fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Rząd chciałby przejąć sieć, a nie budować

Adobe Stock
Sieć państwowych sklepów spożywczych może ucywilizować polski handel – uważa Bartosz Urbaniak z BNP Paribas. Warunek jest trudny: musi być dobrze zarządzana.

Ministerstwo Aktywów Państwowych nie chce budować sieci sklepów z żywnością od podstaw, ale raczej sięgnąć po ofertę z rynku, gdyby pojawiła się możliwość przejęcia już istniejącej sieci dystrybucyjnej – dowiedziała się „Rzeczpospolita" w źródłach zbliżonych do rządu.

O planach państwowej sieci sklepów spożywczych mówił Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych, w nagraniu na Twitterze: – Przygotowujemy strategię połączenia aktywów rolno-spożywczych w zasobie Skarbu Państwa, analizujemy 49 podmiotów, w tym rynki hurtowe, ale wybierzemy te, które będą tworzyły synergię w ramach polskiego holdingu spożywczego – zapowiedział.

Mówi też o tym w wywiadzie z Money.pl. Resort chce ogłosić strategię holdingu spożywczego już w czerwcu, do końca roku wykonać analizę due diligence, wyceny i zdobyć niezbędne zgody, by holding mógł funkcjonować nie tylko na rynku cukru, ale też skrobi, zboża i innych rynkach. Celem – według wiceministra Sobonia – jest stworzenie silnego podmiotu, by konsumenci zyskali konkurencyjne ceny, a rolnicy i wytwórcy otrzymywali dobrą zapłatę za produkty. Niskim cenom ma sprzyjać ominięcie pośredników, łańcuch dostaw byłby zamknięty w ramach jednego holdingu.

Minister nie wykluczył przy tym możliwych przejęć z rynku spółek potrzebnych do budowy holdingu, od pola do stołu – i ta zapowiedź wywołała w weekend lawinę kpin w internecie, pojawiły się nawet nieformalne konkursy na nazwę sieci, internauci zaproponowali: Warzywniak Plus, Sklepy Jarkowe, Redutę Polskiego Żywienia, Delikatesy Porozumienie Centrum.

Tymczasem, choć prace nad holdingiem się przeciągają, bo według zapowiedzi ministra rolnictwa konglomerat ten miał skupować maliny już wiosną zeszłego roku, to uzupełnienie go o sieć dystrybucyjną eksperci oceniają jako krok w dobrym kierunku.

– Tworzenie holdingu to działanie na pograniczu polityki i gospodarki, a więc są to decyzje rynkotwórcze. To całkiem rozsądny pomysł, oczywiście po spełnieniu określonych warunków – mówi Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro BNP Paribas na Europę i Afrykę. Zauważa, że cena płacona rolnikowi często stanowiła zaledwie kilkanaście procent ceny detalicznej z półki sklepowej, więc dobrze zarządzany państwowy holding mógłby ucywilizować standardy handlu na rynku.

Zdaniem Urbaniaka kryzys może przynieść kilka okazji do korzystnych przejęć sieci sklepów. – To całkiem rozsądny pomysł, oczywiście po spełnieniu określonych warunków. Jeśli sieć sklepów może odebrać towar od kilkunastu tysięcy rolników i potem dostarczyć do kilkunastu tysięcy małych sklepów, zwłaszcza poza dużymi miastami, to może stworzyć nowy standard na rynku, ale tylko wtedy, gdy będzie rygorystycznie pilnować jakości pracy i produkcji. Gdyby miała to być kolejna sieć, której celem będzie tylko zysk, to się nie uda. Jeśli jednak ma dawać wsparcie ekonomiczno-społeczne, to można by przenieść na rynek państwowy najlepsze doświadczenia spółdzielcze. Mamy sygnały z Włoch, że takie formaty kooperatywne się sprawdzają – mówi ekspert.

Krajowa Spółka Cukrowa, wokół której ma powstać holding, w grudniu trafiła spod skrzydeł resortu rolnictwa do Ministerstwa Aktywów Państwowych, w marcu jeszcze szukała doradcy, a 30 kwietnia podpisała z KPMG umowę o doradztwie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA