fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Pandemia odwraca uwagę firm od PPK

ppk
Adobe Stock
Na tydzień przed końcem terminu na zawarcie umowy o zarządzanie PPK zrobiła to trochę ponad połowa małych i średnich firm. – Nie ma powodu do niepokoju – uspokaja PFR. – Firmy są teraz zajęte walką ze skutkami pandemii – mówią jednak eksperci.

Trwają drugi i trzeci etap uruchamiania programu pracowniczych planów kapitałowych. Do 27 października małe i średnie firmy muszą podpisać umowy o zarządzanie PPK z wybranymi przez siebie instytucjami finansowymi. Do tej pory Polski Fundusz Rozwoju, który nadzoruje wdrażanie PPK szacował, że obowiązek ten obejmuje niemal 20 tys. średnich firm, które zatrudniają łącznie 2 mln pracowników. Do tego dochodzi blisko 58 tys. małych firm, które łącznie zatrudniają 1,7 mln pracowników. Okazuje się jednak, że firm objętych nakazem uruchomienia PPK w drugim i trzecim etapie tego programu jest mniej.

32 tys. umów

- Uaktualniliśmy wraz z ZUS listę firm, które muszą teraz podpisać umowy o zarządzanie PPK. Wyszło nam, że takich firm jest 60-65 tys. – powiedział nam Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR. – Na dziś w naszym systemie mamy zarejestrowanych 32 tys. umów. Na koniec dnia będzie ich więcej. Ponadto dane od agentów transferowych spływają do nas z kilkudniowym opóźnieniem. Jesteśmy więc za połową – szacuje.

Jego zdaniem taki wynik na tydzień przed upływem terminu na podpisanie umów o zarządzanie nie powinien budzić niepokoju. – W pierwszym etapie wdrażania PPK, gdy do programu przystępowały największe firmy, w ostatnim tygodniu umowy podpisało 90 proc. z nich – przypomina Bartosz Marczuk. – Myślę więc, że także w drugim i trzecim etapie nie będzie z tym większych problemów i prawie wszystkie firmy podpiszą umowy na czas – dodaje.

Przekonuje, że dziś jest łatwiej, bo szlaki zostały przetarte. - Dostosowano wszystkie systemy kadrowo-księgowe. Znane są wszystkie zasady, terminy negocjacji, interpretacje przepisów. Firmy z pierwszego etapu wyznaczają wzorce. Poza tym wykonaliśmy w PFR ogromną pracę. Tylko w tym roku przeprowadziliśmy 2000 szkoleń. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi zostało przeszkolonych – mówi wiceszef PFR.

Może przesunąć terminy?

Ale zewnętrzni eksperci widzą zagrożenia. - Obecnie przedsiębiorstwa koncentrują się głównie na organizowaniu pracy zdalnej, utrzymaniu klientów, czy odczytywaniu nowych aktów prawnych regulujących działanie w czasie drugiej fali pandemii. Z całą pewnością nie jest to dobry czas na wdrażanie PPK – przekonuje dr Antoni Kolek, prezes zarządu Instytutu Emerytalnego.

Zwraca uwagę, że ustawodawca nałożył na pracodawców obowiązek poinformowanie wszystkich swoich pracowników w wieku 55-70 lat o możliwości oszczędzania w PPK. Wszystkich swoich pozostałych pracowników, którzy chcą przystąpić do programu pracodawcy muszą poinformować o możliwości zadeklarowania wpłat dodatkowych oraz o możliwości obniżenia wpłaty podstawowej  jeśli wynagrodzenie nie przekracza 1,2-krotności płacy minimalnej (3120 zł w 2020 r.).

- Pracodawcy i pracownicy uważniej śledzą jednak komunikaty o liczbie zachorowań, czy o skierowaniach na kwarantannę, niż o możliwościach oszczędzania w ramach PPK. Zatem panująca atmosfera może nie sprzyjać przeprowadzeniu akcji informacyjnej, czego efektem będzie niższa niż zakładano partycypacja w PPK – uważa szef Instytutu Emerytalnego.  - Nie należy się też spodziewać, że osoby w wieku 55-70 lat będą składały wnioski o zapisanie do PPK, gdy sytuacja w gospodarce jest niepewna, a pracodawca kieruje je na pracę zdalną, albo wprowadza inne ograniczenia w kontaktach w przedsiębiorstwie.  W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby przedłużenie czasu na wdrożenie PPK – przekonuje.

Tymczasem przed małymi i średnimi firmami jeszcze jeden ważny obowiązek. Do 10 listopada muszą „zapisać” osoby swoich pracowników do PPK, czyli zawrzeć w ich imieniu i na ich rzecz umowy o prowadzenie PPK.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA