fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Przed demografią nie uciekniemy

Uczestnicy debaty „Polityka Rodzinna: Jakie mogą być efekty już wprowadzonych rozwiązań, czego jeszcze brakuje”
Fotorzepa
Żeby zapewnić tzw. zastępowalność pokoleń, trzeba zachęcić rodziny do decydowania się na trójkę i więcej dzieci.

Takie wnioski płyną z debaty „Polityka prorodzinna: jakie mogą być efekty już wprowadzonych rozwiązań, czego jeszcze brakuje" zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą". Jej uczestnicy zastanawiali się, jak rozwiązać problem starzejącego się społeczeństwa i w jaki sposób polityka prorodzinna może służyć poprawieniu sytuacji demograficznej.

Nowy program pomoże?

W ubiegłym roku wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na zasiłki macierzyńskie wynosiły 6,7 mld zł. Stanowi to około 3,5 procent wydatków FUS. Oprócz tego 4,6 mld zł pochłonęły świadczenia rodzinne. – System bardzo ewoluuje. Ostatnie lata i przyszły rok to momenty przełomowe w świadczeniach – stwierdziła Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin 3Plus.

Podkreślono, że w 2014 urodziło się więcej dzieci, niż przewidywał GUS, jednak nadal jest to kropla w morzu potrzeb. – Zobaczymy, co będzie, jak się okaże, że te zasiłki macierzyńskie, rodzicielskie przysługują wszystkim matkom. Dotąd przysługiwały połowie matek. Pieniądze będą szły za dzieckiem, a nie za rodzajem pracy kobiety – wskazała Krupska.

Planowany przez rząd program 500+ może również sporo zmienić w polityce prorodzinnej. Na pewno będzie to rewolucyjna zmiana dla budżetu. Prezes Związku Dużych Rodzin 3Plus widzi szanse w skuteczności tego programu, zarówno jeśli chodzi o demografię, jak i poprawę jakości życia rodzin. – Analizując wykresy wskaźnika dzietności w różnych krajach, gdzie wprowadzono podobne świadczenia, można w sposób bardzo jasny zobaczyć wyraźny wpływ i wyraźne wzniesienie się wykresu dzietności – tłumaczyła.

Hanna Zalewska, dyrektor departamentu statystyki ZUS, zauważyła, że trudna sytuacja demograficzna w Polsce jest wynikiem zmiany sposobu życia i rezygnacji wielu kobiet z macierzyństwa. – Trzeba skupić się na zachęcaniu ludzi do posiadania w ogóle pierwszego dziecka. Mamy coraz wyższy wiek kobiet, które rodzą pierwsze dziecko. To jest poważny problem wynikający po części ze zmian kulturowych – wyjaśniała. Jednak posiadanie jednego czy dwójki dzieci nie rozwiąże problemu zastępowalności pokoleń. Rodziny muszą decydować się na trzecie i kolejne. – Żadne prognozy demograficzne nie mówią o zwiększeniu dzietności w Polsce do 2. To jest w ogóle do 2060 r. niewyobrażalne – dodaje Zalewska.

Paweł Jaroszek, członek zarządu ZUS, zauważył, że 500 zł na dziecko może pomóc szczególnie miasteczkom, gdzie średnia płaca krajowa pozostaje w sferze marzeń. – Tam ludzie potrafią żyć za mniej niż 2000 zł miesięcznie. Czy 500 zł zachęci do prokreacji? Być może tak, przyszłość pokaże. Na pewno to będzie jednym z dobrych elementów i pewnie warto pomyśleć o kilku kolejnych krokach – tłumaczył Jaroszek. – W Polsce 27 proc. rodzin, które mają cztery lub więcej dzieci, żyje poniżej progu skrajnego ubóstwa. W przypadku rodzin wysoko wielodzietnych 90 proc. to rodziny bardzo biedne – dodał.

Lepsze alternatywy

Pomysł programu 500+ nie podoba się Jeremiemu Mordasewiczowi, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan. Dla niego ważniejsze jest ułatwienie kobietom godzenia obowiązków zawodowych i rodzinnych poprzez elastyczny czas pracy i różnego rodzaju instytucje opieki nad dziećmi i osobami starszymi.

– Świadczenia rodzinne nie powinny osłabiać motywacji do pracy. Zmniejszenie podatków i składek jest efektywniejsze niż zasiłek – tłumaczył Mordasewicz. Przypomniał, że program ma kosztować 22 mld zł, czyli dwa razy więcej niż łączne wydatki na zasiłki macierzyńskie i rodzinne.

Uczestnicy debaty przypomnieli rok 1982, kiedy to można było zauważyć boom demograficzny. Uznano to za pochodną wprowadzenia płatnych urlopów wychowawczych. – To jest argument za tym, że jednak bodźce ekonomiczne też działają – stwierdziła Hanna Zalewska.

Joanna Krupska uważa, że z perspektywy rodzin wielodzietnych pójście kobiet do pracy jest często sytuacją wymuszoną. – Tylko 11 proc. matek dzieci w wieku przedszkolnym chce pójść do pracy, wrócić na cały etat. Większość, ponad 60 proc., chce godzić obowiązki rodzinne, pracować na część etatu, a 26 proc. chce wyłącznie pracować przy swoich dzieciach – przytacza wyniki badań Krupska.

Zgodzono się jednak, że koszty wsparcia matek na rynku pracy powinny być rozłożone na wszystkich podatników, a nie tylko na pracodawców. Jako alternatywa dla programu 500+ został zaproponowany bon wychowawczy, dzięki któremu rodzina może wybrać sposób opieki nad dzieckiem.

W przypadku gdy rodzic posyła dziecko do żłobka lub przedszkola pieniądze zostają wykorzystane przez państwo na zapewnienie bezpłatnej opieki. Jeśli rodzic decyduje się nie wykorzystywać tych instytucji może sam skorzystać z bonu. - Koszt byłby wtedy dużo mniejszy – zaznacza Mordasewicz. Krupska zauważyła, że w tej chwili mamy sporą lukę w finansowaniu dzieci po ukończeniu pierwszego roku życia, aż do skorzystania z przedszkola. - Jeżeli nie posyłasz dziecka do żłobka dostajesz 500 zł na dziecko – podsumował Mordasewicz.

Hanna Zalewska zaproponowała, że w miejscach pracy powinny być zachęty do powstawania miejsc, gdzie dzieciaki mogłyby być zostawiane. Przy okazji Paweł Jaroszek zauważył, że kobiety, które mają małe dzieci są bardzo efektywne w pracy. - Czas przez nich jest tak dobrze wykorzystywany, że w zasadzie mogły by być wzorem – tłumaczy.

Polityka prorodzinna po nowemu

Po wprowadzeniu programu 500+ Polska przesunie się na szczyt rankingu wydatków prorodzinnych w stosunku do PKB. Obecnie jesteśmy na jego dole. W związku z tym uczestnicy debaty zastanawiali się co jeszcze można zrobić nie zwiększając wydatków. Zgodzono się, że bardzo ważna jest stabilność polityki bo ludzie nie mają żadnej pewności iż w programie, który ma dotyczyć ich dzieci przez 18 lat kolejne rządy czegoś nie pozmieniają. Ważna jest też prostota systemu. - I tutaj jest też postulat do obecnego rządu żeby dodatkowo nie skomplikować systemu. Na razie system świadczeń jest już niesamowicie skomplikowany – apelowała Krupska. – Konstrukcja systemu jest niezwykle droga. Obecny system świadczeń to jest 8 tysięcy pracowników – dodała Zalewska. Prowadzący przypomniał, że wg raportu NIKu z lipca w ogóle nie ma polityki prorodzinnej.

Podsumowując Jaroszek powiedział, że ważne jest odpowiednie zaadresowanie polityki prorodzinnej tak żeby środki publiczne, trafiły w odpowiednie miejsce. Dla Hanny Zalewskiej istotną sprawą jest uporządkowanie polityki prorodzinnej.

Prezes Związku Dużych Rodzin 3Plus stwierdziła, że jesteśmy w momencie kiedy warto zrobić rewolucję jeśli chodzi o politykę rodzinną. - Potrzebna nam jest polityka bardzo przemyślana, dobrze zaadresowana, wyrażająca zaufanie do rodzin, bo to one najlepiej wiedzą jak spożytkować środki, jak wychowywać swoje dzieci, traktująca rodziny podmiotowo i dowartościowująca ten 'zawód' jakim jest bycie ojcem, matką. – mówiła.

Jeremi Mordasewicz podkreślił ponownie, że zmniejszenie podatków i składek jest efektywniejsze niż zasiłki ponieważ nie osłabia motywacji do pracy.- Ze strony pracodawców musimy nauczyć się elastycznie organizować czas pracy, nie tylko z punktu widzenia potrzeb firmy, ale również z punktu widzenia potrzeb naszych pracowników. Chodzi o porozumienie pracodawcy z pracownikiem, a nie na zasadzie wymuszonej administracyjnie bo to nie daje dobrych rezultatów – dodał.

Paweł Jaroszek stwierdził, że nie tylko wymiar finansowy jest ważny ale i kulturowy. Uważa, że samo posiadanie dzieci jest fajne. - Powinniśmy uświadomić sobie jako społeczeństwo, że posiadanie dzieci naprawdę jest świetne. Kilka najpiękniejszych chwil jakie przeżyłem w życiu to parę wyznań od moich dziewczyn – zdradził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA