fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Szara strefa skorzysta na nowym podatku

Opłata reprograficzna może sprawić, że ceny elektroniki użytkowej w Polsce skoczą z najniższych do jednych z najwyższych w Europie
shutterstock
Trzy czwarte Polaków źle ocenia pomysł obciążenia smartfonów, laptopów czy telewizorów „smart" opłatą reprograficzną. Eksperci biją na alarm: plany rządu uderzą w rodzimych dystrybutorów sprzętu i najuboższych.

Ceny elektroniki nad Wisłą wzrosną do jednych z najwyższych w Europie – taki może być efekt obłożenia części urządzeń segmentu elektroniki użytkowej tzw. podatkiem od smartfonów. To pomysł Ministerstwa Kultury, by w ten sposób zrekompensować artystom straty wynikające z nielegalnego kopiowania ich twórczości. 6-proc. stawka opłaty może jednak skutkować utratą konkurencyjności polskich przedsiębiorców, zajmujących się handlem elektroniką, a także wykluczeniem cyfrowym części grup społecznych.

Czytaj także: Ceny elektroniki mogą wzrosnąć do najwyższych w Europie

Polacy nie chcą podatku od elektroniki użytkowej. Jak wynika z najnowszych badań Social Changes, aż 75 proc. z nas jest przeciwna nowej opłacie. Mniej niż co dziesiąty respondent ocenia pomysł pozytywnie. – Nie wszystkie podatki są tak negatywnie odbierane przez Polaków, ale opór przeciwko tej opłacie jest zdecydowany. Większość twierdzi, że opodatkowanie elektroniki, w związku ze zdalną pracą i nauką, powinno być wręcz zmniejszone – mówi Marek Grabowski, prezes Social Changes.

Ponad połowa badanych deklaruje, że po wprowadzeniu tego podatku zmniejszy częstotliwość zakupów. Szczególnie dotyczy to starszej grupy wiekowej. Co trzecia osoba mająca 55 lat i więcej deklaruje, iż zdecydowanie zredukuje częstotliwość zakupu sprzętu audiowizualnego. Tym bardziej że – jak wskazuje 58 proc. ankietowanych – ich obecna sytuacja ekonomiczna pogorszyła się w związku z pandemią.

Związek Cyfrowa Polska przekonuje, że opłata reprograficzna uderzy w konsumentów, a ceny elektroniki nad Wisłą wzrosną z poziomu najniższych w Europie do jednych z najwyższych (dziś plasują się one na poziomie niemal 9 proc. poniżej unijnej średniej).

Michał Kanownik, prezes ZCP, ostrzega, że projekt resortu kultury grozi utratą konkurencyjności dla rodzimych dystrybutorów sprzętu i wykluczeniem cyfrowym najuboższych rodzin i seniorów. – Znowu zostaną otwarte drzwi dla szarej strefy. Na decyzję polskiego rządu już ręce zacierają e-sklepy z Chin – podkreśla.

Andrzej Przybyło, prezes Grupy AB, jeden z wiodących dystrybutorów elektroniki w regionie, jest zdziwiony pomysłem rządu. – Tak kontrowersyjnego pomysłu w swojej karierze nie widziałem. Objęcie urządzeń opłatą, która w zamyśle ma wspierać artystów, to kompletnie archaiczne rozwiązanie w dobie platform Vod i streamingu, gdzie za dostęp do usług płacimy abonament – oburza się Przybyło.

Zwolennicy podatku od smartfonów przekonują, że takie rozwiązanie funkcjonuje w Europie. – W siedmiu krajach na kontynencie nie ma takiej opłaty, a w kolejnych paru jest ona na poziomie niższym niż w Polsce. ZAiKS sugeruje wzrost opłat z obecnych 30 mln zł rocznie do 1,2 mld zł. Czy to oznacza, że szkody z tytułu kopiowania wzrosły aż 35-krotnie? – dziwi się prezes Grupy AB.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, przekonuje z kolei, że wprowadzanie podatku uderza w agendę cyfryzacyjną rządu. – To niezrozumiały ruch. Osobom z grupy najmniej zamożnych ogranicza dostęp do sprzętu, który w obecnej sytuacji jest niezbędny. To uderzy w filar wyborczy partii rządzącej – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA