fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

W 2017 roku będzie można odwołać się od wyniku matury

Fotorzepa, Łukasz Solski
Dla maturzystów kwestionujących wynik egzaminu będzie dodatkowa rekrutacja na studia.

Od 2017 r. osoby przystępujące do egzaminów maturalnego oraz potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie będą mogły odwołać się od decyzji okręgowej komisji egzaminacyjnej w sprawie pisemnych wyników. Odwołania będzie rozpatrywać niezależne Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Jego członkami mają być doświadczeni egzaminatorzy oraz eksperci zajmujący się daną dziedziną nauki. Takie zmiany wprowadzają wchodzące w życie z początkiem roku niektóre przepisy nowelizacji ustawy o systemie oświaty.

To odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej na zastrzeżenia maturzystów chcących się odwołać od decyzji komisji egzaminacyjnej. Dotychczas mogli zobaczyć pracę i poprosić o jej ponowne sprawdzenie. Ale od poprawionego wyniku nie mogli się już odwołać. A od wyniku matury często zależy przyszłość zawodowa zdającego. Jeden punkt może przesądzić o tym, czy dostanie się on na studia.

Odwołanie trzeba będzie wnieść w terminie siedmiu dni od otrzymania informacji o wyniku weryfikacji. Należy w nim wskazać zadania, z których oceną maturzysta się nie zgadza, i uargumentować dlaczego. Jeśli dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej uzna odwołanie za uzasadnione, będzie mógł sam dokonać ponownej weryfikacji punktów. W innym przypadku przekaże sprawę do kolegium. Takie same zasady weryfikacji będą dotyczyły pisemnych egzaminów potwierdzających kwalifikacje w zawodzie.

Dla maturzystów, którzy skorzystają z postępowania odwoławczego, zostanie przeprowadzona dodatkowa rekrutacja na studia.

– Uczelnie będą miały obowiązek przeprowadzenia takiej rekrutacji na każdym kierunku. Zapewne takich kandydatów na studia nie będzie wielu. Mają więc być przyjmowani poza limitem przyjęć – mówi prof. Jakub Stelina, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Wchodzące w życie przepisy wprowadzają też zmiany dotyczące rozliczeń z niepublicznymi przedszkolami. Precyzują bowiem, co należy rozumieć przez gminę najbliższą. To gmina graniczna o najbardziej zbliżonym wskaźniku dochodów podatkowych przypadających na jednego mieszkańca.

Niepublicznym przedszkolom przysługują dotacje z budżetu gminy. Na każde dziecko dostają nie mniej niż 75 proc. wydatków bieżących ponoszonych w przedszkolach publicznych. Nie każda gmina prowadzi jednak przedszkole. W takiej sytuacji brane są pod uwagę wydatki na przedszkolaka w najbliższej gminie. Prawo nie precyzowało jednak, co to znaczy „najbliższa gmina". Przy ustalaniu wysokości dotacji różnicować się będzie gminy na wiejskie, miejskie, miejsko-wiejskie i na miasta na prawach powiatu.

podstawa prawna: część nowelizacji ustawy o systemie oświaty z 23 czerwca 2016 r. DzU z 11 lipca 2016 r., poz. 1010

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA