fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Humaniści alarmują: Gowin wprowadza cenzurę

Jarosław Gowin
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Środowiska naukowe ostrzegają ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina przed protestami.

Oceniają, że planowane zmniejszenie środków na nauki humanistyczne i społeczne uderzają w te ważne kierunki studiów i mają na celu usunięcie niewygodnych dla władzy publikacji.

W internecie pojawiła się właśnie petycja przygotowana przez Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. „Wbrew uspokajającym zapewnieniom Ministerstwa projektowana zmiana współczynników kosztochłonności dyscyplin naukowych spowoduje stopniowe, lecz znaczne zmniejszenie nakładów finansowych na badania i kształcenie w zakresie nauk humanistycznych i społecznych" – napisano w niej. Jak tłumaczą autorzy, „konsekwencje długofalowe projektowanych zmian mogą być takie, iż nauki humanistyczne i społeczne na przyszłych uniwersytetach badawczych będą systematycznie wygaszane". Ich zdaniem działania uderzające w nauki humanistyczne to sposób na wyciszenie niewygodnych badań naukowych, to nic innego jak wprowadzanie tylnymi drzwiami cenzury.

– Mamy nadzieję, że ministerstwo wciąż może się cofnąć przed cenzurowaniem humanistyki i nauk społecznych. List jest ostrzeżeniem. Środowisko naukowe wrze i chcemy dać temu wyraz – mówi Aleksander Temkin z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej. „Utrzymanie proponowanych rozporządzeń zagrozi prowadzonym przez nas badaniom i zmusi do podjęcia działań protestacyjnych" – zapowiedziano w petycji. Jak dodaje Temkin, niewykluczone, że już w styczniu na uczelniach rozpocznie się akcja protestacyjna. – Nad formą protestu będziemy się jeszcze zastanawiać. Na razie czekamy do stycznia na ruch ministerstwa – wyjaśnia.

W środowisku naukowym mówi się najczęściej o wiecach w obronie wolności nauki, ale także część naukowców przychyla się do masowych L4 np. w czasie sesji egzaminacyjnych.

Niepokój akademików wzbudza nie tylko zmiana zasad finansowania kierunków humanistycznych (na historyka pięć razy mniej niż na chemika, na anglistę cztery razy mniej niż na inżyniera ogrodnika). Oliwy do ognia dolały prace nad listą punktowanych wydawnictw. Przed świętami historyk prof. Andrzej Nowak w opublikowanym w mediach liście otwartym zwraca uwagę, że ograniczenie punktowania dorobku naukowego do listy zatwierdzonej pieczątką ministerstwa, to ograniczanie społecznej roli humanistyki i zniechęca do popularyzowania nauki w społeczeństwie. Zaapelował o wycofanie się z tworzenia „listy słusznych wydawnictw".

– Jest to dodatkowe narzędzie kontrolowania debaty naukowej i tego, co można w niej powiedzieć, a czego nie można. Takiej władzy ministra powinni się obawiać wszyscy – mówi Temkin.

Na te zarzuty Jarosław Gowin odpowiedział w wywiadzie udzielonym telewizji internetowej wPolsce.pl. Jak tłumaczył, lista ta ma na celu wyeliminowanie sytuacji, gdy artykuł naukowy jest publikowany tylko dlatego, że ktoś za to zapłacił. A publikacje w wydawnictwach poza listą będą mogły otrzymać punkty, gdy tak zdecyduje ekspercka komisja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA