fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Koniec szczytu UE. Nie ma porozumienia budżetowego

Przewodnicząca Komisji Europejskiej.Ursula von der Leyen (L) i przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel
AFP
Nie udało się osiągnąć kompromisu w sprawie wspólnego budżetu na lata 2021-27.

- Pracowaliśmy bardzo ciężko, ale niestety dziś nie udało się osiągnąć porozumienia — powiedział w piątek wieczorem w Brukseli Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej po blisko 30 godzinach negocjacji. Różnica między krajami oszczędnymi, które chciały jak najskromniejszego budżetu, a grupą przyjaciół polityki spójności, która optowała za większymi wydatkami, okazała się niemożliwa do zniwelowania na obecnym etapie. Na razie nie wiadomo, kiedy kolejna próba. Michel ma wyznaczyć datę następnego szczytu po konsultacjach z państwami członkowskimi.

Kilka godzin wcześniej na nadzwyczajnym szczycie UE pojawiła się nowa propozycja kompromisowego budżetu na lata 2021-27. Zamiast 1,074 proc. dochodu narodowego brutto, jak było w projekcie Charlesa Michela sprzed tygodnia, była w niej ogólna kwota wydatków 1,069 proc. DNB. To ciągle znacznie więcej niż 1 proc. DNB, którego chciała grupa oszczędnych, czyli Holandia, Austria, Szwecja i Dania. Ale przewodniczący Rady Europejskiej, którego w negocjacjach wspomagała Komisja Europejska, zaoferował tym krajom coś ekstra.

Po pierwsze, zachowanie w całości ich obecnych rabatów, czyli ulgi w składkach do budżetu UE. Historycznie wynikały one z faktu, że te państwa najmniej korzystają z głównych unijnych polityk — rolnictwa i spójności — przez co ich saldo netto jest wyjątkowo niekorzystne. Rabaty miały być stopniowo znoszone, nowa propozycja przewidywała ich pełne zachowanie. Dotyczyć to miało czwórki wspomnianych krajów, a także Niemiec. Koszt rabatów to ok. 6,4 mld euro rocznie, z czego 3,7 mld euro dostają Niemcy.

Po drugie, najbardziej radykalne państwo z grupy oszczędnych, czyli Holandia, miało dostać dodatkowe pieniądze z tytułu tzw. kosztów zbierania ceł. Normalnie państwa graniczne zebrane cła oddają do unijnego budżetu, bo ich granica zewnętrzna jest zewnętrzną granicą Unii. Obecnie mogą zachować dla siebie 20 proc. zebranych ceł, co teoretycznie pokrywa utrzymanie administracji celnej. Ale w praktyce znacznie przewyższa te koszty i jest formą dodatkowych korzyści finansowych w ramach unijnego budżetu. Początkowo Komisja Europejska zaproponowała obniżenie tego wskaźnika do bardziej realnego poziomu 10 proc. Jednak w ramach nowego kompromisu Michel podniósł go do 15 proc., a Holandia miała dostać wyjątkowo prawo do zachowania 25 proc. zebranych ceł w latach 2021-23. Biorąc pod uwagę ruch w porcie w Rotterdamie byłby to dla niej pokaźny zastrzyk gotówki.

Te dodatkowe prezenty udało się znaleźć głównie w ramach zmniejszania marginesów, które zawsze ostrożnie przewiduje się dla różnych kategorii wydatków. Dodatkowo nieznacznie zmniejszono wydatki na politykę obronną i kosmiczną i Horyzont Europa, czyli badania naukowe i innowacyjność. Zwiększono natomiast o 4,4 mld euro wydatki na politykę rolną — 2 mld euro na dopłaty bezpośrednie i 2,4 mld euro na rozwój obszarów wiejskich, co powinno zadowolić Francję. Na politykę spójności przesunięto dodatkowo 4,8 mld euro, co powinno zadowolić państwa przyjaciół polityki spójności. Dla Polski, w porównaniu z projektem sprzed tygodnia, była to propozycja neutralna lub — w zależności od tego jak zostałyby podzielone te dodatkowe pieniądze — nieznacznie korzystna.

Ten kompromis został jednak bardzo szybko odrzucony przez obie strony sporu: państwa oszczędne i państwa polityki spójności Te drugie, których nieformalnymi liderami w negocjacjach stali się premierzy Hiszpanii i Portugalii, uznały że Michel stał się zakładnikiem małej grupy radykałów i że jego propozycja była nakierowana na spełnienie ich oczekiwań. A nie brała pod uwagę interesów znacznie większej grupy polityki spójności.Te natomiast optowały za zwiększeniem wydatków ponad 1,074 proc. DNB.

Polska, podobnie jak inne kraje polityki spójności, też była za odrzuceniem ostatniej propozycji kompromisu, choć premier wcześniej sygnalizował, że propozycja Charlesa Michela idzie w dobrym kierunku. Po szczycie w piątek sugerował, że część ustaleń uda się zachować. W tym np. wykreślenie dochodów ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO2 z listy dodatkowych zasobów własnych UE. Tak jak do tej pory będą one prawdopodobnie zasilały budżety krajowe. Polska też w trakcie negocjacji była zadowolona z osłabienia zapisów dotyczących powiązania wypłaty unijnych funduszy z praworządnością, a dokładnie zmiany mechanizmu głosowania na taki wymagający poparcia większej grupy krajów. Na szczycie ten pomysł był jednak kontestowany i Angela Merkel postulowała powrót do oryginalnych, bardziej restrykcyjnych zapisów.

Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA