fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Wielkie (za)mieszanie, czyli nowa matryca VAT

Adobe Stock
Od mieszania herbata nie stanie się słodsza. Ale od mieszania w stawkach VAT bałaganu i absurdów w opodatkowaniu towarów i usług nie ubędzie.

Budowę nowej matrycy stawek VAT Ministerstwo Finansów zapowiedziało w 2017 r. Miała wejść w życie z początkiem 2018 r. Resort finansów szybko się połapał, że to niezwykle trudne zadanie. Musiał na nowo przypisać stawki VAT do tysięcy towarów i usług.

Cel był szczytny. Chodziło o uporządkowanie i uproszczenie systemu stawek oraz o eliminację absurdów w opodatkowaniu towarów i usług. Wszystko miało być neutralne dla budżetu, podobno jednak ostatecznie nowa matryca ma zostawić w kieszeniach podatników 300 mln zł.

Co kierowało fiskusem

Ostatecznie nowa matryca weszła w życie z początkiem lipca 2020 r. I co? I śmiechom nie ma końca. Wszyscy zachodzą bowiem w głowę dlaczego stawki akurat na te towary są wyższe, a na inne niższe. – Jaką logiką kierowało się Ministerstwo Finansów – pytają.

Wielkie rozbawienie wywołała obniżka stawek VAT na podpaski i musztardę. Złośliwi przerabiają nawet logo partii rządzącej tak, że znajdują się w nim nazwy obu tych towarów, w przypadku musztardy jeden z jej rodzajów. W podwyżce stawki VAT na owoce morza niektórzy doszukują się ukrytego prztyczka w nos dla polityków największej partii opozycyjnej, którzy kiedyś zostali nagrani przy jedzeniu ośmiorniczek. W górę poszła też stawka VAT na drewno opałowe. Co stało za podwyżką opodatkowania lodu w kostkach? I dlaczego spadła stawka VAT na chipsy? Zaskoczeni są też rolnicy. W górę poszła stawka na środki przeznaczone do zwalczania gryzoni, much. Wyższy jest też VAT na nasienie bydła i trzody chlewnej wykorzystywane przy inseminacji. Zmian jest mnóstwo. Wiele budzi wątpliwości. Choćby te dotyczące opodatkowania karmy dla zwierząt gospodarskich i domowych. Niektórzy twierdzą, że stawka VAT wzrośnie tu do 23 proc. I znów złośliwi zerkają w stronę karmy dla kotów.

Czar absurdów

Przed laty głośne były spory o opodatkowanie ciastek typu delicje. Część producentów stosowała niższe stawki VAT niż pozostali, bo inaczej nazywała swoje ciastka. To wystarczało. Różne kombinacje związane były też ze sprzedażą kawy. Ot, choćby dodanie mleka, czyniło z kawy napój mleczny, z niższą stawką podatku. Musztarda miała 23-proc. VAT, a sos musztardowy – 8-proc. Chipsy ziemniaczane – 8 proc., chipsy kukurydziane – 23 proc. Brzoskwinia miała 5 proc., banan – 8 proc. Woda mineralna – 8 proc., źródlana – 23 proc. VAT.

Podobny bałagan panował też w innych branżach. Przed laty jeden z producentów betoniarek malował swoje produkty na zielono i sprzedawał je jako mieszalniki do pasz. Z niższym VAT, bo z betoniarek robiły się w ten sposób maszyny rolnicze.

Lekarstwo na VAT

Czy nowa matryca wyeliminuje dawne absurdy? Pewnie nie do końca. Spory z fiskusem o to, jak opodatkować dany towar czy usługę będą trwały.

Część ekspertów od lat przekonuje, że skutecznym lekarstwem na to byłoby ujednolicenie stawek VAT. Zamiast 5, 8 i 23 proc. powinniśmy mieć jedną stawkę na poziomie 15–18 proc. Takie rozwiązanie miałoby tę wadę, że część towarów spożywczych, także pierwszej potrzeby, miałaby znacznie wyższą stawkę niż dziś, co oznaczałoby spore podwyżki ich cen.

Słychać więc propozycje, aby ujednolicić stawki VAT na żywność, bo tu problemów jest najwięcej, a utrzymywanie dwóch stawek blisko siebie nie ma sensu. A zastąpienie stawek 5 i 8 proc. jedną stawką na poziomie 6 lub 7 proc. wyeliminowałoby wiele dzisiejszych problemów.

Na razie rząd jednak miesza herbatę albo jak kto woli w wielkim kotle ze stawkami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA