fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

SKOKi. Kasy spółdzielcze na razie w lepszej formie

Fotorzepa, Marta Bogacz
Dzięki licznym i kosztownym upadłościom SKOK-ów ogólna sytuacja sektora poprawiła się, ale jest daleka od dobrej. Szczególnie że idzie spowolnienie.

Pozycja kapitałowa sektora jest lepsza, udało się osiągnąć lekko dodatni wynik netto, ale jakość portfela kredytowego pogarsza się i w razie spowolnienia gospodarczego kasy znowu mogą mieć problemy.

Najsłabszych już nie ma

Na koniec września 2018 r. prowadzące działalność 33 kasy spółdzielcze miały w sumie 16 mln zł zysku netto, czyli tyle samo co rok wcześniej. Jednak wciąż sporo, bo dziewięć, kas było pod kreską na poziomie netto, a 13 na działalności podstawowej. Sytuacja jest stabilna, ale daleka od dobrej, bo aż 22 kasy objęte są postępowaniami naprawczymi, a w dwóch działał zarządca komisaryczny. Kasy będące w programach naprawczych odpowiadają za aż 93 proc. depozytów i aktywów sektora, co wskazuje, że problemy mają największe instytucje.

Niskie zyski sektora, a w przypadku niektórych kas straty, powodują, że ich fundusze własne nie są istotnie zasilane tym podstawowym źródłem kapitału. Pod względem współczynników wypłacalności jest pewna poprawa – na koniec września 2018 r. wynosił 4,16 proc. wobec 2,61 proc. rok wcześniej. KNF zaznacza, że gdyby w tym nowszym współczynniku nie uwzględniać dwóch kas z głęboko ujemnymi funduszami własnymi, wyniósłby on już 5,4 proc., czyli powyżej wymaganego przez ustawę progu 5 proc.

To współczynnik dla kas działających na koniec obu okresów porównawczych. Jednak przez lata sektor się wykrwawiał i wiele kas musiało zakończyć działalność ze względu na fatalną sytuację finansową, przy życiu pozostały te w lepszej kondycji. Od objęcia przez KNF nadzoru nad sektorem liczba kas zmniejszyła się o 23, w tym 11 upadło, 10 zostało przejętych przez banki, jedna kasa została przejęta przez inną, a dwie się połączyły. Kurczenie się sektora widać nie tylko po malejącej liczbie kas, ale także po zmniejszającym się bilansie. Na koniec września aktywa były warte 9,8 mld zł, kredyty 6,1 mld zł, a depozyty 9,3 mld zł. Cztery lata temu było to odpowiednio 18,9 mld zł, 13,3 mld zł i 17,6 mld zł.

Obawy o spłacalność

Wartość kredytów przeterminowanych przez dziewięć miesięcy urosła aż o 114 mln zł, czyli o ponad 8 proc., i to pomimo pędzącej gospodarki oraz poprawiającej się sytuacji konsumentów dzięki m.in. rosnącym wynagrodzeniom i rekordowo niskiej stopie bezrobocia. Pod względem jakości portfela sytuacja sektora kas spółdzielczych więc pogorszyła się – udział wszystkich kredytów i pożyczek przeterminowanych urósł do 21,6 proc. z 20,5 proc. na koniec 2017 r.

To rodzi obawy, że przy spowolnieniu gospodarczym i pogorszeniu sytuacji na rynku pracy, co dotknie przede wszystkim klientów indywidualnych (odpowiadają za niemal całość liczby i wartości kredytów kas spółdzielczych), spłacalność pożyczek się pogorszy i wzrośnie wartość tych przeterminowanych oraz odpisów kredytowych. Bilanse kas się kurczą, stopy procentowe przez co najmniej dwa lata pozostaną na historycznie niskich poziomach, więc na wzrost dochodów, który by zamortyzował większe odpisy, nie ma co liczyć.

Próżno również szukać oszczędności w kosztach działania, które mogłyby zrekompensować straty kredytowe. Taki scenariusz oznaczać będzie powrót kas do ujemnych wyników netto, co przyniosłoby pogorszenie wskaźników wypłacalności. Spowolnienie wzrostu PKB do 3,5 proc. w tym roku z 5 proc. w 2018 r. pewnie jeszcze do tego nie doprowadzi, problemy pojawić się mogą przy 1–2-proc. wzroście. SKOK-i więc są dalekie od uzdrowienia, bo podstawowym problemem jest niska rentowność ich aktywów w porównaniu z ryzykiem kredytowym.

Obawy o jakość kredytów są uzasadnione tym bardziej, że nieco ponad 90 proc. ich wartości w sektorze stanowią te konsumpcyjne, niezabezpieczone, cechujące się największym ryzykiem (hipoteki to tylko 5,5 proc. portfela SKOK). Jest to tym bardziej niepokojące, że w ostatnich paru latach wzrósł udział kredytów zaciąganych na ponad pięć lat. Teraz jest to 81 proc., gdy w 2012 r. było to około 50 proc. Zwykle wiąże się to ze zwiększaniem kwoty udzielanego kredytu, na co wskazuje spadek liczby rachunków kredytowych kas. KNF zwraca uwagę, że to może prowadzić do wzrostu ryzyka płynności w kasach, a także do wzrostu ryzyka kredytowego. KNF dodaje, że kasy, które musiały zostać uratowane lub zbankrutowały, miały znacząco większy udział kredytów wysokokwotowych.

SKOK-i nie przyciągają też nowych członków. Teraz mają ich 1,65 mln, podczas gdy cztery lata temu było ich 2,66 mln, co wynika głównie ze spadku liczby kas. Systematycznie, po ok. 40 tys. rocznie, maleje liczba członków w kasach prowadzących działalność.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Mateusz Krupa, analityk Erste Securities

SKOK-i stanowią około 0,5 proc. aktywów polskiego sektora bankowego i mimo że zdarzają się kasy mające kłopoty, to nie jest to najważniejszy problem dla banków. Większym mogą być banki spółdzielcze, które stanowią ponad 6 proc. aktywów sektora. NBP w raporcie o stabilności systemu finansowego wskazuje, że w dużych bankach spółdzielczych udział kredytów nieregularnych jest znacznie wyższy, a wskaźniki pokrycia rezerwami znacznie niższe niż w komercyjnych. To szczególnie niepokojąca informacja, bo gospodarka w ostatnich latach szybko się rozwijała i jest obawa, że sytuacja banków spółdzielczych mocno się pogorszy podczas oczekiwanego spowolnienia gospodarczego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA