fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Historyczny budżet na czas pandemii

Ursula von der Leyen i Charles Michel mogą sobie pogratulować porozumienia osiągniętego po jednym z najdłuższych szczytów w historii UE
AFP
Po pięciu dniach maratonu negocjacyjnego przywódcy 27 państw uzgodnili jednomyślnie pakiet finansowy na najbliższych siedem lat. Polska będzie jego największym beneficjentem.

Wynegocjowany pakiet obejmuje tradycyjny budżet na okres 2021–2027 w kwocie 1074 mld euro oraz wyjątkowy w czasach pandemii fundusz odbudowy na kwotę 750 mld euro do wydania w latach 2021–2024. Ten pierwszy właściwie już nie budził emocji – cięć i zmian dokonano w nim przed szczytem. Będzie on tradycyjnie finansowany ze składek państw członkowskich liczonych w proporcji do ich dochodu narodowego brutto. Ten drugi natomiast, który ma być finansowany z pożyczki zaciągniętej przez UE na rynku finansowym, doprowadził do wielkiego sporu między Północą a Południem. Udało się go zażegnać dzięki zmniejszeniu kwoty dotacji, obłożeniu jej warunkami i wypłaceniu rabatów płatnikom netto.

Zgodnie z życzeniami koalicji oszczędnych (Holandii, Austrii, Szwecji, Danii i Finlandii) przewodniczący obradom szef Rady Europejskiej Charles Michel obniżył dotacje. Zamiast początkowych 500 mld euro grantów w ramach funduszu odbudowy gospodarki po pandemii zostało 390 mld euro. Zwiększy się za to kwota pożyczek: z planowanych 250 do 360 mld euro. Michel obniżył dotacje metodą, którą – po rozmowach z dyplomatami w Brukseli – „Rzeczpospolita" opisała jako najbardziej prawdopodobną jeszcze przed szczytem. A mianowicie nie tknął, a nawet nieznacznie podwyższył – z 310 do 312,5 mld euro – tzw. programy odbudowy i zwiększenia odporności, czyli pieniądze wypłacane bezpośrednio rządom na program reform gospodarczych. To pieniądze, na których przywódcom najbardziej zależało. Zmniejszył natomiast pozostałe programy, np. wspólny unijny program zdrowia, na wypłacalność firm czy na badania naukowe i rozwój.

Czytaj także: Szczyt UE zakończony. Pieniądze jednak nie za wartości

Hamulec bezpieczeństwa

Oszczędnych do porozumienia przekonało zmniejszenie kwoty dotacji, ale także zmieniony mechanizm zarządzania wypłatami z funduszy. Nie ma co prawda wprost prawa weta do wypłat pieniędzy w przyszłości, ale jest tzw. hamulec bezpieczeństwa, pozwalający na wstrzymanie decyzji na trzy miesiące na wniosek nawet jednego państwa i przedyskutowanie jej (ale bez decydowania) na Radzie Europejskiej. Ponadto oszczędni dostali konkretne pieniądze, czyli rabaty – w sumie 7,6 mld euro rocznie dla Niemiec, Holandii, Austrii, Dani i Szwecji.

Charles Michel zachował swój klucz dzielenia pieniędzy z programu odbudowy i zwiększenia odporności: 70 proc. teraz, według danych o bezrobociu i PKB na mieszkańca w latach 2015–2019, a 30 proc. w 2022 roku, na podstawie danych o PKB w 2020 i 2021 roku, co ma pokazać większy związek tych funduszy z pandemią i jej gospodarczymi skutkami. Polska w pierwotnej propozycji miała dostać z całego funduszu odbudowy 63,8 mld euro: 37,7 mld w ramach dotacji i 26,1 mld euro w ramach pożyczek. Według wyliczeń polskiej delegacji ogólna kwota praktycznie się nie zmienia, ale dotacji będzie mniej o 3,7 mld euro. Ponadto ok. 8 mld euro zostanie odłożonych na bok i decyzja w ich sprawie zapadnie w 2022. Prawdopodobnie tych pieniędzy będzie mniej, bo polskie dane o PKB w latach 2021–2022 mają być – według prognozy KE – najlepszymi w Unii. Michel nie zmienił natomiast kwoty podstawowego budżetu UE na lata 2021–2027. To ciągle 1074 mld euro, z czego ok. 93 mld euro dla Polski na politykę spójności i rolnictwo.

Sukces dla każdego

Polska do ostatnich godzin negocjowała warunki korzystania z tych pieniędzy. Najostrzejsza batalia dotyczyła mechanizmu praworządności, czyli powiązania wypłaty funduszy z warunkiem istnienia niezależnego sądownictwa. Ostateczny zapis został tak skonstruowany, że pozwolił każdemu ogłosić sukces. – Po raz pierwszy poszanowanie praworządności jest decydującym kryterium przy wydatkowaniu pieniędzy z budżetu – podkreślał Charles Michel. – Nie ma bezpośredniego połączenia między tzw. praworządnością a środkami budżetowymi – mówił z kolei Mateusz Morawiecki.

Drugim ważnym postulatem Polski była tzw. warunkowość klimatyczna. Ostała się w porozumieniu, ale również nieco osłabiona, za co ceną były mniejsze pieniądze dla Polski. Początkowo Charles Michel proponował, żeby dostęp do całości pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (przeznaczonych dla regionów węglowych) był uzależniony od tego, czy dany kraj zadeklarował osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku. Ostateczny zapis przewiduje, że tylko połowa będzie z tym powiązana. Jednocześnie jednak został zmniejszony cały fundusz z ponad 40 mld euro do 17,5 mld euro. Polska początkowo miała dostać 8 mld euro, teraz może liczyć na ok. 4 mld euro, a w najgorszym wypadku nawet 2 mld euro. Całość pakietu finansowego ma być związana z unijnym Zielonym Ładem. Zamiast 20 proc. planowanych początkowo na cele klimatyczne, teraz 30 proc. wszystkich wydatkowanych w budżecie pieniędzy ma być powiązanych z walką ze zmianą klimatu. Dla rolnictwa i polityki spójności ten wskaźnik ma nawet wynosić 40 proc.

Skąd dodatkowe pieniądze

Fundusz odbudowy gospodarki po pandemii ma być sfinansowany z pożyczki zaciągniętej przez UE, po raz pierwszy w historii, na rynku finansowym. Przywódcy uzgodnili, że kwota 750 mld euro będzie spłacana od 2028 r. Są trzy możliwości pokrycia tych wydatków. Po pierwsze, może w przyszłości wzrosnąć składka państw, płacona w proporcji do dochodu narodowego brutto. Po drugie, można będzie zmniejszyć wydatki. Po trzecie wreszcie, można będzie zrealizować dawno zgłaszany pomyśl stworzenia nowych zasobów własnych UE. W tym kontekście mówi się o opłacie za plastik, opłacie granicznej w imporcie za tzw. ślad węglowy oraz podatku od koncernów cyfrowych. Żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły. Najbardziej realna jest opłata za nierecyklowany plastik, ale dochody z tego tytułu byłyby symboliczne. ?

Jerzy Buzek eurodeputowany, były premier

Negocjującym w imieniu Polski nie udało się zachować propozycji 40 mld euro na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. Polska może zostać tylko z 2 mld zamiast 8 mld euro, przy braku deklaracji neutralności klimatycznej. To ogromna strata. Pieniądze można by wykorzystać na ratowanie terenów pokopalnianych, na transformację energetyczną, bez której mamy najwyższe ceny energii w UE. Potrzebujemy pieniędzy europejskich, własnych nie mamy, żeby pokazać mieszkańcom tych regionów, że jest dla nich szansa, że warto tam zostać. A my te pieniądze tracimy w ponad połowie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA