fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Czy warto zadłużać się na ostatnią chwilę

Pieniądze na przyszłoroczne wsparcie w ramach programu zostaną odblokowane na początku stycznia. Problem polega jednak na tym, że nie ma ich zbyt wiele. Pula liczy tylko 373 mln zł.
Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski
Część banków obniżyła marże lub prowizje kredytów hipotecznych, aby przyciągnąć klientów i poprawiać swoje wyniki na koniec roku.

Najważniejszym wydarzeniem na rynku kredytów hipotecznych jest zbliżające się odblokowanie pieniędzy na dopłaty wypłacane w ramach programu „Mieszkanie dla młodych". Część banków już teraz umożliwia rozpoczęcie procedury uzyskania preferencyjnego kredytu tak, aby dofinansowanie mogło zostać wypłacone w pierwszych dniach stycznia. Czy warto się spieszyć?

Komentuje Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander:

- Przypomnijmy, że w lipcu zablokowane zostały środki na dopłaty na 2017 r. Od tego momentu można było wnioskować tylko o te wypłacane w 2018 r., czyli mogli z nich skorzystać głównie kupujący mieszkania będące jeszcze w budowie.

Pieniądze na przyszłoroczne wsparcie w ramach programu zostaną odblokowane na początku stycznia. Problem polega jednak na tym, że nie ma ich zbyt wiele. Pula liczy tylko 373 mln zł. Dla porównania, w marcu tego roku złożono wnioski na ponad 200 mln zł. W skrajnym przypadku środki przeznaczone na dopłaty mogą więc się skończyć po dwóch lub trzech miesiącach.

Jest to o tyle prawdopodobne, że część banków już teraz umożliwia rozpoczęcie procedury uzyskania preferencyjnego kredytu. W rezultacie osoby, które będą zwlekały mogą nie zdążyć skorzystać z tego wsparcia. Najlepiej już teraz rozpocząć poszukiwania mieszkania spełniającego warunki programu i sprawdzić swoją zdolność kredytową.

Od momentu złożenia wniosku o kredyt do czasu jego wypłaty mija zwykle około miesiąc, ale czasami przeciąga się nawet do 2-3 miesięcy. Dlatego lepiej nie odkładać tej kwestii na okres po świętach czy po nowym roku.

Odkładanie decyzji o zakupie nie opłaca się również tym osobom, które zamierzają kupić mieszkanie bez wsparcia w postaci dopłat. Część banków obniżyło bowiem w ostatnim czasie marże lub prowizje. Wiele wskazuje jednak na to, że obniżki zostały wprowadzone tylko na chwilę, aby umożliwić realizację założonych na ten rok planów sprzedażowych. Od stycznia banki nie będą już musiały kusić klientów promocjami, gdyż i tak pojawi się wielu chętnych na kredyty z dopłatą.

Ostatnim powodem do przyspieszenia decyzji o zakupie jest to, że od stycznia te banki, które teraz wymagają 15 proc. wkładu własnego podwyższą ten próg do 20 proc. Wymusza to na nich rekomendacja wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego. Oczywiście te instytucje finansowe, które teraz wymagają tylko 10 proc. wkładu, nadal będą udzielały takich kredytów.

Problem polega jednak na tym, że te oferty są zwykle droższe. Ci, którzy posiadają 15-proc. wkład, w przyszłym roku albo będą musieli poczekać i zebrać dodatkowe 5 proc., albo będą zmuszeni skorzystać z mniej atrakcyjnych ofert.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA