fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Prawomocny zakaz rozpowszechniania naklejki „strefa wolna od LGBT”

Youtube
Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy zakaz rozpowszechniania naklejki „strefa wolna od LGBT” przez "Gazetę Polską".

To odpowiedź na zażalenie wydawcy „Gazety Polskiej" na lipcowe postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie nakazujące zabezpieczenie egzemplarzy tygodnika z homofobicznymi naklejkami. Sąd ten rozpatruje pozew przeciwko "GP" o naruszenie dóbr osobistych Bartosza Staszewskiego, członka zarządu Stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie.

"Bardzo wyraźne stanowisko SA - nie dla homofobii" - napisał na Twitterze adwokat Michał Wawrykiewicz, który wraz z Sylwią Gregorczyk-Abram, jest pełnomocnikiem Staszewskiego. - "Treść naklejki przyczynia się niewątpliwie do budowy jednoznacznie homofobicznej narracji,która może ranić osoby o orientacji homoseksualnej,osoby biseksualne i transpłciowe, spychając je do rangi 'ludzi drugiej kategorii'."

"Gazeta Polska Codziennie" informuje na swojej stronie, że wydawca "GP" nie zna powodów odrzucenia zażalenia przez sędziów. Jest natomiast zbulwersowany  faktem, że zażalenie zostało rozpatrzone przez sąd dopiero po trzech miesiącach.

"24 lipca br. warszawski sąd okręgowy nakazał wycofanie z dystrybucji naklejki  [...]. Postanowienie o wycofaniu naklejki zostało wydane dwa dni po wpłynięciu wniosku w tej sprawie. Tydzień po wydaniu postanowienia wydawca „GP” złożył zażalenie. Zażalenie z sądu okręgowego trafiło do apelacji dopiero 18 września - twierdzi "Gazeta Polska Codziennie".

Naklejki "strefa wolna od LGBT" z przekreślonym kółkiem w tęczowych barwach "Gazeta Polska" dołączyła do wydania z 24 lipca 2019 r. Środowiska LGBT uznały taki pomysł za homofobiczny.

Zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez "GP" złożyły Kampania Przeciw Homofobii oraz wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Odwołują się do art. 256 Kodeksu karnego, który mówi m.in. o tym, że „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Pomysł "GP" spotkał się też z krytycznym komentarzem ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher. Uznała, że naklejki są wykorzystywane przez pewne grupy do promocji nietolerancji i nienawiści.

Sąd Apelacyjny w Warszawie wczoraj na posiedzeniu niejawnym oddalił zażalenie wydawcy „Gazety Polskiej" na postanowienie sądu okręgowego zakazującego rozpowszechniania naklejki zwalczającej ideologię LGBT. Nie znamy na razie powodów odrzucenia zażalenia przez sędziów.

W sprawie bulwersuje szczególnie fakt, że zażalenie zostało rozpatrzone przez sąd dopiero po 3 miesiącach. 24 lipca br. warszawski sąd okręgowy nakazał wycofanie z dystrybucji naklejki na wniosek Bartosza Staszewskiego – organizatora manifestacji ruchu LGBT w Lublinie. Dodatek do czasopisma miał naruszać jego dobra osobiste. Postanowienie o wycofaniu naklejki zostało wydane dwa dni po wpłynięciu wniosku w tej sprawie. Tydzień po wydaniu postanowienia wydawca „GP" złożył zażalenie. Zażalenie z sądu okręgowego trafiło do apelacji dopiero 18 września

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA