Reklama

„Wszystko poszło dobrze": dylematy wokół eutanazji

François Ozon pokazał film „Wszystko poszło dobrze" z Sophie Marceau o dylematach związanych z eutanazją.

Aktualizacja: 08.07.2021 19:40 Publikacja: 08.07.2021 17:38

Sophie Marceau i Jacques Nolot w filmie François Ozona „Wszystko poszło dobrze”

Sophie Marceau i Jacques Nolot w filmie François Ozona „Wszystko poszło dobrze”

Foto: materiały prasowe

Młoda kobieta siedzi przy biurku i stuka w klawiaturę komputera. Odbiera telefon, który zmienia jej życie. Wybiega z domu. Jeszcze wraca po szkła kontaktowe i już jest w metrze. Zaraz potem w szpitalu. Tam czeka na nią siostra. Ich ojciec miał wylew, leży podłączony do aparatury, z opadającą wargą, półprzymkniętym lewym okiem. Bełkocze. Tak zaczyna się nowy film François Ozona.

– Dwadzieścia lat temu poznałem pisarkę Emmanuele Bernheim – opowiada reżyser. – Skontaktował nas producent, gdy stanęły zdjęcia do mojego filmu „Pod piaskiem". Emmanuele miała mi pomóc w przerobieniu scenariusza. Zrozumieliśmy się w ciągu chwili.

Potem pracowali razem. Bernheim napisała dla niego scenariusze „Basenu" i „5x2. Pięć razy we dwoje". Dała mu też książkę, w której opisała własną traumatyczną historię, gdy 85-letni ojciec, sparaliżowany po wylewie, powiedział jej, że nie chce już żyć, i poprosił, by pomogła mu odejść.

– To była bardzo osobista historia. A ja byłem w takim momencie życia, że nie bardzo wiedziałem, jak ją przenieść na ekran – przyznaje Ozon.

Film na podstawie „Wszystko poszło dobrze" chciał nakręcić inny przyjaciel autorki – Alain Cavalier. Musieli przerwać pracę, bo Bernheim zachorowała na raka. Zmarła w 2017 roku. Cavalier zrobił dokument „Żyć i wiedzieć, że żyjesz". Ozon dojrzał do tego, by sfilmować jej powieść.

Reklama
Reklama

Sophie Marceau z wielką wrażliwością zagrała kobietę, która z dzieciństwa wyniosła rany, czując się lekceważona i niekochana przez silnego ojca. Ale ojciec jest ojcem. Gdy potrzebuje pomocy, Emmanuele chce razem z siostrą Pascall zająć się nim. Przesiadując w szpitalu, karmi go, rozmawia. Aż usłyszy: „Chcę to skończyć. Pomóż mi".

Za 10 tysięcy euro

Potworna prośba. Jednak Emmanuele uznaje, że człowiek ma prawo decydować o własnym losie. Razem z Pascall chce spełnić prośbę.

Francja nie uznaje eutanazji, więc bohaterka kontaktuje się z prywatną kliniką w Szwajcarii. Tam można wszystko załatwić. Ambulans, potem przytulny pokój, gdzie człowiek wypija napój i przy kojącej muzyce zasypia na zawsze. Cała „usługa" kosztuje 10 tys. euro. „Co mają robić biedacy?" – pyta Andre. „Nic, czekają na naturalną śmierć" – odpowiada Emmanuele. Ich na to stać.

Ale jest ból, są pytania natury moralnej. „Dlaczego ojciec prosi o to córkę?" – pyta mąż Emmanuele. „Bo jest jego córką" – odpowiada kobieta.

„Wszystko poszło dobrze" to opowieść o prawie do eutanazji. O prawie do godnego odejścia. Ale jest w tym filmie coś niepokojącego. Warto przypomnieć Ramona, bohatera wspaniałego filmu Alejandro Amenábara „W stronę morza", który leżał przykuty do łóżka 30 lat. Na jego życiu zaważył jeden skok z urwiska do morza. Młodzieńcza brawura. Uderzenie o taflę wody. Odtąd każdy dzień i każdy rok był taki sam. 50-letni Ramon miał już tylko jedno marzenie – chciał przestać być ciężarem dla najbliższych. I przestać myśleć, wylatywać przez okno nad pola, ku kobiecie, którą mógłby kochać, ku wolności. Teraz wolność to śmierć, której – całkowicie sparaliżowany – nawet nie mógł sobie zadać sam.

Tymczasem rodzina Bernheimów z filmu Ozona należy do francuskiej elity. Andre ma świetnie prosperujące firmy, żona, z którą się rozszedł, jest rzeźbiarką. Urządzone w życiu są obie córki – pisarka i dyrektorka muzeum muzyki klasycznej. Andre ma wszystko: najlepszy szpital, luksusowe kliniki, gdzie przechodzi rehabilitację. Co więcej: robi postępy. Z czasem zaczyna siadać, samodzielnie jeść, swobodnie mówić, przestaje mu opadać warga. Może zjeść kolację w ulubionej restauracji.

Reklama
Reklama

Dlaczego więc chce umrzeć? Bo mając jedną sparaliżowaną rękę, nie zagra już na fortepianie z wnukiem? Bo wciąż jest przykuty do wózka? Nie może cieszyć się pełną wolnością? Przecież nawet kierowca ambulansu, dowiadując się, w jakim celu wiezie do Szwajcarii starszego pana, odmawia prowadzenia samochodu. „Życie jest piękne" – komentuje.

Film Ozona jest więc złamany. A jednocześnie to autentyczna historia. Dlatego ważna jest dyskusja na temat eutanazji, którą wzbudzi. Trudno też oceniać czyjeś życie. Niezwykle złożone, z wieloma tajemnicami. Za głównym motywem choroby i miłości córek do ojca kryje się bowiem historia mężczyzny, dla którego Andre rzucił kiedyś dom, a kochającego go do dziś. Może jest jedynym bliskim, który chce przeciwstawić się decyzji o eutanazji? Jest też porzucona przez Andre żona – cierpiąca na parkinsona: szorstka, nosząca w sobie wielkie, zawiedzione uczucie do męża. Ta ostatnia postać to majstersztyk w wykonaniu muzy Ozona – Charlotte Rampling. Pomimo zastrzeżeń trudno obok tego filmu przejść obojętnie.

Wiele szumu

Wiele szumu będzie zapewne towarzyszyło premierze opowieści o dziennikarstwie „Kurier francuski z Liberty, Kansas Evening Sun" Wesa Andersona, zwłaszcza, że Amerykanin ma przywieźć ze sobą całą swoją „drużynę" z Tildą Swinton, Leą Seydoux, Owenem Wilsonem, Adrienem Brody'm, Timothée Chalametem i Benicio del Toro na czele.

A może od superprodukcji mistrza okaże się ciekawszy film Afrykanina Mahamata-Salema Harouna „Lingui" o kobiecie z przedmieść Czadu, która dowiaduje się, że jej 15-letnia córka jest w ciąży? Albo „Titane", młodej Francuzki Julii Ducournau, opowieść o ojcu spotykającym syna zaginionego przed dziesięcioma laty?

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama