fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Czy podwyżka podatków jest nieunikniona?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Za ogromny dług, jaki zaciągnęliśmy na walkę z kryzysem pandemicznym, trzeba będzie kiedyś zapłacić. Dziś nie można wykluczyć jednoznacznie, że tą zapłatą będą wyższe obciążenia fiskalne lub cięcia w wydatkach państwa.

– Nie podpiszę ustaw podnoszących podatki – deklaruje Rafał Trzaskowski, kandydat na prezydenta RP. Sugeruje w ten sposób, że rząd PiS w reakcji na ogromny wzrost deficytu i zadłużenia z powodu kryzysu pandemicznego, będzie chciał zwiększyć obciążenia fiskalne Polaków.

Czytaj także: Nie bójmy się długu

– Nie mamy w planach podwyższania podatków – odpowiada na to Tadeusz Kościński, minister finansów. – Nie podzielam takiego myślenia, że gdy są mniejsze dochody, to trzeba podnosić podatki. To od razu wyhamowałoby gospodarkę – wyjaśniał.

Nie zmienia to jednak faktu, że obawy co do zamiarów rządu ma nie tylko Trzaskowski. Badania Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej pokazują, że aż 63 proc. przedsiębiorców obawia się „wzrostu podatków dla firm w konsekwencji redukcji zadłużenia zaciągniętego na programy pomocowe". Dotychczas bowiem w sytuacji kryzysowej rządy zwykle dokonywały dużego zacieśniania fiskalnego, czego dobrym przykładem może być podwyżka stawek VAT od 2011 r. Pytanie, czy podobnie będzie i teraz? Tym bardziej że w tym roku trzeba się liczyć z bezprecedensowym wzrostem deficytu (nawet do 11 proc. PKB) i zadłużenia (o co najmniej 200 mld zł). Ekonomiści nie mają tu jednej odpowiedzi.

– Moim zdaniem nie jest przesądzone, że sytuacja będzie wymagała daleko idących, bolesnych dostosowań fiskalnych, w tym podwyżki podatków czy ostrych cięć wydatków – uważa Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Wzrost zadłużenia według definicji krajowej nie będzie na tyle duży, by przekroczyć progi ostrożnościowe, co wymuszałoby automatyczną reakcję polityki fiskalnej. Także Komisja Europejska, biorąc pod uwagę konieczność walki ze skutkami pandemii, prawdopodobnie nie będzie wymagać szybkich dostosowań – wyjaśnia.

Według Bujaka przy sprzyjających okolicznościach, czyli szybkim tempie wzrostu PKB (w ujęciu nominalnym nawet o 6–7 proc.), niskich stopach procentowych i rozsądnej polityce fiskalnej (bez nowych wydatków socjalnych), możemy przejść przez kryzys w miarę bezboleśnie.

Dosyć optymistyczne nastawienie ma też Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem pomóc może też zaangażowanie banku centralnego. W razie czego, w sytuacji podbramkowej, gdyby wzrosła presja na szybką redukcję zadłużenia i konieczne wówczas mocne zacieśnienie fiskalne, bank centralny w ramach QE mógłby umożliwić rolowanie długu na tak długo, jak potrzeba.

– Poza tym rząd ma inne możliwości zwiększania dochodów niż tylko podwyżki podatków – mówi Benecki. – Może zwiększać efektywne stawki, czyli poprawiać ściągalność. Walka z mafiami podatkowymi ograniczyła lukę w VAT, ale jeszcze nie została ona zamknięta – zauważa.

– Uszczelnienie systemu podatkowego już się w dużej mierze dokonało – replikuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Jego zdaniem prawdopodobieństwo, że uda się nam wyjść z kryzysu bez wzrostu podatków, jest raczej nikłe.

– Teoretycznie byłoby to możliwe, jest na to kilka sposobów. Przykładowo utrzymywanie stóp procentowych dużo poniżej inflacji albo cięcia wydatków publicznych. Tyle że każdy z nich ma swoje dotkliwe dla podmiotów gospodarczych skutki uboczne. W pierwszym przypadku to ryzyko, że inflacja zniszczy oszczędności Polaków. Drugi sposób jest mało prawdopodobny, bo budżet państwa w ok. 70 proc. to wydatki sztywne, w tym te socjalne, których nie chce obcinać żaden polityk. – Jeśli ktoś zarzeka się, że nie podniesie podatków, to rozumiem, że ma inny pomysł, i powinien go przedstawić jak najszybciej – podkreśla Jankowiak.

– Nie istnieje taka ścieżka wyjścia z kryzysu, że dług będzie sobie malał tylko z tytułu wzrostu PKB – uważa też Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. – Konsolidacja finansów publicznych będzie konieczna, takie też zapewne będą zalecenia Komisji Europejskiej. Co nie znaczy, że musi być ona natychmiastowa i bardzo ostra, ale wcześniej czy później trzeba się zacząć do tego przygotowywać – uważa Dudek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA