fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Egzekucja obowiązku szkolnego to rzadkość

Adobe Stock
Gminy nie nakładają grzywien na rodziców uczniów, którzy nie uczestniczą w e-lekcjach.

Choć w pandemii uczniowie mają większe problemy z wywiązywaniem się z obowiązku szkolnego, do egzekucji dochodzi rzadziej lub tak samo rzadko jak w poprzednich latach.

Kujawsko-pomorski kurator oświaty przeprowadził ankietę w podległych mu szkołach. Obowiązku szkolnego nie wykonywało 288 z 254 830 uczniów. Po interwencji kuratorium liczba wagarowiczów zmniejszyła się do 190, ale tylko w siedmiu przypadkach została wszczęta procedura egzekucyjna.

Zgodnie z art. 42 ust. 1 prawa oświatowego niespełnianie obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego, szkolnego lub obowiązku nauki podlega egzekucji w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. W razie nieusprawiedliwionej nieobecności dziecka przez co najmniej pół miesiąca rodzic może zapłacić grzywnę do 10 tys. zł. Wcześniej dyrektorzy szkół wysyłają jednak do rodziców upomnienie. Najczęściej na tym się kończy.

W Łodzi na przykład w roku szkolnym 2018/2019 wystosowano pięć upomnień. Rok później było ich 18, a w roku szkolnym 2020/2021 upomnień nie było wcale. Żaden z rodziców nie zapłacił też w tych latach grzywny.

W Bydgoszczy w roku szkolnym 2018/2019 nałożono karę grzywny na siedmiu rodziców, a w 2019/2020 na pięciu. W tym roku szkolnym jeszcze żaden opiekun nie zapłacił takiej kary.

W Białymstoku z kolei w roku szkolnym 2018/2019 grzywnę nałożono sześciokrotnie, w zeszłym roku i obecnym – pięciokrotnie.

– Nasza praca polega nie na straszeniu, tylko na budowaniu zaufania. Szkoły ciągle upominają się o uczniów, niekoniecznie w urzędowej formie – komentuje Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Największym problemem zgłaszanym przez dyrektorów szkół jest jednak pozorna obecność na lekcjach (logowanie się i nieuczestniczenie w nich), a to jest już formalnie trudne do wyegzekwowania.

– Zgłaszane są także braki komputera, laptopa, smartfona lub oprogramowania komputerowego oraz niewystarczająca w stosunku do użytkowników liczba urządzeń w domach. Na terenie szkół organizowane są więc stanowiska do pracy zdalnej, z których korzystają uczniowie – tłumaczy Monika Pawlak z łódzkiego magistratu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA