fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Ludzie śnią o Covid-19

W czasie pandemii sny są wyraźniejsze i żywsze. Obecna sytuacja może wpłynąć na ich naturę
shutterstock
Lęki związane z pandemią powodują, że wzorce snu ulegają zmianie, a dziwne sny dłużej pozostają w naszej pamięci.

„Śniło mi się, że ludzie tak bardzo chcieli opuścić swoje domy, że zaczęli się wysyłać w kartonowych pudłach". „Śniło mi się, że wszystkie nasze maski stały się częścią naszych fizycznych twarzy." „Śniło mi się, że po pandemii był globalny konkurs na sekstaśmę, ale moja sekstaśma została odrzucona z powodów technicznych" – to trzy pierwsze wpisy na stronie internetowej „i dream of covid" (śnię o Covid), gdzie można podzielić się opowieściami o snach drażniących nasze mózgi podczas pandemii. Żywsze i wyraźniejsze sny podczas pandemii to najprawdopodobniej konsekwencja kryzysu związanego z pandemią Covid-19 i izolacją społeczną. Zagrożenie to mogło wpłynąć na naturę snów.

Śpimy więcej

Według sondażu przeprowadzonego przez naukowców King's College London 62 proc. ludzi w Wielkiej Brytanii śpi tyle samo lub nawet więcej niż przed wprowadzeniem rygorystycznych działań mających na celu zachowanie dystansu społecznego. Podobne wzorce są prawdopodobne w innych krajach, że niektórzy pozostający w domu czas zaoszczędzony na przygotowania i dojazdy do pracy wykorzystują na sen.

Marzenia senne przytrafiają się podczas fazy snu REM, zwanej także snem paradoksalnym. W czasie tej fazy następuje wysoka aktywność mózgu, oddech staje się nieregularny, wzrasta częstość skurczów serca, gałki oczne zaczynają się szybko poruszać i zaczynamy śnić. Faza ta zmienia się z wiekiem, u osób młodych zajmuje około 25 proc. czasu snu. Epizody REM powtarzają się co około 90 minut, a trwają od 5 do 30 minut i chociaż ich funkcja nie jest znana, wydaje się, że jest ważna dla zdrowia. Według Marka F. Beara, Barry'ego W. Connorsa, Michaela A. Paradiso, autorów książki „Neuroscience: Exploring the Brain Fourth", większość badań pokazuje istotne znaczenie długości fazy REM dla dobrego samopoczucia i funkcjonowania mózgu. Jednak właściwie nie istnieją jednoznaczne przekonujące dowody, które mogłyby potwierdzić lub obalić jej znaczenie.

– Brak harmonogramów pracy może pozwolić ludziom obudzić się bez budzika – mówi w „New Scientist" Mark Blagrove, psycholog z Uniwersytetu Swansea w Wielkiej Brytanii. – Wiadomo, że naturalne budzenie powoduje dłuższe sny. I dodaje, że lęk może zakłócać nasz sen. To prowadzi do kolejnych przebudzeń. Kiedy przerywamy sen fazy REM, zapamiętujemy marzenia, które zostały przerwane. Badania Blagrove'a wspierają ideę, że funkcją marzeń jest przetwarzanie naszych emocji i wspomnień, działając w efekcie jako terapia nocna.

Covid-19 jak zombi

Inną teorią promowaną przez Katję Valli, neurobiologa poznawczego z Uniwersytetu w Turku w Finlandii, jest to, że sny pomagają również przygotować nas na przeciwności losu. „Teoria symulacji niebezpieczeństw przewiduje, że kiedy stajemy w obliczu zagrożeń i czujemy strach oraz niepokój, nasz mechanizm produkcji snów zaczyna symulować te lęki i niepokoje w naszych snach – mówi Valli.

Wspólne scenariusze snów, zebrane przez grupę studentów psychoanalizy w Londynie, w projekcie o nazwie „Lockdown Dreams", pokazują, że śniący uciekają przed czymś lub odkrywają, że zrobili coś złego. – To są typowe sny lękowe. Ale uruchamiają tak żywą wyobraźnię, że staje się to bardzo dziwne – mówi w „The Guardian" Jake Roberts, rzecznik Lockdown Dreams. – Wszyscy są zszokowani faktem, że mają niesamowicie żywe sny. To takie ciekawe, bo nasze materialne życie stało się w pewnym sensie bardziej nudne. Wydaje się to być objawem stresu, częścią wspólnego lęku wokół pandemii Covid-19.

Grupa z Londynu nie jest jedyną zajmującą się dziwnymi snami, które pojawiają się w trakcie trwania pandemii. „National Geographic" informuje, że we Francji pracuje grupa badawcza z Lyon Neuroscience Research Center, która w marcu rozpoczęła badania nad snami i wspomnieniami o snach. Ich badanie wykazało 35-proc. wzrost liczby zapamiętywanych marzeń sennych i 15-proc. wzrost snów o konotacji negatywnej. Mózgi osób, które nie są na pierwszej linii frontu opieki zdrowotnej i reagowania w nagłych wypadkach, pokazują obawy przed nowym koronawirusem jako zombi, robaki czy cieniste postaci. To metaforyczne wyobrażenia pandemii. – Sny są uważane za sposób mózgu na rozwiązywanie naszych problemów emocjonalnych, a im bardziej jesteśmy niespokojni, tym bardziej żywe stają się obrazy snów – wyjaśnia w „New Scientist" Russell Foster, neurolog z Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Psycholog Courtney Bolstad z Mississippi State University uważa, że te zaburzenia marzeń sennych mogą być wywołane pobudzeniem systemu reakcji walki i ucieczki, który znajduje się opozycji do układu przywspółczulnego, czyli systemu odpoczynku i trawienia. – To pobudzenie może również powodować trudności z powrotem do snu w środku nocy – tłumaczy Bolstad.

Lęki związane z utratą kontroli i niepewnością są zrozumiałe. Boimy się o bliskich, o swoje miejsce pracy, jesteśmy odizolowani od przyjaciół. Siedzimy w domu, a ilość bodźców stresowych z mediów jeszcze bardziej nas przytłacza. Pociesza nas jednak Russell Foster z Uniwersytetu Oksfordzkiego: – Nie martw się o swoje sny. Pociesz się tym, że twój mózg robi to, co powinien.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA