fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Doradcy podatkowi

Odpowiedzialność doradcy podatkowego i księgowego za skutku błędów w rozliczeniach z ZUS

123RF
Doradca podatkowy prowadzący na rzecz przedsiębiorcy usługi księgowe musi zapłacić zleceniodawcy także za szkodę, którą wyrządzi na skutek błędnych czynności podejmowanych w zakresie należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne.

Przekonała się o tym Halina F., doradca podatkowy prowadzący od lat biuro rachunkowe. Zatrudniła ją spółka, która świadczyła szpitalowi usługi pielęgniarskie. Halina F. miała obsługiwać spółkę w zakresie prowadzenia księgowości, składania deklaracji do ZUS i urzędu skarbowego.

Wszystko przez składki

Zgodnie z umową zawartą ze szpitalem spółka świadczyła na jego rzecz usługi pielęgniarskie w zakresie świadczeń pielęgnacyjnych, zabiegowych, diagnostycznych, leczniczych, rehabilitacyjnych oraz z zakresu promocji zdrowia w niektórych jednostkach organizacyjnych szpitala. Wykonaniem usług zajmowały się pielęgniarki, które spółka zatrudniała na umowy-zlecenia. Niektóre z nich były jednocześnie pracowniczkami szpitala. W efekcie wykonywały usługi na rzecz własnego pracodawcy.

Halina F. znała treść umów zawartych przez spółkę i szpital. W zakres jej obowiązków wchodziło m.in. obliczanie wysokości należności publicznoprawnych wynikających z umów zawartych przez spółkę z personelem pielęgniarskim. Kontrola ZUS wykazała, że przez cztery lata spółka niepotrzebnie odprowadzała za niektóre pielęgniarki składki na ubezpieczenia społeczne. Niepotrzebnie, bo były one już ubezpieczone z tytułu etatu w szpitalu. Zgodnie z art. 8 ust. 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych za pracownika uważa się także osobę wykonującą pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy-zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia albo umowy o dzieło, jeżeli w ramach takiej umowy wykonuje pracę na rzecz pracodawcy, z którym pozostaje w stosunku pracy.

Nadpłata składek została przez ZUS zwrócona, ale błąd Haliny F. spowodował, że spółka musiała skorygować zaliczki na podatek dochodowy odprowadzone za zatrudniane pielęgniarki. Te zaliczki także obliczała i odprowadzała Halina F. Każdorazowa zaliczka była pomniejszana o nienależnie zapłacone składki na ubezpieczenie rentowe i emerytalne. Spółka była więc zmuszona dopłacić w urzędzie skarbowym z tytułu zaliczek ponad 46 tys. zł wraz z odsetkami.

Uznała, że za ten błąd musi zapłacić Halina F., która wykonując czynności doradcy podatkowego, nie dołożyła należytej staranności. Jako profesjonalista w zakresie rachunkowości i podatków powinna wykazywać się zdecydowanie większą wiedzą niż przeciętny podatnik. Spółka wezwała więc Halinę F. do zapłaty tych ponad 46 tys. zł, ale kobieta nie spełniła żądania.

Profesjonalista musi pytać

Gdy na skutek powództwa spółki spór trafił do sądu, Halina F. zaprzeczyła, by przyczyniła się do powstania szkody. Przyznała, że ze spółką łączyła ją ustna umowa, w ramach której miała prowadzić dokumentację księgową spółki. Nie była natomiast zobowiązana do nadzorowania umów zawieranych przez spółkę z pielęgniarkami ani weryfikowania statusu pracowniczego pielęgniarek. Nie uzyskała też nigdy wglądu do dokumentacji, z której wynikałoby, że któraś z nich jest pracownikiem szpitala. Dane niezbędne do sporządzenia dokumentacji dla potrzeb ZUS lub urzędu skarbowego Halina F. pozyskiwała z treści kwestionariuszy osobowych uzyskiwanych od spółki. Halina F. twierdziła, że zna przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, ale nie pytała spółki o miejsce zatrudnienia pielęgniarek, bo w jej ocenie nie należało to do jej obowiązków.

Sąd I instancji uznał, iż umowa zawarta przez spółkę z Haliną F. była umową nienazwaną, do której stosuje się odpowiednio przepisy o umowie-zleceniu. Była to umowa o świadczenie usług, która jest zaliczana do zobowiązań starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Innymi słowy, odpowiedzialność kontraktowa strony mającej świadczyć określone usługi (przyjmującej zlecenie) powstanie wówczas, gdy strona ta przy wykonaniu usług nie zachowała wymaganej staranności.

Zdaniem sądu spółka udowodniła, że Halina F. wykonała umowę w sposób nienależyty.

– Wbrew stanowisku pozwanej do jej obowiązków nie należało bowiem „mechaniczne" wypełnianie deklaracji ubezpieczeniowych czy podatkowych na podstawie dokumentacji przedłożonej przez powódkę, ale szczegółowe rozpatrzenie tej dokumentacji, jak również szczegółowe uzyskanie od powódki informacji niezbędnych do prawidłowego wykonania wszystkich czynności – stwierdził sąd I instancji.

Sąd podkreślił, że Halina F. jest profesjonalistą, ma uprawnienia doradcy podatkowego i jest wpisana na listę doradców podatkowych. Skoro znała przepisy o o systemie ubezpieczeń społecznych, to miała obowiązek uzyskać od powódki informację, gdzie zatrudnione są pielęgniarki wykonujące zlecenie od spółki. Zresztą taka informacja była – w dokumentach przedłożonych przez spółkę, z których dane wprowadzane były do programu księgowego. Potwierdziła to w zeznaniach pracownica Haliny F.

– Gdyby nawet przyjąć, że pozwana nie wykonywała dla powódki czynności doradztwa podatkowego, to nie ma to znaczenia dla kwestii jej odpowiedzialności. Jako profesjonalista powinna bowiem wiedzieć, że od tego, gdzie zatrudnione są pielęgniarki, zależy wykonanie określonych czynności w zakresie zarówno ubezpieczenia społecznego, jak i złożenia stosownych deklaracji podatkowych. Skoro pozwana tego nie uwzględniła, to nie dołożyła należytej staranności przy wykonywaniu umowy, i wskutek tego po stronie powódki powstała określona szkoda – stwierdził Sąd.

Spekulacje sądu nie interesują

Apelację od wyroku sądu rejonowego wniosła Halina F., zaskarżając wyrok w całości oraz domagając się jego uchylenia i przekazania sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Podniosła, że z informacji przez nią pozyskanych wynikało, że podobne problemy były rozwiązywane w sposób bezkosztowy – w drodze odpowiednich porozumień podpisywanych przez podmioty lecznicze, oddziały ZUS i urzędy skarbowe. Chodziło np. o możliwość zaliczenia składek odprowadzonych przez spółkę jako składek płaconych przez szpital.

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał jednak, że są to spekulacje nieznajdujące potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Z zeznań prezesa spółki wynikało, że ZUS nie widział możliwości polubownego załatwienia sprawy. Sąd oddalił apelację Haliny F. Wyrok jest prawomocny.

Wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z 18 września 2014 r. (VIII Ga 69/14).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA