fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Budujemy plan skutecznej obrony

Rosja, ponosząc konsekwencje międzynarodowych sankcji za aneksję Krymu, stara się chronić wydatki obronne. A utrzymywanie napięcia w Donbasie i manewry „Zapad” dziś służą do testowania odporności Zachodu – mówili uczestnicy Summit Defence 2017.
Rzeczpospolita/Robert Gardziński
Strategiczny przegląd obronny może się stać fundamentem działań dla umocnienia narodowego bezpieczeństwa.

Czy opracowany przez obecną ekipę w MON SPO będzie też podstawą decyzji o inwestycjach modernizacyjnych w armii i przekształceniach organizacyjnych w Siłach Zbrojnych, które zapewnią RP skuteczną obronę?

Odpowiedź na to pytanie zdominowała dyskusję podczas II już edycji redakcyjnego cyklu Defence Summit 2017 współorganizowanego przez Geopolitical Intelligence Services. Uczestnicy: przedstawiciele kierownictwa MON, przemysłu, eksperci wojskowi, analizowali też podczas konferencji w siedzibie „Rzeczpospolitej" przyczyny zbrojeniowego przyspieszenia w Polsce i całej atlantyckiej koalicji. Obronna mobilizacja to przede wszystkim skutek napiętych relacji NATO–Rosja i zagrożenia na wschodniej flance NATO.

W dyskusji ministrów, profesorów, generałów, zagranicznych analityków nie brakowało emocji. Studził je książę Michael von Liechtenstein, założyciel GIS, międzynarodowej platformy eksperckiej i doradczej, zwracając uwagę na potrzebę zacieśniania sojuszniczej współpracy i ekonomicznej koordynacji zbrojeniowych wysiłków w obliczu napięć i eskalujących zagrożeń na naszym kontynencie. – Agresja Rosji na Ukrainę była dzwonkiem alarmowym i sygnałem, że europejskie demokratyczne siły, w tym Polska z jej potencjałem obronnym i gospodarczym, muszą skuteczniej współdziałać dziedzinie bezpieczeństwa – podkreślał Michael von Liechtenstein.

Nowa strategia

Tomasz Szatkowski, wiceszef MON odpowiedzialny w rządzie za przeprowadzenie strategicznego przeglądu obronnego, nie miał wątpliwości, że dokument, choć nie ma statusu regulacji prawnej, po decyzji ministra obrony narodowej o implementacji jego zaleceń staje się kamieniem węgielnym obronnych reform w Polsce.

Generał Sławomir Wojciechowski, dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP, przypominał, że obecny SPO to już trzeci dokument tego typu po historycznym przełomie, a dwa poprzednie niewiele wniosły do wojskowej rzeczywistości. Wiele zawartych w nich zaleceń pozostało wyłącznie na papierze. Tym razem jest szansa, aby wnioski z SPO wyznaczały rzeczywiście strategiczny kierunek polskiej polityki obronnej. – Moim zdaniem to pierwszy przegląd, który przywraca wojsko obronności i został rzeczywiście zaakceptowany przez środowisko – przekonywał generał.

Wiceminister Szatkowski podkreślał, że autorzy SPO po raz pierwszy wykorzystali do programowania rozwoju Sił Zbrojnych przyjęte na Zachodzie metody badawcze i analityczne. Wyliczenia naukowców i sugerowane przez analityków rozwiązania testowano potem podczas gier wojennych, a także weryfikowano w praktyce, m.in. podczas strategicznych ćwiczeń „Zima 17".

Minister Szatkowski zastrzegał, że konkretne ustalenia i rekomendacje zawarte w dokumencie pozostają niejawne, ale badania operacyjne i np. dotyczące efektywności wojsk pozwoliły obalić wiele dotychczasowych stereotypów, np. dotyczących połączonego dowództwa. – Niekwestionowanym dorobkiem zespołu autorów SPO jest m.in. zaprogramowanie optymalnego modelu Sił Zbrojnych do 2032 r., uwzględniającego aktualną mapę zagrożeń i prognozowaną sytuację geopolityczną – mówił.

Zadania dla WOT

Tomasz Szatkowski: – Z naszych ustaleń wynika, że powinniśmy postawić na rozwój wojsk lądowych (wspieranych wzmocnionym lotnictwem) na obszarze historycznej „strefy zgniotu" między Zachodem i Wschodem, czyli w polskim przewężeniu wielkiej Równiny Północnoeuropejskiej.

Na Bałtyku najpilniejszym rozwiązaniem jest wprowadzenie broni podwodnej nowej generacji z dalekosiężnym orężem w postaci pocisków manewrujących. – To nie może być broń pasywnego odstraszania, oddziałująca na wroga zniechęcająco wyłącznie poprzez fakt swojego istnienia. – Potencjalny agresor musi się liczyć z realnym ryzykiem otrzymania dotkliwego ciosu i poniesienia realnych strat – argumentował Szatkowski.

Według raportu SPO Wojska Obrony Terytorialnej mają stanowić istotne wsparcie dla sił operacyjnych, a na tyłach powinny się skoncentrować na działaniach antydywersyjnych. Raport sugeruje korektę wymagań wobec wojsk specjalnych – mają być oczami i uszami armii skupionymi na zadaniach rozpoznawczych i wskazywaniu lotniczym, artyleryjskim i rakietowym środkom rażenia celów do likwidacji.

Wśród innych rekomendacji SPO jest postulat utworzenia w przyszłości kolejnej, 4. dywizji zmechanizowanej i wzmocnienie struktur istniejących związków taktycznych.

Wiceminister Szatkowski uspokajał, że obawy, iż wojska terytorialne pochłoną gros funduszy przeznaczonych na modernizację armii, nie mają podstaw. – Zasadnicza część budżetu zbrojeniowego z pewnością trafi do sił operacyjnych – zapewniał.

Strefy antydostępowe

– Planujemy efektywne tworzenie systemów antydostępowych, zdolnych do zadawania wrogowi dotkliwych strat – mówił wiceminister. Szatkowski jako przykład i wzór wskazywał skoncentrowane rosyjskie instalacje obronne w obwodzie kaliningradzkim czy na Krymie.

W długofalowej perspektywie SPO rekomenduje pilne uzupełnienia kadrowe w jednostkach i podnoszenie ich jakości. – To odwrócenie trendu, który obowiązywał od końca lat 80., kiedy planowano wyłącznie redukcje – mówił Szatkowski. Prof. Hubert Królikowski współautor SPO z ramienia MON i wykładowca na UJ, zwracał uwagę, że zalecenia raportu sugerują głęboką reformę szkolenia kadr i maksymalne rozszerzenie przysposobienia wojskowego m.in przez upowszechnienie różnych form militarnego szkolenia w cywilu. W jednostkach nacisk położony zostanie na realistyczne ćwiczenia sprawdzające efektywność bojową żołnierzy.

– Na czym opieracie przekonanie, że tym razem zawarty w SPO plan wzmocnienia sił zbrojnych się powiedzie, skoro poprzednie próby zawodziły? – pytał panelistów Marcin Piasecki, moderator dyskusji. Prof. Andrzej Najgebauer z WAT, odpowiedzialny za analityczne wsparcie zespołu SPO, twierdził, że po raz pierwszy udało się w praktyce zastosować przy programowaniu wojskowych reform matematyczne modele i naukowe metody weryfikacji inwestycji modernizacyjnych i, co ważne, wydatków. – To daje szansę na realne zmiany – mówił badacz.

Generał Wojciechowski radził poczekać na pełne potwierdzenie wyników SPO. – Planowanie obronne to wciąż żywy produkt, a sytuacja jest dynamiczna – zastrzegał.

Cyberwojna u bram

– Czy SPO proponuje skuteczną odpowiedź na powszechne w wirtualnej przestrzeni zagrożenia cybernetyczne? – dociekał red. Piasecki. Wiceminister Szatkowski potwierdzał, że obrona cybernetyczna ma obecnie priorytet w armii, a inwestycje w cyfrowe bezpieczeństwo właśnie przyspieszyły.

Nikodem Bończa-Tomaszewski, prezes firmy Exatel, podkreślał, że w wirtualnym świecie, gdzie zmiany zachodzą błyskawicznie, stratedzy niedemokratycznych reżimów szybko znaleźli wyjątkowo efektywne i relatywnie tanie narzędzia ataku. Zagrożenie jest tym większe, że do tej pory nie ma precyzyjnej definicji wojny w cyberprzestrzeni. To ośmiela agresorów – ostrzegał szef Exatela. Prof. Jan Pietrasieński, specjalista od broni rakietowej z WAT, przewiduje, że ciągu najbliższych 10–20 lat nastąpi głęboka wirtualizacja pola walki i cyfryzacja technologii zbrojeniowych. Dlatego kluczową sprawą jest rozwijanie w kraju kompetencji w krytycznych obszarach technologii cyfrowych. – Pozyskiwanie zagranicznych broni precyzyjnego rażenia bez dostępu do kodów źródłowych i technologicznego offsetu to sposób na wykluczenie się z technologicznego wyścigu – ostrzegał badacz z WAT.

W cieniu Rosji

W ostatnim panelu dyskusyjnym konferencji prof. Stefan Hedlund z Uniwersytetu w Uppsali i pozostali eksperci od polityki militarnej Federacji Rosyjskiej analizowali sytuację na Wschodzie. Wprawdzie mocarstwowe plany Moskwy – gigantycznych wydatków na obronę (zakładano nakłady 600 mld dol. w latach 2011–2020) ostatecznie wyhamowały, to jednak siły zbrojne głównego dziś oponenta NATO przeszły solidną modernizację. – Mamy mocarstwo ze słabą gospodarką, ale silną armią – oceniał prof. Hedlund. Ponosząc konsekwencje międzynarodowych sankcji za aneksję Krymu i agresję na Ukrainę, Moskwa stara się chronić wydatki obronne – tłumaczył. Dr Paweł Kowal z Instytutu Studiów Politycznych PAN zwracał uwagę na przemyślaną strategię Kremla zmierzającą do głębokiej militaryzacji świadomości rosyjskiego społeczeństwa. – Ta mobilizacja wojenna mieszkańców Rosji i kierowanie jej przeciwko Zachodowi służy utrzymywaniu spoistości imperium i utrwalania władztwa Putina – twierdzi ekspert.

Czy to znaczy, że klamka zapadła i jesteśmy w Europie skazani na dwa konfrontacyjne, ścierające się bloki? – pytał red. Piasecki.

Michael von Liechtenstein jest pewien: nie można pozwolić, aby agresywne mocarstwo pozbawiło słabsze kraje prawa do samostanowienia. Ale nawet konfrontacja z moskiewskim imperium w naszym regionie świata i dezaprobata dla polityki Kremla nie powinny zniechęcać do szukania pól do ekonomicznej współpracy. Jest jeszcze spora część boiska do zagospodarowania – twierdzi założyciel GIS. Trzeba też dostrzegać możliwości, jakie dla cywilnej gospodarki niosą technologie wojskowe. – Gdyby nie potrzeby militarne, nie powstałaby przecież kalifornijska Dolina Krzemowa – mówił Michael von Liechtenstein.

Instytut GIS ufundował dla wszystkich uczestników konferencji dwutygodniowy, bezpłatny, pełny dostęp do wszystkich materiałów i analiz dostępnych w serwisie. Kupony znajdziecie Państwo w materiałach konferencyjnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA