Giełda

Rodzinny biznes umacnia się na GPW

123RF
Niemal co piąta ze spółek notowanych na warszawskiej giełdzie to rodzinne przedsięwzięcie. Ich udział powinien wkrótce wzrosnąć na fali zmian pokoleniowych w firmach założonych w latach 80 i 90. XX wieku.

- Rodzinność sprzyja rozwojowi firm - przekonuje Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne (FFR), która wraz z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie jest patronem raportu „Rodzinny biznes na giełdzie” przygotowanego przez firmę audytorsko- doradczą Grant Thornton. Raport podsumowujący rezultaty analizy notowanych na GPW familijnych spółek (ich liczbę, wyniki, kapitalizację w latach 2012-2016) wykazał, że podobnie jak w całej gospodarce, także na rynku kapitałowym rodzinne firmy są liczącym się graczem.

Według danych Grant Thornton, w latach 2012-16 na GPW weszło 77 spółek spełniających kryteria rodzinności - to jedna czwarta wszystkich debiutów w tym czasie. W rezultacie na koniec 2016 r., na warszawskiej giełdzie inwestorzy mieli już do wyboru 176 familijnych firm (większość, bo 94 na rynku NewConnect). A to oznacza, że niemal co piąta spółka na GPW była rodzinnym przedsięwzięciem, czyli takim, w którym rodzina miała znaczący pakiet akcji oraz istotny wpływ na zarządzanie i strategię firmy.

Wycena za miliardy złotych

Wśród familijnych spółek na GPW są przedstawiciele większości branż, w tym tak znane firmy jak Cyfrowy Polsat, Comarch, Colian Holding, Neuca, Impel i Selena. - Rynkowa wartość biznesu rodzinnego na giełdzie liczona jest już w dziesiątkach miliardów złotych – zwraca uwagę Marek Dietl, prezes GPW, a jego opinię potwierdzają dane raportu. Według nich, kapitalizacja firm rodzinnych na GPW na koniec 2016 r. sięgała 33,5 mld zł, co oznacza 26 proc. średnio roczne tempo wzrostu wyceny od 2012 roku, a więc czterokrotnie szybsze niż w przypadku pozostałych firm (5,7 proc. średnio w roku).

Jak zaznacza Katarzyna Gierczak-Grupińska, podobną prawidłowość widać nie tylko w Polsce, ale również w indeksach firm rodzinnych na giełdzie w Niemczech (DAXplus Family 30) oraz na europejskiej platformie Euronext, która wyodrębnia indeks spółek rodzinnych ENFAM. - Przyczyn takiego stanu rzeczy należy dopatrywać się w długoterminowej strategii firm o rodzinnym akcjonariacie i nierzadko również rodzinnym zarządzie - twierdzi szefowa FFR. - Mając za priorytet zachowanie dziedzictwa wcześniejszych pokoleń, zarządy takich spółek będą podejmować znacznie mniej ryzykowne decyzje, odpuszczając część okazji rynkowych. W obliczu załamania koniunktury okazuje się to jednak zbawienne dla wartości przedsiębiorstw - dodaje Gierczak- Grupińska.

Pomysł na sukcesję

Zdaniem autorów raportu, najbliższe lata powinny przynieść więcej okazji do inwestycji w rodzinne firmy na GPW. Tym bardziej, że dla części familijnych biznesów wejście na giełdę może się stać dobrym sposobem na sukcesję pokoleniową. Jak przypomina Marek Dietl, w Polsce nadchodzi teraz fala dużych zmian w firmach zarządzanych przez rodziny założycieli. - Giełda oferuje im możliwość uporządkowania kwestii związanych z sukcesją i może być jednym z najdogodniejszych, bo elastycznych sposobów zmian właścicielskich - podkreśla prezes GPW. Przypomina, że wprowadzając spółkę na giełdę właściciel może zachować nad nią kontrolę, a status spółki publicznej pozwala też na rynkową wycenę biznesu.

A ten ma swoją specyfikę - w tym duże zaangażowanie właścicieli (zwłaszcza gdy to oni założyli firmę), którzy często chcą zachować kontrolę nad swoim firmowym „dzieckiem”.

Jak wynika z opublikowanej w minionym roku analizy dr. Pawła Perza z Politechniki Rzeszowskiej, który przeanalizował oferty publiczne spółek, w tym 49 rodzinnych firm, debiutujących w latach 2013-15, że właściciele familijnych biznesów z reguły zasiadają w ich zarządach i radach nadzorczych i niechętnie pozbywają się akcji swoich firm. Wśród 49 analizowanych spółek jedynie cztery nie miały w zarządzie członka rodziny właścicieli. Z analizy wynika też, że giełdowy debiut rodzinnej firmy daje zwykle mniejszy zysk niż debiuty „zwykłych” spółek. Analiza Grant Thornton wykazuje jednak, że w dłuższym okresie akcje rodzinnych biznesów dają zarobić więcej, choć są wyjątki od tej reguły. Andrzej Nartowski, emerytowany prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów, zwraca uwagę, by unikać spółek nie stosujących dobrych praktyk corporate governance. Rodzinność nie daje gwarancji ich przestrzegania, czego przykładem był Farmacol, założony i kontrolowany przez rodzinę Olszewskich. Jak przypomina Andrzej Nartowski, spółka, którą Olszewscy przed rokiem wycofali z giełdy była wprawdzie dochodowa, ale ani nie płaciła dywidendy, ani płacić jej nie zamierzała, nie dbała o komunikację z rynkiem, nie miała corporate governance, nie stosowała wielu dobrych praktyk, a w radzie nadzorczej zasiadali tłumnie członkowie rodziny panującej.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL