fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Rynki liczą się z nowymi restrykcjami

Niemiecka kanclerz Angela Merkel ma podobno planować ograniczony lockdown
AFP
Groźba ponownego zamknięcia dużych europejskich gospodarek wyraźnie psuje nastroje na rynkach. Giełdy są jednak nadal dalekie od paniki.

Na większości giełd europejskich kontynuowane były we wtorek spadki. W przypadku wielu z nich były one łagodniejsze niż w poniedziałek, a niektóre indeksy rosły. Na rynkach utrzymywała się jednak nerwowa atmosfera związana głównie z sytuacją epidemiczną w Europie.

Pojawiły się przecieki mówiące, że w Niemczech zostanie wprowadzony „łagodny lockdown", podczas którego zamknięta będzie gastronomia, ale czynne będą m.in. szkoły. We Włoszech rząd zatwierdził ograniczenie pracy restauracji i barów do godz. 18. W Hiszpanii przedłużono stan nadzwyczajny aż do 9 maja. Restrykcje zostaną najprawdopodobniej też mocno zaostrzone we Francji i w Belgii. Większe ograniczenia mogą dotknąć również Polskę, choć rząd twierdzi, że nie chce pełnego lockdownu. Wiele będzie jednak zależało od dynamiki zachorowań na Covid-19. – Nie mogę powiedzieć, że w pełni wykluczam. Jeśli dynamika będzie rosnąć, trzeba będzie się liczyć z najbardziej drastycznymi decyzjami – powiedział Adam Niedzielski, minister zdrowia w rozmowie z TVP Info.

– Mając poczucie deja vu, rynki zdają się reagować na możliwość powtórki scenariusza z marca, gdy tysiące ludzi umarło, szpitale były przepełnione. Pojawiają się też obawy, że nowe lockdowny zmiażdżą aktywność gospodarczą. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja we Włoszech i Hiszpanii. Te gospodarki są już pod presją wydarzeń z wiosny i nie mogą sobie pozwolić na ich powtórkę – twierdzi Michael Hewson, analityk CMC Markets.

Paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 znalazł się we wtorek najniżej od miesiąca. Od początku roku spadł on o 15 proc., gdy amerykański Dow Jones Industrial stracił w tym czasie 3 proc.

Spadki na większości giełd europejskich były jednak w ostatnich dniach dosyć umiarkowane w porównaniu z paniczną wyprzedażą z marca. Wyjątkiem było poniedziałkowe tąpnięcie niemieckiego indeksu DAX o 3,7 proc. Indeks ten został jednak wówczas pociągnięty w dół przez załamanie kursu spółki informatycznej SAP.

– DAX spadł ze stosunkowo wysokiego poziomu. To trochę tak, jakby WIG 20 spadał z 2 tys. czy 2,2 tys. punktów. Rodziło się pytanie, czy przecena na giełdzie niemieckiej pociągnie za sobą również przecenę na polskim rynku akcji. Tak się tym razem jednak nie stało – mówi Sobiesław Kozłowski, analityk Noble Securities. Jego zdaniem część spółek zarabiających więcej w trakcie pandemii już doświadczyła korekty, a inwestorzy pamiętają, że po marcowym załamaniu na globalnych rynkach akcji doszło do solidnego odbicia. – Inwestorzy nie chcą przegapić odbicia, więc się nie wycofują z rynku – wskazuje Kozłowski.

W Europie Zachodniej zachęcającym sygnałem do pozostawania na rynku akcji może być też to, że duże spółki wznawiają wypłatę dywidend. Z wyliczeń agencji Bloomberga wynika, że jedna na sześć z ponad 200 dużych europejskich firm, które wstrzymały wiosną dywidendy, teraz wraca do ich wypłacania.

„Najgorsze jest za nami. Niektóre spółki znów przywracają wypłaty dywidend, a dodatkowych cięć jest niewiele" – piszą analitycy Link Group.Groźba ponownego zamknięcia dużych europejskich gospodarek wyraźnie psuje nastroje na rynkach. Giełdy są jednak nadal dalekie od paniki.

hubert kozieł

Na większości giełd europejskich kontynuowane były we wtorek spadki. W przypadku wielu z nich były one łagodniejsze niż w poniedziałek, a niektóre indeksy rosły. Na rynkach utrzymywała się jednak nerwowa atmosfera związana głównie z sytuacją epidemiczną w Europie.

Pojawiły się przecieki mówiące, że w Niemczech zostanie wprowadzony „łagodny lockdown", podczas którego zamknięta będzie gastronomia, ale czynne będą m.in. szkoły. We Włoszech rząd zatwierdził ograniczenie pracy restauracji i barów do godz. 18. W Hiszpanii przedłużono stan nadzwyczajny aż do 9 maja. Restrykcje zostaną najprawdopodobniej też mocno zaostrzone we Francji i w Belgii. Większe ograniczenia mogą dotknąć również Polskę, choć rząd twierdzi, że nie chce pełnego lockdownu. Wiele będzie jednak zależało od dynamiki zachorowań na Covid-19. – Nie mogę powiedzieć, że w pełni wykluczam. Jeśli dynamika będzie rosnąć, trzeba będzie się liczyć z najbardziej drastycznymi decyzjami – powiedział Adam Niedzielski, minister zdrowia w rozmowie z TVP Info.

– Mając poczucie deja vu, rynki zdają się reagować na możliwość powtórki scenariusza z marca, gdy tysiące ludzi umarło, szpitale były przepełnione. Pojawiają się też obawy, że nowe lockdowny zmiażdżą aktywność gospodarczą. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja we Włoszech i Hiszpanii. Te gospodarki są już pod presją wydarzeń z wiosny i nie mogą sobie pozwolić na ich powtórkę – twierdzi Michael Hewson, analityk CMC Markets.

Paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 znalazł się we wtorek najniżej od miesiąca. Od początku roku spadł on o 15 proc., gdy amerykański Dow Jones Industrial stracił w tym czasie 3 proc.

Spadki na większości giełd europejskich były jednak w ostatnich dniach dosyć umiarkowane w porównaniu z paniczną wyprzedażą z marca. Wyjątkiem było poniedziałkowe tąpnięcie niemieckiego indeksu DAX o 3,7 proc. Indeks ten został jednak wówczas pociągnięty w dół przez załamanie kursu spółki informatycznej SAP.

– DAX spadł ze stosunkowo wysokiego poziomu. To trochę tak, jakby WIG 20 spadał z 2 tys. czy 2,2 tys. punktów. Rodziło się pytanie, czy przecena na giełdzie niemieckiej pociągnie za sobą również przecenę na polskim rynku akcji. Tak się tym razem jednak nie stało – mówi Sobiesław Kozłowski, analityk Noble Securities. Jego zdaniem część spółek zarabiających więcej w trakcie pandemii już doświadczyła korekty, a inwestorzy pamiętają, że po marcowym załamaniu na globalnych rynkach akcji doszło do solidnego odbicia. – Inwestorzy nie chcą przegapić odbicia, więc się nie wycofują z rynku – wskazuje Kozłowski.

W Europie Zachodniej zachęcającym sygnałem do pozostawania na rynku akcji może być też to, że duże spółki wznawiają wypłatę dywidend. Z wyliczeń agencji Bloomberga wynika, że jedna na sześć z ponad 200 dużych europejskich firm, które wstrzymały wiosną dywidendy, teraz wraca do ich wypłacania.

„Najgorsze jest za nami. Niektóre spółki znów przywracają wypłaty dywidend, a dodatkowych cięć jest niewiele" – piszą analitycy Link Group.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA