fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Budżet 2020 pełen znaków zapytania

Bloomberg
Rząd planuje, że dochody w kasie państwa wzrosną aż o 40 mld zł, wydatki tylko o 13 mld zł, a deficytu nie będzie. Czy to nie jest zbyt ambitny plan?

Tak jak informowaliśmy już w poniedziałek, projekt budżetu państwa na 2020 r. nie przewiduje żadnego deficytu. Jak pokazuje dokument przyjęty we wtorek przez Radę Ministrów, zarówno dochody, jak i wydatki mają wynieść po 429,5 mld zł. Jednocześnie cały sektor finansów publicznych ma zanotować deficyt w wysokości 0,3 proc. PKB.

Dużo niepewności

Budżet państwa bez deficytu jest oczywiście dobrą wiadomością dla wszystkich Polaków. Jednak ekonomiści wskazują, że być może jest to trochę zbyt ambitny plan.

– Przedstawione we wtorek założenia ustawy budżetowej na 2020 r. bazują na nadmiernie optymistycznych założeniach, porzucono złotą zasadę ostrożnego planowania budżetowego – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Przede wszystkim chodzi o stronę dochodową. Jak wynika z projektu przyjętego przez rząd, dochody kasy państwa mają być o prawie 42 mld zł wyższe, czyli 11 proc., niż plan na 2019 r. Dodatkowo budżet będzie musiał znaleźć ok. 12 mld zł w związku z obniżką PIT (w tym zerowy PIT dla młodych i obniżka stawki z 18 do 17 proc. dla wszystkich).

Skąd weźmie tak duże pieniądze? Ok. 18 mld zł z tej kwoty zapewnią dochody jednorazowe – z likwidacji OFE oraz aukcji częstotliwości 5G i uprawnień CO2. Według projektu ustawy budżetowej kolejne 7 mld zł ma przynieść wzrost dochodów z CIT (czyli ok. 20 proc. więcej w porównaniu z planem na 2019 r.), a aż 20 mld zł – z VAT (wzrost o ok. 11,5 proc.).

– Z CIT trudno będzie o taki wzrost, bo firmy w warunkach spowolnienia gospodarczego będą miały niższe zyski – komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. – W VAT rząd liczy na dalsze efekty uszczelniania, ale przecież nisko wiszące owoce już zostały zerwane – dodaje Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA.

Gdzie cięcie wydatków

Premier Mateusz Morawiecki przekonywał jednak we wtorek, że wszystkie założone zwyżki dochodów podatkowych są całkowicie realne. Wiadomo już bowiem, że tegoroczny budżet ma się lepiej, niż zakładano w ustawie. Dochody z VAT w 2019 r. wyniosą 184–186 mld zł wobec planowanych 179,5 mld zł, zaś z CIT będą o 1 mld zł większe. Po drugie, jak mówił premier, „budżet państwa przestał być już bankomatem dla przestępców podatkowych", ale ta walka wciąż trwa i jest jeszcze przestrzeń do dalszego uszczelniania podatków.

Nie wiadomo też, czy w przyszłym roku budżet może liczyć na dochody z zapowiadanych już wcześniej: likwidacji limitu składek na ZUS, podwyżki akcyzy na alkohole czy tzw. testu przedsiębiorczości (premier Morawiecki zapowiedział, że testu nie będzie).

Sporo pytań rodzi strona wydatkowa budżetu państwa. Rząd zakłada, że wydatki wzrosną tylko o 13,3 mld zł w porównaniu z planem na 2019 r. Tymczasem samo rozszerzenie programu 500+ na wszystkie dzieci to dodatkowe 20 mld zł, do tego rząd obiecuje realizację programu dodatków 500 zł dla osób niepełnosprawnych, waloryzację emerytur itp.

– Tak niski założony wzrost wydatków, przy zapowiedzianych różnych programach społecznych, oznacza, że wydatki na wszystkie inne usługi publiczne zostały utrzymane na niezmienionym poziomie w porównaniu z 2019 r., m.in. na edukację, administrację, inwestycje itp. – analizuje Benecki. Premier Morawiecki przyznał, że koszty administracji zostaną ograniczone, ale wydatki na zdrowie wzrosną do ponad 5 proc. PKB, a na wojsko – o 5 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA