fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Odliczanie do końca recesji

Fotorzepa, Robert Gardzińśki
Dłuższe, niż można było oczekiwać jeszcze kilka tygodni temu, utrzymanie antyepidemicznych ograniczeń aktywności ekonomicznej nie unieważnia scenariusza ożywienia w polskiej gospodarce.

Odbicie aktywności w polskiej gospodarce będzie nieco wolniejsze, niż wydawało się kwartał temu, ale bezrobocie będzie mniejsze. Inflacja będzie wyższa, a złoty nieco słabszy. Tak można podsumować zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach w oczekiwaniach uczestników konkursu „Parkietu" i „Rzeczpospolitej" na najlepszego analityka makroekonomicznego roku.

Biorąc pod uwagę to, że w tym czasie sytuacja epidemiczna w Polsce była znacznie gorsza, niż można było oczekiwać na początku IV kwartału, te zmiany są zadziwiająco małe. To sugeruje, że w ocenie większości analityków epidemia, niezależnie od jej dalszego przebiegu, nie będzie już wyrządzała takich szkód gospodarczych jak wiosną ub.r.

Katastrofa za nami

Aktualną konkursową rundę prognostyczną zamknęliśmy 5 stycznia. Uczestnicy konkursu przeciętnie oceniali wtedy, że produkt krajowy brutto Polski zwiększy się w tym roku o 4,3 proc. W pierwszych trzech kwartałach br. wzrost PKB sięgać miał średnio 3,7 proc. rok do roku. W poprzedniej rundzie, z początku października, ekonomiści przeciętnie spodziewali się w tym samym okresie wzrostu na poziomie 4,1 proc. Ta różnica niemal w całości odzwierciedla zmianę oczekiwań na I kwartał br. Trzy miesiące temu uczestnicy naszego konkursu zakładali, że sytuacja w polskiej gospodarce na początku 2021 r. przestanie się pogarszać w ujęciu rok do roku. Dziś oceniają, że PKB w I kwartale ponownie spadnie, tym razem o 1,4 proc. rok do roku. Co jednak znamienne, nawet najwięksi pesymiści nie spodziewają się, że PKB w tym okresie zmaleje bardziej niż w IV kwartale (gdy prawdopodobnie wskaźnik ten zmalał o około 4 proc. r./r.).

Na początku stycznia, gdy ekonomiści formułowali te prognozy, można było oczekiwać, że wprowadzone w grudniu ograniczenia aktywności ekonomicznej (m.in. zamknięcie większości sklepów w galeriach handlowych oraz hoteli) zostaną utrzymane do połowy stycznia. Dziś wiadomo, że będą obowiązywały co najmniej do końca miesiąca. Od przełomu lat zwiększyły się też obawy o tempo przebiegu akcji szczepień. Czy to oznacza, że dzisiaj prognozy uczestników naszego konkursu byłyby ostrożniejsze? Niekoniecznie.

– W Polsce obowiązują obecnie obostrzenia, z którymi gospodarka jako całość radzi sobie nie najgorzej. Mamy oczywiście branże, które mocno cierpią, ale dostępne dane dotyczące sytuacji w grudniu pozwalają sądzić, że gospodarczy koszt każdej kolejnej odsłony obostrzeń jest mniejszy niż poprzedniej. Jeśli obostrzenia w dzisiejszym kształcie utrzymają się do końca stycznia, to wyniki gospodarki w I kwartale br. będą lepsze niż w IV kwartale ub.r. – powiedziała w zeszłym tygodniu na antenie Parkiet TV Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych w PKO BP. – Trzeba też pamiętać, że – począwszy od marca – punktem odniesienia będzie już okres pandemii. Nawet przy dalszym trwaniu pandemii w skali zbliżonej do tej z 2020 r. daje nam to przestrzeń do wzrostu aktywności w ujęciu rok do roku – dodała.

Ekonomistka przekonywała, że nadal aktualny pozostaje scenariusz, w którym do połowy roku uda się zaszczepić osoby najbardziej zagrożone ciężkim przebiegiem choroby, a to z kolei pozwoli raz na zawsze zapomnieć o dotkliwych ograniczeniach aktywności ekonomicznej.

Czas wydatków

Perspektywa życia bez tych ograniczeń stoi za oczekiwaniami większości ekonomistów, że 2021 r. przyniesie solidne odbicie wydatków gospodarstw domowych. Uczestnicy naszego konkursu przeciętnie zakładają, że konsumpcja prywatna wzrośnie w tym roku o 4,6 proc., stanowiąc główne koło zamachowe wzrostu PKB. Dla porównania, wydatki inwestycyjne zwiększyć się mają o zaledwie 2,3 proc.

– Oczekuję w tym roku wylania się oszczędności do gospodarki. Ludzie są głodni wydawania i życia towarzyskiego – tłumaczy Mikołaj Raczyński, dyrektor departamentu zarządzania funduszami w Noble Funds TFI, najlepszy analityk makroekonomiczny 2019 i 2016 r. Wydatkom, oprócz zakumulowanych oszczędności, sprzyjać powinna też stabilna sytuacja na rynku pracy. W październiku uczestnicy naszego konkursu przeciętnie oczekiwali, że w horyzoncie roku (tj. na koniec III kwartału br.) stopa bezrobocia rejestrowanego będzie wynosiła 6,5 proc. Obecnie spodziewają się, że w tym samym punkcie wskaźnik ten będzie na poziomie 6,1 proc.

Z tymi oczekiwaniami wiąże się też zmiana prognoz dotyczących inflacji. W październiku ekonomiści przeciętnie oceniali, że w pierwszych trzech kwartałach br. będzie ona wynosiła średnio 2,1 proc. rocznie. Dziś sądzą, że w tym samym okresie wyniesie średnio 2,5 proc., po 3,4 proc. w 2020 r.

Na oczekiwania inflacyjne wpłynęła też zmiana prognoz dotyczących kursu złotego. Te z kolei są pod wpływem wypowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego z końca grudnia oraz interwencji banku centralnego na rynku walutowym z drugiej połowy minionego miesiąca, które miały na celu stabilizację kursu euro w okolicy 4,50 zł. Uczestnicy naszego konkursu nadal zakładają, że złoty będzie się stopniowo umacniał, ale proces ten będzie wolniejszy niż sądzili kwartał wcześniej. Jak przewidują, ten rok kurs euro zakończy na poziomie 4,38 zł.

Opinia

Dr Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii w PIE

Żyjemy w czasach, w których nasze przewidywania co do sytuacji gospodarczej w nadchodzących miesiącach mogą się zdezaktualizować w ciągu zaledwie dwóch tygodni. A prognozy ekonomistów, które przyszło mi komentować, zostały przygotowane na początku stycznia, czyli ponad dwa tygodnie przed tym, gdy państwo je czytacie. Można je podsumować w trzech zdaniach. Po pierwsze, PKB spadnie w I kwartale br. Po drugie, w II kwartale odnotujemy wysoki wzrost PKB, wynikający jednak z efektu niskiej bazy (słabego II kwartału 2020 r.), a nie z powrotu gospodarki na normalne tory. Po trzecie, PKB solidnie odbije w III i IV kwartale już nie tylko z powodu efektów bazy, ale także wyraźnej poprawy sytuacji gospodarczej.

Konsensus z definicji pokazuje scenariusz, który w szerokim spektrum prognoz można określić jako umiarkowany. Dzisiaj ten konsensus z przełomu 2020 i 2021 r. nazwałbym optymistycznym. Pojawiły się bowiem trzy istotne ryzyka dla jego realizacji, zwłaszcza dla silnego odbicia gospodarczego w drugiej połowie roku.

Ryzyko pierwsze: programy szczepień będą przebiegały wolniej, niż zakładaliśmy. Na razie mamy do czynienia z falstartem programów szczepień – nie tylko w Polsce, ale także w większości państw, które zaczęły je wdrażać. Tymczasem to szczepionka jest naszą największą nadzieją na powrót do normalności. Prawdopodobnie większość zespołów przygotowujących prognozy na początku stycznia założyła, że duże fale zachorowań i związana z tym konieczność wprowadzania restrykcji gospodarczych to zjawiska, które zakończą się w pierwszym półroczu 2021 r. Jeśli jednak programy szczepień nie przyspieszą znacząco, to założenie okaże się błędne.

Ryzyko drugie: koronawirus będzie mutował. Nowe warianty Covid-19 zostały wykryte w ostatnich tygodniach m.in. w Wielkiej Brytanii i Brazylii. W związku z nimi pojawiają się dwie zasadnicze obawy: wirus będzie bardziej zaraźliwy oraz konieczne będzie aktualizowanie szczepionek. Jeśli choć jedna z tych obaw się sprawdzi, może to znacząco podkopać przewidywania powrotu do normalności w tym roku.

Ryzyko trzecie: lockdowny będą trwały dłużej, niż się spodziewaliśmy. Już samo przedłużenie twardego lockdownu do końca stycznia może skutkować rewizją w dół niektórych prognoz dla pierwszego kwartału. Tymczasem nie jest wykluczone, że z powodów epidemicznych w takim stanie będziemy musieli wytrwać aż do kwietnia. Przecieki o rozważaniu takiego scenariusza pojawiły się w ostatnich dniach np. w Niemczech, a wpływ na to mają podobno mieć wspomniane mutacje wirusa. Taka sytuacja mogłaby być nie do wytrzymania dla części firm – skutkować ich upadłością i zwolnieniami pracowników. Spadek PKB w pierwszym kwartale byłby wówczas dużo głębszy niż to, na co wskazuje konsensus ekonomistów (-1,4 proc. r./r). Brzmię pesymistycznie? Spokojnie, za dwa tygodnie sytuacja może się znów zmienić.

Zasady konkursu : jak wyłaniamy najlepszego analityka makroekonomicznego roku

Konkurs na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowany jest przez redakcje „Parkietu" i „Rzeczpospolitej" od 2007 r. Obecnie trwa edycja XIV, w której oceniamy prognozy na 2021 r. Rywalizacja jest otwarta dla wszystkich, którzy chcą sprawdzić swoje umiejętności analityczne: ekonomistów z instytucji finansowych i ośrodków badawczych, niezależnych ekspertów, a także pracowników naukowych i studentów. Uczestnicy konkursu (obecnie jest ich 35) cztery razy do roku nadsyłają prognozy na cztery kolejne kwartały dla ośmiu wskaźników makroekonomicznych i rynkowych. Za każdą prognozę mogą otrzymać od 0 do 1 pkt w zależności od tego, jak wypada ona na tle faktycznego odczytu danego wskaźnika oraz przewidywań innych uczestników. Podsumowując prognozy na dany kwartał, największą wagę przypisujemy tym formułowanym najwcześniej (z rocznym wyprzedzeniem), najmniejszą zaś najświeższym (sporządzonym kwartał wcześniej). W rankingu ogólnym największą wagę mają punkty za prognozy PKB i CPI. W każdym kwartale uczestnicy mogą zdobyć maksymalnie 10 pkt.

Rozstrzygnięcie ubiegłorocznej edycji konkursu nastąpi w marcu br. (na półmetku na prowadzeniu byli ekonomiści z Santander Bank Polska). Zwycięzcą ostatniej rozstrzygniętej edycji, dotyczącej prognoz na 2019 r., był Mikołaj Raczyński, dyrektor działu zarządzania funduszami w Noble Funds TFI, który triumfował też w 2016 r. Dwoma zwycięstwami w historii konkursu może pochwalić się jeszcze tylko Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu (od kilku lat nie bierze w nim jednak udziału). W 2018 r. triumfował trzyosobowy zespół prognozy-gospodarki.pl, a rok wcześniej dr Wojciech Zatoń z Uniwersytetu Łódzkiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA