 2023 r. tzw. podatku węglowego na towary importowane do UE. Branża obawia się jednak, czy będzie to skuteczne narzędzie, które faktycznie zatrzyma napływ tanich wyrobów stalowych z krajów nieobciążonych kosztami emisji CO2.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA