fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

W górę pójdą nie tylko ceny prądu, ale i ciepła

Dziś krajowa produkcja ciepła opiera się aż w 70 proc. na węglu
Adobe Stock
Zmiana sposobu naliczania taryf ma pomóc ciepłowniom w transformacji, ale efektem będzie też wzrost cen.

Już w tym roku przedsiębiorstwa ciepłownicze, bazując jeszcze na starych zasadach, wnioskowały do regulatora o wzrost taryf o kilka, a nawet kilkanaście procent.

Po zmianie sposobu naliczania taryf na sprzedaż ciepła podwyżki mają być jeszcze wyższe – niektórzy eksperci przekonują, że przekroczą 20 proc. Już w 2020 r. średnia cena sprzedaży ciepła wytwarzanego z węgla, który jest podstawowym paliwem w polskich ciepłowniach, sięgnęła 50,38 zł/GJ i była najwyższa od 11 lat.

Rekordowe koszty emisji

Ceny uprawnień do emisji CO2 biją kolejne rekordy. W czwartek na londyńskiej giełdzie ICE w kontraktach terminowych stawki przekroczyły już 60 euro/t. Z kolei na aukcjach na niemieckiej giełdzie EEX ceny po raz pierwszy przebiły 58 euro/t. To oznacza potężny wzrost kosztów m.in. dla krajowych ciepłowni. Dla tego sektora już ubiegłoroczne 20 euro/t było wysokim poziomem. Aby ułatwić branży transformację i inwestycje w mniej emisyjne źródła ciepła, Urząd Regulacji Energetyki postanowił zmienić dotychczasowy model kształtowania taryf na sprzedaż ciepła.

– Skupiamy się na poprawie warunków regulacyjnych do inwestowania przez przedsiębiorstwa energetyczne oraz na promowaniu określonych efektów wynikających z inwestycji, a nie tylko na samym procesie inwestowania. Oznacza to wprowadzenie wymiaru jakościowego do polityki regulacyjnej w sektorze ciepłowniczym – podkreśla Rafał Gawin, prezes URE.

Przedstawiciele sektora przyjęli jednak zmiany z mieszanymi odczuciami. – Zmiana sposobu naliczania zwrotu z kapitału w taryfach to właściwy krok, wskazujący na zmianę podejścia regulatora do kształtowania sytuacji finansowej przedsiębiorstw ciepłowniczych. Niewątpliwie korzystna jest np. zmiana zasad naliczania premii za inwestowanie. Są jednak zmiany, które można określić jako neutralne lub ryzykowne – komentuje Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Wyjaśnia, że niektóre kwestie zależeć będą od decyzji urzędników URE, a praktyka pokazuje, że gdy jest duża uznaniowość, to decyzje mogą się znacznie różnić się w zależności od regionu. A ponadto część zmian, np. ta umożliwiająca uwzględnienie w taryfach wzrostu wynagrodzeń, może wręcz doprowadzić do braku motywacji do poprawy efektywności przedsiębiorstw.

– Szkoda, że wprowadzenie tak istotnych zmian nie zostało poprzedzone szerokimi konsultacjami z branżą ciepłowniczą, która ma zrealizować szereg celów polityki energetycznej państwa w postaci koniecznych inwestycji szacowanych nawet na 100 mld zł, w najlepszym interesie odbiorców końcowych – dodaje Szymczak.

Nie ma wątpliwości, że w najbliższych latach ciepło będzie drożało. – Z uwagi na drastyczne wzrosty uprawnień do emisji CO2 podwyżki są konieczne, bo umożliwią ciepłownictwu systemowemu realizację wielomiliardowych inwestycji, transformację sektora, a w konsekwencji obniżanie cen ciepła – podkreśla Szymczak. Dodaje, że szybkie osiągnięcie rentowności i zapewnienie zdolności inwestycyjnej to być albo nie być sektora ciepłowniczego. W przeciwnym razie już za pięć lat ceny ciepła w Polsce, z uwagi na rosnące koszty produkcji energii z węgla, byłyby nie do zaakceptowania przez odbiorców.

Koniecznie zmiany

Dziś krajowa produkcja ciepła opiera się aż w 70 proc. na węglu. Spółki ciepłownicze planują szereg inwestycji w nowe bloki gazowe. Gaz ma być jednak paliwem przejściowym, a ponadto Unia Europejska stawia jasne wytyczne, by zwiększać udział odnawialnych źródeł energii w produkcji ciepła – średniorocznie o 1,1 pkt proc. do roku 2030. W 2019 r. udział OZE w polskim ciepłownictwie stanowił 9,5 proc.

Krajowa polityka energetyczna wskazuje, że wzrost udziału zielonej energii w ciepłownictwie systemowym powinien się odbywać poprzez wykorzystanie biomasy, biogazu czy geotermii, jak również energii słonecznej. Natomiast w ogrzewnictwie indywidualnym promowane są pompy ciepła, ogrzewanie elektryczne, instalacje gazowe i wykorzystujące paliwa bezdymne. Plan jest taki, by do 2040 r. potrzeby cieplne wszystkich gospodarstw domowych, przemysłu, usług, obiektów komercyjnych i biurowych były pokrywane przez ciepło systemowe albo przez zero- lub niskoemisyjne źródła ciepła. W przyszłości istotną rolę w ciepłownictwie może odgrywać zielony wodór.

Rosną ceny prądu

W najbliższych latach grożą nam także drastyczne podwyżki cen energii elektrycznej. Jak oszacowała Fundacja Instrat, realizacja rządowej polityki energetycznej państwa, opartej na powolnym odchodzeniu od węgla, spowoduje, że koszt wytwarzania energii wzrośnie aż o 61 proc. w ciągu najbliższej dekady. To przełoży się na podwyżki rachunków za prąd. Aby nie dopuścić do tak wysokich podwyżek, Instrat proponuje szybsze odejście od spalania węgla i ambitniejsze cele dotyczące rozwoju odnawialnych źródeł energii. Według analityków obserwowane obecnie rosnące koszty emisji CO2 spowodują, że już w 2022 r. gospodarstwa domowe muszą się liczyć ze wzrostem cen energii elektrycznej o kilkanaście procent.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA