Reklama

Kłopoty z podażą hamulcem rekordów

Większość deweloperów z rynku kapitałowego w II kwartale zanotowała korektę sprzedaży po szczytach z początku roku. Nie jest to jednak zmierzch boomu.

Aktualizacja: 15.07.2021 21:23 Publikacja: 15.07.2021 21:08

Foto: Rzeczpospolita

W II kwartale br. 15 firm związanych z rynkiem kapitałowym sprzedało 7140 mieszkań, o 87 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy rynek był sparaliżowany lockdownem. To również o 5 proc. więcej niż w I kwartale br., rewelacyjnym dla szerokiego rynku, a i wiele spółek zanotowało w tym czasie szczyty – jeśli nie historyczne, to od początku pandemii.

W wynikach za II kwartał uwagę zwraca to, że wzrost całej grupy ciągną najwięksi gracze – Atal i Robyg. Praktycznie wszyscy pozostali gracze mieli sprzedaż mniejszą kwartał do kwartału.

Sterowanie ofertą

– Nie spodziewam się już znacznego wzrostu sprzedaży mieszkań, bo i coraz trudniej jest deweloperom rozpoczynać kolejne inwestycje – ocenia Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. – Spółki muszą balansować między potrzebami popytu a wielkością oferty, którą są w stanie dostarczyć. Inaczej mówiąc, i trochę przerysowując, dewelperzy nie mogą od razu sprzedać wszystkiego, co mają, bo potem biura sprzedaży będą wyglądały jak mięsny za PRL. Firmy podnoszą więc z jednej strony ceny, a z drugiej nie szczędzą sił i środków, aby powiększać skalę działalności i zaspokoić popyt. Szczególnie na wagę złota są dziś działki, na których szybko można ruszać z inwestycją. Takich jest jak na lekarstwo – podkreśla.

Turek zwraca uwagę, że na tak niespokojnym rynku rozpychają się ponadto duże zagraniczne fundusze, które skupują całe bloki i osiedla.

– To dodatkowo podbija i tak już wysoki popyt i podnosi presję na wzrost cen. A trzeba mieć świadomość, że i bez tego ceny mają powody do wzrostu: niemal nieoprocentowane lokaty, tanie kredyty, realizacja popytu odroczonego przez epidemię, dobre perspektywy rozwoju gospodarki, wzrostu płac i zatrudnienia – podkreśla Turek.

Reklama
Reklama

Agnieszka Mikulska, ekspert rynku mieszkaniowego w CBRE, komentuje, że deweloperzy wciąż zgłaszają problemy z uruchamianiem nowych inwestycji i budowaniem banku ziemi, co przekłada się na mniejsze możliwości dostarczania na rynek nowych mieszkań.

– Z drugiej strony rosnące ceny wydłużają czas sprzedaży dostępnej oferty, powodując rozłożenie wyników w czasie. Oba te czynniki wpłynęły na nieco słabszą sprzedaż wykazaną przez część deweloperów w II kwartale 2021 r. wobec wcześniejszego kwartału. Jednocześnie popyt pozostaje wysoki, wielkość sprzedaży na tle poprzednich kwartałów jest w pełni zadowalająca. Zwraca uwagę, że w przypadku trzech deweloperów o najlepszych wynikach w II kwartale sprzedaż mieszkań osiągnięta przez każdego z nich jest porównywalna z kwartalnymi wynikami sprzedaży obserwowanymi w niedalekiej przeszłości dla całego Poznania czy Łodzi. Mówimy więc o wysokich poziomach. Na razie nie widać wyraźnych sygnałów osłabienia popytu – podsumowuje.

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynekpierwotny.pl, podkreśla, że II kw. 2021 r. potwierdza wybitnie rozwojowy charakter prosperity.

– Zestawienie ze statystykami z okresu bezpośrednio poprzedzającego wybuch pandemii nie pozostawia złudzeń co do bieżącego stanu koniunktury. Mamy nie tylko powrót do stanu przedpandemicznej prosperity, ale wręcz znaczące jej przyspieszenie – mówi Jędrzyński. – Sęk w tym, że taki stan rzeczy ostrzega coraz mocniej przed przegrzaniem koniunktury, które prawdopodobnie powoli staje się faktem. Niepokoją galopujące wręcz trzeci miesiąc z rzędu ceny nowych mieszkań, coraz bardziej chwiejna równowaga popytu i podaży pomimo wysokiej aktywności inwestycyjnej deweloperów i pierwsze symptomy owczego pędu do zakupów nowych mieszkań. Pozostaje nadzieja, że to tylko strachy na Lachy i że popyt nieco zwolni w reakcji na szybujące ceny, a sytuacja się w miarę szybko uspokoi – podsumowuje.

Mateusz Mucha, menedżer w DM Navigator, ocenia, że raportowane przez deweloperów mieszkaniowych wyniki za II kwartał br. są mocne. – Wyraźnie widać bardzo silny popyt mimo systematycznie rosnących cen. Cała grupa deweloperów odnotowała wzrost kwartał o kwartału o 6 proc. Warto pamiętać, że nie tylko wolumen jest istotny, ale także wzrost cen: nawet przy braku dalszego wzrostu sprzedaży przychody deweloperów będą wyższe dzięki dynamice wzrostu cen – mówi Mucha. – W naszej ocenie wyniki konkretnych podmiotów zostały w znacznym stopniu zdeterminowane przez poziom oferty. Ze względu na dłuższe procesy administracyjne poziomy ofert nie były co do zasady wygórowane i były niższe niż średnie z ostatnich lat. Wyraźnie widać, że podmioty, które były mniej aktywne w uzupełnianiu oferty, z reguły zanotowały mniejsze wolumeny kwartał do kwartału. Jeśli w sferze makro nie uświadczymy żadnych szoków, to szykuje się bardzo mocny rok pod kątem sprzedaży mieszkań przez deweloperów. Niektóre spółki zaczęły już mówić o wyższych celach sprzedaży (np. Atal chce zaatakować pułap 4 tys., jeszcze nigdy przez nikogo nie przebity – red.) i dostrzegamy kandydatów, którzy mogą do nich dołączyć – podkreśla.

Czas funduszy

Wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach na wyniki deweloperów będą mieć wpływ duże transakcje z inwestorami instytucjonalnymi.

Reklama
Reklama

W przypadku Marvipolu przełożyło się to z jednej strony na gigantyczny wzrost sprzedaży w IV kwartale 2020 r., ale i słabsze wyniki za I i II kwartał br., bo oferta została przetrzebiona. Z kolei Murapol zabezpieczył w I połowie br. ponad 1700 lokali na potrzeby PRS i akademików, choć nie uwzględnił tego w zaraportowanym wyniku.

Nieruchomości
Mieszkanie z pierwszej czy drugiej ręki. Co wybierają klienci?
Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama