fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Zdjęcia złodziei w sklepie nie zawsze bezprawne

Fotorzepa/Robert Gardziński
Wielu handlowców, bezsilnych wobec powtarzających się kradzieży, wywiesza na witrynie zdjęcia sprawców. Takie działania nie zawsze są bezprawne.

Przy wejściu do sklepów często można zauważyć kartkę z napisem: „Kradnąc w tym obiekcie, wyrażasz zgodę na publikację swojego wizerunku". Czasem podana jest nawet podstawa prawna – art. 81 prawa autorskiego.

– Trudno uznać, że w takiej sytuacji wystarczy zgoda domniemana polegająca na samym wejściu do sklepu po przeczytaniu informacji o możliwości wykorzystania wizerunku – uważa radca prawny Edyta Duchnowska.

Mimo to wielu sprzedawców publikuje zdjęcia osób, które zostały zarejestrowane przez sklepowe kamery podczas wynoszenia towaru. Ma to pomóc w zidentyfikowaniu sprawcy, piętnować go oraz odstraszyć na przyszłość.

Niewinny do wyroku

– Takie działanie wynika głównie z bezsilności – mówi Mateusz Wolny z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Południe. – W dużym mieście jeden sklep może być okradziony aż 30 razy dziennie.

To w większości drobne kradzieże, do 500 zł, czyli 1/4 płacy minimalnej. A te są traktowane łagodniej, jako wykroczenia, a nie przestępstwa. Zanim policja i sąd rozstrzygną sprawę, złodziej może dokonywać kolejnych kradzieży.

Jak zauważa Mateusz Wolny, wywieszenie zdjęcia często działa odstraszająco.

– Nie zdarzyło mi się stwierdzić, że zdjęcia wywieszane były bezpodstawnie – dodaje.

– Rozumiem powody działania sprzedawców, ale trzeba pamiętać, że to naruszenie dóbr osobistych, takich jak wizerunek i dobre imię – mówi adwokat Grzegorz Kuczyński.

Interes społeczny

Na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego oraz art. 83 prawa autorskiego osoba, której zdjęcie zostało udostępnione, może domagać się zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków i zadośćuczynienia.

– Nawet społecznie akceptowalne pobudki właściciela sklepu nie uchylają nielegalności takiego działania – mówi Edyta Duchnowska. I dodaje, że obowiązuje domniemanie niewinności. – Do momentu skazania za kradzież trudno kogokolwiek nazwać złodziejem.

Ostateczna ocena zawsze należy do sądu.

– Może on uznać, że działanie nie było bezprawne, gdyż służyło ochronie innego dobra, a zarzut był prawdziwy (gdy na monitoringu rzeczywiście widać, że dana osoba kradnie) – tłumaczy Grzegorz Kuczyński.

Osoba publikująca wizerunek może też odpowiadać karnie. Choć kodeks karny przewiduje w art. 213 tzw. kontratyp prawdy, to w przypadku zarzutu czynionego publicznie (np. w witrynie sklepu) musi on także dotyczyć osoby pełniącej funkcję publiczną lub służyć obronie społecznie uzasadnionego interesu. Na ten ostatni argument może się powołać publikujący wizerunek, ale nie wiadomo, czy sąd go przyjmie. Przestępstwo zniesławienia ścigane jest z oskarżenia prywatnego.

– Prokuratura nigdy nie powinna stawać po stronie złodzieja – zauważa Mateusz Wolny. – Troska o porządek społeczny wyklucza tolerowanie ostentacyjnych kradzieży przed kamerami – dodaje.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Krzysztof Szczucki, adiunkt w Instytucie Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji  Uniwersytetu Warszawskiego

Dużo zależy od kontekstu, w jakim prezentuje się wizerunek. Samo pokazywanie nagrania w moim przekonaniu nie jest zniesławieniem. Znamiona tego przestępstwa może wypełnić czyn polegający na nazwaniu kogoś złodziejem, zwłaszcza jeżeli nie zapadł jeszcze wyrok skazujący. Dlatego z nagraniem z kradzieży najlepiej udać się na policję i domagać się ujęcia i skazania sprawców przestępstwa. Nie można powiedzieć, że publikowanie wizerunku ma charakter obrony koniecznej. Musi ona bowiem być bezpośrednia, czyli odbywać się w czasie, kiedy atakowane jest jakieś dobro, chociażby w czasie popełnienia kradzieży. W opisanym przypadku nie jest naruszane żadne dobro, sprzedawca działa niejako prewencyjnie, a tego instytucja obrony koniecznej nie obejmuje. Moim zdaniem jest to jednak przede wszystkim problem cywilnoprawny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA