fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Żywności w sklepach nie zabraknie

Fotorzepa, Grzegorz Balawender
Rząd zamknął większość sklepów w centrach handlowych. Z obawy przed wirusem to samo robią firmy spoza galerii. Zamknięcie szkół pośrednio uderzy w sklepy spożywcze, gdzie może brakować pracowników – ale nie towaru.

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że decyzją rządu większość sklepów i punktów usługowych w centrach handlowych ma zostać zamkniętych. Działać będą tylko apteki, sklepy spożywcze, drogerie i pralnie.

– Poza galeriami handlowymi ograniczenia nie obowiązują. Wszystkie sklepy i punkty usługowe, a także bankowe zostają otwarte. Podjęliśmy też decyzję o zawieszeniu wszystkich pubów, restauracji, kawiarni, klubów i barów. Ponieważ tam gromadzą się ludzie – mówił Morawiecki. Jak dodał, wszystkie te lokale mogą nadal świadczyć usługi „na wynos" oraz z dowozem do klienta.

Handlowcy uspokajają

Niektóre firmy poszły o krok dalej i choć mogły nadal pracować, to jednak zdecydowały o zamknięciu swoich sklepów. Taką decyzję podjęły m.in. sieć meblowa Ikea i elektroniczny MediaMarkt. – Zarząd MediaMarkt zdecydował o zamknięciu wszystkich 88 sklepów stacjonarnych naszej sieci w Polsce do odwołania. Dotyczy to zarówno sklepów znajdujących się w galeriach i centrach handlowych, jak i placówek wolno stojących – podał MediaMarkt w komunikacie. Firmy realizują jednak zamówienia internetowe.

Sektor zmaga się już z innymi problemami: od decyzji o zamknięciu szkół sklepy spożywcze w Polsce są oblegane przez klientów wykupujących niemal cały asortyment. Choć sytuacja się uspokoiła, to jednak nie oznacza, że sektor może odetchnąć. Od poniedziałku już na dobre zamknięte są w całym kraju szkoły i przedszkola, co oznacza, iż wielu pracowników handlu zostanie w domu z dziećmi. Jaka będzie skala problemu, okaże się dopiero w poniedziałek, a firmy szykują opcje awaryjne. Żadna firma nawet nieoficjalnie nie mówi o zamykaniu sklepów – w przypadku dużych problemów kadrowych rozważane jest skrócenie czasu pracy. To jednak ostateczność, priorytetem jest dostęp klientów do oferty.

– W handlu pracuje wiele kobiet, często matek. Dlatego już dzisiaj mamy często problem z pracownikami, a od poniedziałku może on być większy – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Firmy robią wszystko, aby zapewnić klientom dostęp do żywości, aby nie zwiększać niepokoju na rynku. Nie grozi nam brak żywności.

– W handlu sytuacja jest stabilna, firmy opracowują scenariusze i procedury na najbliższą przyszłość, kłopot z pracownikami jest już od dawna i niedobory ludzi w branży są od lat – mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu. – Musimy być gotowi na różne sytuacje dlatego sieci handlowe i dystrybutorzy o tym myślą, ale handel zapewni klientom możliwość robienia zakupów, a towarów nie zabraknie. Panika to ostatnie czego teraz potrzebujemy.

Ceny mają nie rosnąć

– W ramach zarządzania ciągłością działania firma Lidl Polska opracowała procedury zapewniające możliwość stałej, nieprzerwanej pracy centrów dystrybucyjnych i sklepów – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzecznik Lidl Polska. – Firma dysponuje zespołem, który monitoruje rozwój sytuacji w zakresie rozprzestrzeniania się koronawirusa i w razie potrzeby podejmie odpowiednie działania w ścisłej współpracy z władzami.

Ogromnym zainteresowaniem klientów nadal cieszą się zakupy internetowe, zwłaszcza spożywcze. – Szczególnie silny wzrost obserwujemy w przypadku produktów podstawowych i z długim terminem ważności. Ich sprzedaż wzrosła trzykrotnie lub nawet czterokrotnie. Obecnie tygodniowo sprzedajemy ich tyle, ile normalnie w ciągu miesiąca. Wzrosła nie tylko wartość koszyków, ale także liczba zamówień oraz nowych klientów – mówi Jacek Palec, prezes Frisco.pl.

Oczywiście przy kryzysie związanym z wirusem może pojawić się okazja do dodatkowych zysków wynikających z prostego podniesienia cen. Polskie sieci handlowe i sklepy internetowe podkreślają jednak, że ceny się nie zmieniają. – Utrzymujemy stałą politykę cenową, która zakłada zapewnienie naszym klientom cen na poziomie hipermarketów. Dzięki temu zakupy dokonywane na Frisco.pl kosztują tyle samo, a dodatkowo są dostarczane prosto do domu – dodaje Jacek Palec. Frisco.pl. Podkreśla, że wzmożone zainteresowanie wpływa również na dostępność asortymentu w tym sklepie – mogą pojawić się chwilowe braki, ale firma monitoruje popyt i na bieżąco uzupełnia zapasy produktów, które są najbardziej poszukiwane przez klientów.

Najnowszy boom internetowych zakupów dotyczy tylko wybranych kategorii produktów. – W skali platformy, na której działa 13 tys. sklepów internetowych w bardzo różnych branżach, nie zaobserwowaliśmy nadzwyczajnego wzrostu zakupów, który można byłoby powiązać z koronawirusem w Polsce. Jednak sytuacja zmienia się z dnia na dzień i możemy się spodziewać się, że rosnące zagrożenie zmieni zwyczaje zakupowe – zauważa Oliwia Tomalik, marketing manager shoper.

Ważny jest także zdrowy rozsądek.

W „Rzeczpospolitej” otworzyliśmy dostęp do treści dotyczących koronawirusa.

Czytaj więcej www.rp.pl/koronawirus

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA