Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Grzegorz Maliszewski: Nie ma politycznej potrzeby przyjęcia euro

Rzeczpospolita
Jeśli Polska chce mieć wpływ na kierunek rozwoju Unii Europejskiej, to nie musimy mieć wspólnej waluty, natomiast warto by było wykazywać chęć do jej przyjęcia – mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, gość programu Marcina Piaseckiego.

Gość zaznaczył, że niekoniecznie jest teraz czas na euro, ale jest czas na dyskusję o euro. - Kwestia przyjęcia euro nie jest już tak jednoznaczna jak w analizach sprzed kilku lat, kiedy saldo korzyści i kosztów wskazywało ewidentnie na dużą przewagę argumentów za przyjęciem euro. Teraz ten bilans nie jest tak oczywisty – mówił Maliszewski.

Przyznał, że warto rozmawiać o euro i warto być przygotowanym.

- Potrzebna jest dyskusja o wejściu do strefy euro i plan wejścia do strefy euro, niekoniecznie z datą określającą termin docelowego przyjęcia wspólnej waluty. Stworzenie ram instytucjonalnych wskazujących na uczestnictwo w tym procesie może być istotne w otoczeniu Unii Europejskiej. Jeśli Polska chce mieć wpływ na kierunek rozwoju Unii Europejskiej, to nie musimy mieć wspólnej waluty, natomiast warto by było wykazywać chęć do jej przyjęcia. Wtedy siła polityczna Polski mogłaby być wyższa – tłumaczył.

Maliszewski osobiście jest zwolennikiem przyjęcia wspólnej waluty, ale podkreśla, że niekoniecznie musi to nastąpić teraz. - Powinniśmy uporządkować wewnętrzną gospodarkę, a strefa euro powinna określić, w którą stronę powinna zmierzać i w jakim kształcie – mówił.
Gość zaznaczył, że na razie nie ma potrzeby politycznej przyjęcia euro. - Patrząc na badania opinii publicznej widać, że nie ma to poparcia społecznego. Trzeba zacząć przekonywać społeczeństwo, żeby dostrzegło korzyści posiadania wspólnej waluty – tłumaczył.

Przypomniał, że spełniamy większość kryteriów fiskalnych wymaganych do przyjęcia euro. - Nie spełniamy tylko kryterium kursu walutowego. Przy stopach procentowych jesteśmy na granicy – podał.

 

Prognozy na 2018 r.

Maliszewski prognozował, że 2018 r. to na pewno będzie to okres bardzo dobrej koniunktury. - Konsumpcja pozostanie głównym motorem wzrostu z powodu rekordowo niskiego bezrobocia i rosnącego dochodu – mówił.

- Być może jest to ten moment w którym przedsiębiorcy zaczynają inwestować w poprawę produktywności i efektywności, ponieważ jest to element niezbędny jeśli chcą się rozwijać. Popyt ciągle się zwiększa, jest dobra koniunktura w kraju i głównych partnerów handlowych. Jednocześnie trudno znaleźć ludzi do pracy i jest wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych. Jeśli firma chce się rozwijać i zaspokajać ten popyt, który ciągle napływa, powinna albo zwiększyć moce wytwórcze, albo poprawić efektywność. Być może firmy prywatne zaczną zwiększać inwestycje. Do tej pory tego brakowało. Jeśli ten element się uruchomi, to są duże podstawy, żeby wzrost gospodarczy w tym roku był tylko niewiele słabszy niż w 2017.

Maliszewski ocenił, że jest szansa, żeby wzrost gospodarczy w 2018 r. był powyżej 4 proc.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL