fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Czy bojowy Caesar pospieszy z odsieczą

HH-101A Caesar
materiały
Na początku września MON wezwał zainteresowanych producentów śmigłowców do złożenia do końca 2017 r. ostatecznej oferty na dostawy 8 maszyn dla sił specjalnych w konkursie uruchomionym przez resort obrony po zamknięciu w 2016 r. od przetargu na wielozadaniowe helikoptery dla armii.

Postępowanie na nowe śmigłowce CSAR (Combat Search and Rescue) decyzją ministra obrony zostało utajnione, nieoficjalnie wiadomo jednak, że zaproszenie skierowano m. in. do trzech firm uczestniczących w nierozstrzygniętym zeszłorocznym konkursie, czyli producenta caracali Airbus Helicopters, PZL Mielec Sikorsky/ Lockheed Martin (oferujących maszyny Black Hawk) i PZL Świdnik/Leonardo.

- Potwierdzam, że w postępowaniu chodzi o wyspecjalizowane śmigłowce dostosowane do potrzeb sił specjalnych i bojowego ratownictwa. W tym konkursie oferujemy największy i najlepszy obecnie na rynku śmigłowiec AW101 – zachwala Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters. Branżowi specjaliści są zgodni: w świetle ujawnianych wcześniej oczekiwań armii najnowszy wariant włoskiego ratowniczego śmigłowca wojskowego oznaczonego w Aeronautica Militare jako Leonardo HH-101A Caesar może śmiało uchodzić za faworyta.

Frontowy ratownik

Zdaniem Mariusza Cielmy z pisma Nowa Technika Wojskowa AW101 produkowany w zakładach koncernu Leonardo w Yeovil w Wielkiej Brytanii to bardzo dobra choć droga maszyna. Cenę śmigłowca ( kilkadziesiąt mln dol. za sztukę) jego zdaniem, rekompensują możliwości. Przy potężnym udźwigu, trzech silnikach, łatwo jest modyfikować wyposażenie przestronnej kabiny i dostosowywać je do specjalistycznych zadań. Dzięki temu platforma doskonale nadaje się dla sił specjalnych: można ją przygotować do skrajnie niebezpiecznych misji poszukiwawczo-ratowniczych, których celem jest m.in. podejmowanie rozbitków i rannych w warunkach pola walki czy ewakuacja pilotów zestrzelonych nad terytorium wroga.

AW 101 w swoim wcieleniu Combat SAR został zresztą wielokrotnie sprawdzony w warunkach bojowych: służył do ewakuacji rannych żołnierzy poszkodowanych w Iraku i Afganistanie.

Helikopter do zadań specjalnych

Doskonałe świadectwo wystawiają AW101 (w typowo ratowniczym wariancie „search and rescue” także cywilni ratownicy z Kanady, Danii czy Portugalii wykonujący wielokrotnie misje ratunkowe w najtrudniejszych okolicznościach klimatycznych i pogodowych, na rozległych obszarach morskich i wód przybrzeżnych znajdujących się w ich obszarze dozoru i odpowiedzialności. Niektóre z tych akcji przeszły do historii jako absolutny wyczyn ludzi i sprzętu - potwierdzający profesjonalizm ratowników i co nie mniej istotne – zalety dalekosiężnych, niezawodnych a dzięki dużej ładowności wyjątkowo podatnych na adaptację, uniwersalnych maszyn.

Misje bojowego ratownictwa obarczone wielkim ryzykiem wymagają specjalnie wyposażonych i odpowiednio uzbrojonych śmigłowców - twierdzi Bartosz Głowacki ekspert militarny pisma Skrzydlata Polska. Aby zwiększyć zasięg zaopatruje się je w sondę do tankowania w powietrzu. Śmigłowce do zadań specjalnych muszą też mieć znakomite radiostacje zapewniające łączność z sojusznikami i urządzenia do obserwacji i lokalizacji ludzi i obiektów skuteczne w najtrudniejszych warunkach. - Operując na zapleczu wroga, załogi muszą mieć możliwość zapewnienia skutecznej osłony ogniowej desantującym komandosom - dodaje Głowacki. Już tylko te wymagania faworyzują w konkursie potężnego i przestrzennego AW101 –twierdzi ekspert.

Mieleckie Black Hawki, które konkurują o polski kontrakt mają istotne ograniczenie, czyli mały udźwig. Dlatego black hawk wyposażony i uzbrojony po zęby, zabiera na pokład mniej żołnierzy czy rannych przeznaczonych do ewakuacji – tłumaczy Głowacki.

HH-101A jak forteca

Śmigłowiec Leonardo HH-101A Caesar na tle rywalizujących maszyn konkurencji to prawdziwa latająca forteca. Stanowiska załogi i newralgiczne elementy śmigłowca zostały zabezpieczone opancerzeniem lub osłonami balistycznymi. Na pokładzie można zainstalować trzy stanowiska karabinów maszynowych na obu burtach i rampie ładunkowej. Oprócz załogi zwiększonej do 6 osób na bojową misję maszyna zabiera dwunastu żołnierzy sił specjalnych z wyposażeniem ma też miejsce na trzy pary noszy. W razie potrzeby zmieści w sytuacji krytycznej do kilkunastu ewakuowanych osób. Do podnoszenia poszkodowanych można użyć wyciągarki a komandosom do desantowania w razie potrzeby służy system tzw. szybkiej liny.

Maszyna ma imponujący zasięg – to 6,5 godziny lotu, ale też może go dowolnie zwiększać wykorzystując możliwość tankowania w powietrzu. Charakterystyczne dla AW101 specjalnie ukształtowane łopaty wirnika zwiększają udźwig i prędkość maksymalną helikoptera.

Ekspert lotniczy fachowego pisma Wojsko i Technika Łukasz Pacholski na łamach szeroko opisuje elektroniczne wyposażenie bojowego Caesara: oprócz pokładowej stacji radarowej i optoelektronicznej głowicy obserwacyjnej służącej do lokalizacji rozbitków i śledzenia sytuacji w otoczeniu maszyny śmigłowiec chroniony jest zestawem aktywnych środków walki radioelektronicznej i obrony przeciwlotniczej, m. in. detektorów wykrywających próby namierzenia helikoptera przez wroga przy pomocy laserów czy radiolokatorów.

Tekst powstał we współpracy z partnerem serwisu PZL-Świdnik: Rzecz o polskich śmigłowcach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA