fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

#RZECZoBIZNESIE: Rafał Trzeciakowski: Można zbankrutować przy niskich relacjach długu do PKB

tv.rp.pl
W debacie publicznej przypisujemy politykom zbyt dużą sprawczość. Od polityki gospodarczej niekoniecznie zależy aż tak dużo, przynajmniej w krótkim okresie - mówi Rafał Trzeciakowski, ekonomista FOR, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Polski dług przekroczył bilion złotych.

- To na ile dług jest niebezpieczny nie zależy od takich okrągłych licz. Bardziej od wielkości długu do wielkości gospodarki, przestrzeni fiskalnej, na ile wiarygodnie postrzegana jest gospodarka kraju, czy dług jest w posiadaniu obywateli krajowych (inwestorzy zagraniczni mogą szybciej robić się nerwowi) - tłumaczył Trzeciakowski.

Rząd twierdzi, że liczy się relacja długu w stosunku do PKB, a ona spada.

- Są kraje, którym udało się zbankrutować przy niskich relacjach długu do PKB. Są też kraje, które nie bankrutują przy wysokich. Generalnie dług publiczny nie jest korzystny dla gospodarki – ocenił gość.

Dług ukryty to kolejne 3-4 biliony złotych, których rząd nie emituje jako obligacje. - Są to jednak zobowiązania do spłaty w przyszłości. Chodzi np. o zobowiązania emerytalne czy związane z wyższymi wydatkami służby zdrowia – mówił ekonomista.

Przypomniał, że Polacy są jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw w Europie. - Spłata tych zobowiązań będzie utrudniona, więc lepiej nie zadłużać się zbytnio – ocenił.

W ostatnich latach głośno było o tym, że rząd PO zadłużał Polskę znacząco. Można to tłumaczyć kryzysem, który wystąpił w tamtym czasie. Wówczas pojawiły się księgowe sztuczki, żeby ukrywać dług. W pierwszym roku rządu PiS był gwałtowny skok długu, a później wygaszenie tempa wzrostu.

- W debacie publicznej przypisujemy politykom zbyt dużą sprawczość. Od polityki gospodarczej niekoniecznie zależy aż tak dużo, przynajmniej w krótkim okresie - mówił Trzeciakowski.

Tłumaczył, że transfery socjalne i nowe wydatki finansowane długiem powinny mieć miejsce w złej koniunkturze, a nie silnej jak teraz. - Jeżeli wydajemy dużo, kiedy czasy są dobre, to zamiast stabilizować koniunkturę zwiększamy wahania. Teraz przyspieszamy gospodarkę, a jak pojawi się kolejna recesja, to będziemy musieli ciąć wydatki – stwierdził.

- Jedna szkoła mówi, że rząd powinien stabilizować koniunkturę. Zwiększać wydatki finansowane długiem w złych czasach, żeby pobudzać sektor prywatny. A potem mieć nadwyżki budżetowe i spłacać dług w dobrych czasach. Druga, rynkowa szkoła mówi, że rząd finansuje się podatkami, a one zawsze zniekształcają podatkami. Powinniśmy utrzymywać stałą stawkę podatkową w czasie – dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA