fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Dzieci odebrane rodzicom będą miały za co żyć

Dom dziecka
AdobeStock
Trwający już wiele miesięcy spór samorządowców o to, kto ma łożyć na utrzymanie odebranych rodzicom maluchów, doczekał się finału.

Tragiczna historia dziesięciorga rodzeństwa z Izdebek na Podkarpaciu wstrząsnęła Polską w listopadzie 2018 r. Doszło wówczas do zaginięcia 12-letniego chłopca z tej rodziny, który odnalazł się po dwóch dniach błąkania po lesie. Policjanci zwrócili uwagę, że nie była to pierwsza ucieczka dziecka, i postanowili przyjrzeć się warunkom panującym w jego domu. Ich odkrycia mrożą krew w żyłach.

Okazało się, że dziesięcioro dzieci żyje w stanie skrajnego zaniedbania: brudne i głodne, wyjadały resztki z misek psów. Stwierdzono także, że kilka dziewczynek nosi ślady przemocy seksualnej.

Natychmiast zatrzymano rodziców dzieci, a ojciec usłyszał zarzut doprowadzenia trzech małoletnich córek do tzw. innych czynności seksualnych. Mężczyzna został skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności.

Rodzeństwu odebranemu rodzicom groziło rozdzielenie, gdyż szanse na znalezienie rodziców adopcyjnych, którzy zgodziliby się przygarnąć dziesięcioro dzieci, były znikome. Ostatecznie wszystkie trafiły pod opiekę Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi.

Okazało się jednak, że mimo szeroko płynących wyrazów współczucia ze strony rządzących nikt się nie kwapi, by wspomagać je finansowo. Na tym tle powstał spór między wójtem gminy Nozdrzec a starostą Brzozowa, na terenie których leżą Izdebki. Sprawa trafiła do sądu. Najważniejsze było ustalenie, na jakiej podstawie umieszczono dzieci w prowadzonym przez zakonnice DPS. Jeśli stało się to w ramach pomocy społecznej, za opiekę płacić powinien wójt gminy, a jeśli w ramach pieczy zastępczej – starosta powiatowy. Sąd orzekł, że kierowano się ustawą o pieczy zastępczej. Sprawa wydawałaby się więc jasna, ale dom sióstr zakonnych nie działa na zasadzie pieczy zastępczej, bo nie ma odpowiednich warunków.

Kolejne wnioski do sądów i Samorządowego Kolegium Odwoławczego przeciągały sprawę, a siostry ponosiły koszty utrzymania i leczenia dzieci, które sięgnęły już 300 tys. zł. Zwróciły się nawet z prośbą o interwencję do prokuratora generalnego oraz rzecznika praw dziecka.

Interwencja rzecznika okazała się skuteczna: starosta brzozowski podpisał z siostrami umowę o przekazywaniu środków finansowych na utrzymanie rodzeństwa. Dokument przewiduje także pokrycie przez starostę kosztów utrzymania poniesionych przez siostry od sierpnia 2020 r.

„To kończy spór, który nigdy nie powinien powstać. Cieszę się, że dzieci mają zapewnione środki na utrzymanie i leczenie'' – podsumował rzecznik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA