Edukacja i wychowanie

Protest naukowców wobec reformy Gowina coraz szerszy

Fotolia.com
Resort nauki twierdzi, że działania akademików przeciwko ustawie Gowina mają charakter polityczny.

Inicjatorami wtorkowej akcji protestacyjnej są związkowcy z Uniwersytetu w Białymstoku. – Na pikiecie przed budynkiem uczelni zgromadziło się 200 osób. Przyszliśmy tam, by wyrazić swoje wątpliwości związane z ustawą reformującą wyższe uczelnie – mówi prof. Andrzej Kisielewski, przewodniczący NSZZ Solidarność na UwB. Dodaje, że w ich opinii tzw. Ustawa 2.0 jest niedokończona. – Szkolnictwo wyższe wymaga reformy, ale to, co zaproponował nam minister Gowin, to półprodukt – dodaje związkowiec.

Naukowcy uważają, że procedowana ustawa ograniczy autonomię uczelni, a także zmarginalizuje te, które znajdują się poza dużymi centrami akademickimi. Niepokoją ich także wprowadzane kryteria oceny ich pracy naukowej i dydaktycznej. Podkreślają, że choć pracują na niewielkiej uczelni, jakość prowadzonych przez nich badań nie jest gorsza od tych prowadzonych w Krakowie czy Warszawie.

Protestujący żądają także zwiększenia nakładów na naukę do 2 proc. PKB.

Inicjatywę białostockich naukowców podchwycili także studenci i pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego. We wtorek wtargnęli na balkon Pałacu Kazimierzowskiego. Wywiesili z niego dwa transparenty: „Żądamy demokratycznych uniwersytetów" i „Samorządność naszą bronią". Wśród zgłoszonych postulatów był m.in. sprzeciw wobec pomysłu likwidacji wydziałów i żądania większej autonomiczności uczelni, transparentności wydawanych przez jej władze decyzji.

Działania warszawskich akademików poparła inicjatywa Ogólnopolski Strajk Kobiet. Nad poparciem protestu zastanawia się także Solidarność.

– Widać, że środowisko naukowe ruszyło do walki o swoje prawa – komentuje prof. Kisielewski. – Podobne protesty przygotowywane są teraz w Rzeszowie i Łodzi – dodaje.

Trudno jednak przypuszczać, że te działania wpłyną na zmianę ustawy. – W naszej ocenie ten protest ma głównie charakter polityczny i jest efektem kumulacji emocji, a nie działaniem, które ma podstawy merytoryczne – mówi Piotr Muller, wiceminister nauki odpowiedzialny za ustawę. – Tym bardziej że wśród protestujących jest dużo osób związanych ze środowiskiem lewicowym – dodaje.

Zdaniem wiceministra protestujący sprawiają wrażenie, jakby w ogóle nie rozumieli przepisów projektowanej ustawy. – Naszym zdaniem akurat rozszerza ona autonomię uczelni i zwiększa jawność. Nie widzę także zagrożenia dla pozycji uczelni regionalnych – tłumaczy Muller.

Resort nauki nie jest też w stanie w szybkim tempie podnieść nakładów na naukę. Muller zapowiada jednak, że będą one rosnąć sukcesywnie.

Choć protestów przybywa, wiceminister nie planuje jednak spotkania z naukowcami. – Ustawa przeszła przez konsultacje publiczne i uzyskała poparcie reprezentatywnych grup. Dalszych konsultacji nie planujemy – podsumowuje wiceminister.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL