Finanse

Waluty. Złoty coraz mocniejszy wobec dolara

123RF
Złoty stał się najmocniejszy wobec amerykańskiej waluty od jesieni 2015 r. Na początku roku taki scenariusz wydawał się nieprawdopodobny.

Za 1 dolara płacono w piątek już nawet poniżej 3,70 zł. Od początku roku polska waluta umocniła się wobec amerykańskiej o 12,7 proc. Mocniej zyskało w tym czasie jedynie peso meksykańskie: aż 14,3 proc.

Dolar od początku roku słabł wobec niemal wszystkich liczących się walut, w tym tych z naszego regionu. Korona czeska umocniła się do amerykańskiej waluty o 11,4 proc. a forint węgierski o 8,2 proc. Euro zyskało wówczas 8,1 proc. Spośród liczących się walut osłabły w tym czasie w stosunku do amerykańskiej jedynie dolar Hongkongu (spadek o 0,7 proc.), peso kolumbijskie (przecena o 1,6 proc.), real brazylijski (spadek o 1,6 proc.) oraz peso argentyńskie (osłabienie o 3,7 proc.).

Po listopadowych wyborach prezydenckich w USA dolar szybko zyskiwał wobec złotego, euro oraz większości walut świata. Inwestorzy obstawiali wówczas scenariusz, w którym administracja Trumpa swoimi działaniami prowadzi do znaczącego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w USA, inflacja przyspiesza, a Fed podnosi stopy procentowe co najmniej trzy razy w 2018 r.

Wydarzenia I półrocza zrewidowały jednak te poglądy. Administracja Trumpa napotkała na problemy z wdrażaniem swojego programu (miała też kłopoty w związku z mocno rozdmuchaną sprawą rzekomej rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory), a dane gospodarcze z USA częściej rozczarowywały niż pozytywnie zaskakiwały. Analitycy zaczęli się spodziewać, że Fed nie będzie zacieśniał polityki pieniężnej tak szybko jak wcześniej oczekiwano.

Tymczasem ze strefy euro napływały coraz lepsze dane gospodarcze, a rynek zaczął spodziewać się tego, że Europejski Bank Centralny wcześniej, niż oczekiwano, może odchodzić od ultraluźnej polityki pieniężnej. Na początku zeszłego tygodnia podsycił te oczekiwania Mario Draghi, prezes EBC, mówiąc o presji reflacyjnej w strefie euro.

Umocnienie złotego wynika więc w dużej mierze z ogólnej sytuacji na rynkach, ale też po części z dobrej sytuacji gospodarczej w Polsce i spadku ryzyka politycznego.

– Kwotowania USD/PLN testują obecnie najniższe poziomy od marca 2016 r., których sforsowanie otwierałoby drogę do zejścia w stronę okolic ostatnio raz notowanych w październiku 2015 r. – twierdzi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ. – Trudno tu jednak mówić o relatywnej sile złotego, gdyż dolar pozostaje słaby na większości zestawień. Jest to wynikiem sytuacji na szerokim rynku, gdzie po ostatnich wypowiedziach M. Draghiego rynek dyskontuje rozpoczęcie odchodzenia EBC od luźnej polityki monetarnej.

Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberg mówi, że na koniec roku za dolara będzie się płaciło 3,75 zł, czyli tylko nieco więcej niż na koniec czerwca. Najbardziej „bycze" prognozy napisali analitycy Morgan Stanley (3,39 zł) i HSBC (3,54 zł). Najbardziej „niedźwiedzie" – analitycy SEB (4,61 zł) i PKO BP (4,19 zł). Wszystkie te przewidywania powstały w czerwcu.

– Tańszy dolar oznacza niższe ceny wielu innych importowanych towarów, a więc i mniejszą presję inflacyjną – uważa Roman Przasnycki, główny analityk Gerda Broker. – Dopóki za dolara będziemy płacili wyraźnie mniej niż 4 zł, a notowania ropy nie powrócą zdecydowanie i trwale powyżej 50 dol. za baryłkę, z tej strony inflacyjne tendencje nie będą mieć wsparcia, a więc wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych powinien pozostawać poniżej 1,8–1,9 proc. – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL