fbTrack

Budowa i remont

Warsztaty charrette, czyli sztuka harmonijnego tworzenia

Pomysły zrodzone podczas warsztatów w Gnieźnie będą podstawą do wniosku o zmianę planu miejscowego.
materiały
Jak stworzyć projekt deweloperski, by poza zyskami przyniósł zadowolenie użytkowników i zyskał przychylność mieszkańców sąsiadującej okolicy?

Ciekawym pomysłem jest zorganizowanie warsztatów charrette.

– Profesjonalne warsztaty urbanistyczne charrette pojawiły się w Stanach Zjednoczonych już pod koniec lat 80. XX w. i zmieniły podejście planistyczne w tym kraju. Zapotrzebowanie na dobrą urbanistykę było tak duże, że inicjatorzy, w tym słynne biuro Duany Plater–Zyberk, stworzyli organizację pod nazwą Congress for the New Urbanism, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty urbanistyki, w tym inwestorskie, społeczne oraz środowiskowe – mówi Maciej M. Mycielski, właściciel i główny projektant biura Mycielski Architecture & Urbanism, koordynator warsztatów charrette.

Wespół w zespół

Sam termin „charrette" został przejęty z tradycji francuskich Akademii Sztuk Pięknych, gdzie pod koniec XIX w. określał małe wózki używane przez asystentów do zbierania rysunków na egzaminach, co odzwierciedliło intensywność prac na warsztatach.

– Zazwyczaj warsztaty charrette trwają od trzech do pięciu dni w miejscu położenia projektu. Mają na celu stworzenie właściwej płaszczyzny do wspólnej dyskusji i współpracy wszystkich zainteresowanych stron, których projekt bezpośrednio dotyczy, a więc lokalnych władz, społeczności, inwestorów i właścicieli terenu. Jednocześnie wielodyscyplinarna ekipa opracowuje podczas codziennych spotkań i prezentacji rozwiązania projektowe, podsumowując je w klarownej, szczegółowej i realistycznej koncepcji – mówi Mycielski.

Pracownia MAU wprowadziła metodologię warsztatów charrette do Belgii i do Polski. Według tej metody zaplanowano m.in. nową dzielnicę Siewierz-Jeziorna, restrukturyzację dzielnicy Gdynia Zachód, rewitalizację Starej Papierni w Konstancinie-Jeziornie, rewitalizację Pola Mokotowskiego.

Xcity polubiło wózek

Z metody charrette skorzystała także niedawno spółka Xcity Investment, odpowiedzialna za zagospodarowanie nieruchomości grupy Polskie Koleje Państwowe – zajmująca się głównie pozyskiwaniem inwestorów i deweloperów do realizacji projektów na tych gruntach.

Podczas pięciodniowych warsztatów charrette została opracowana koncepcja zagospodarowania 25-ha terenów w Gnieźnie, na których znajduje się m.in. zabytkowy kompleks parowozowni. Koncepcja wypracowana podczas tych warsztatów posłuży do przygotowania wniosku do zmiany studium oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na tym obszarze. Jest to konieczne, by znaleźć inwestora dla przedsięwzięcia.

– Formuła charrette zakłada wspólne wypracowanie rozwiązań przez wszystkich interesariuszy. Dzięki temu udaje się stworzyć koncepcję godzącą lokalne uwarunkowania, oczekiwania właściciela terenu, czyli w tym wypadku PKP, a także oczekiwania lokalnych władz, społeczności i biznesu. Tylko w ten sposób może powstać atrakcyjna, przyciągająca ludzi tkanka miejska – przekonuje Marek Chibowski, prezes Xcity Investment. – Zaangażowanie uczestników potwierdziło, że warsztaty urbanistyczne na tym terenie to trafiony pomysł. Dzięki takiej formule udało się wypracować spójną koncepcję zagospodarowania terenu, która uwzględnia jego możliwości, ale również ograniczenia.

Co prawda same warsztaty charrette trwały pięć dni, ale poprzedziło je kilka miesięcy przygotowań pod egidą pracowni Mycielski Architecture & Urbanism – należało rozpoznać uwarunkowania terenu, przeprowadzić analizy i wizje lokalne.

W warsztatach brało udział kilkunastu ekspertów, od architektów, urbanistów, konserwatorów, przez konstruktorów, geologów, po ekspertów rynku nieruchomości i zagadnień komunikacyjnych. Wsparcia udzielali przedstawiciele Xcity Investment i gnieźnieńskiego magistratu.

Jakimi wnioskami zakończyły się warsztaty w Gnieźnie? 25-ha działka została podzielona na trzy strefy, na czele ze starą parowozownią jako miejscem centralnym. Druga strefa ma mieć funkcję mieszkaniowo-usługową, a trzecia – przedzielona terenami zielonymi – logistyczno-przemysłową; twórcy koncepcji chcą skorzystać z bliskości torów kolejowych i sąsiedztwa specjalnej strefy ekonomicznej.

Xcity Investment ma w portfelu jeszcze wiele gruntów i przy opracowywaniu koncepcji ich zagospodarowania zamierza wykorzystać gnieźnieńskie doświadczenia.

– Gniezno jest pierwszą lokalizacją, w której zdecydowaliśmy się na realizację warsztatów urbanistyczno-planistycznych. Mamy jednak dostęp do dużych terenów kolejowych również w innych miastach. Chcielibyśmy, żeby tego typu działania stały się standardem tam, gdzie brak jest miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zależy nam, aby takie obszary zagospodarować w sposób przemyślany – mówi prezes Chibowski.

Trudna sztuka dialogu

Jednym z prekursorów stosowania charrette przy projektach jest giełdowa Alta. Warsztaty towarzyszyły kilka lat temu opracowywaniu koncepcji rewitalizacji terenów po zakładach odzieżowych Modena w Poznaniu – projekt został przez Altę sprzedany i przez nowych właścicieli do tej pory nie został zrealizowany.

Alta realizuje za to z sukcesem swoje flagowe przedsięwzięcie – tworzenie od podstaw miasteczka w Siewierzu-Jeziornie pod Katowicami, na 120-ha terenie blisko Zalewu Przeczycko-Siewierskiego. Kolejne kwartały miasteczka realizowane są we współpracy z inwestorami branżowymi, m.in. Murapolem – największą spółką deweloperską w Polsce.

– Siewierz-Jeziorna ma być przede wszystkim dobrym miejscem do życia. Jego mieszkańcy mają poczuć, że nasze miasto jest skrojone na ich miarę. Nie da się tego zrobić bez pobrania miary, a więc poznania oczekiwań potencjalnych mieszkańców i wykorzystania ich przy projektowaniu – mówi Robert Jacek Moritz, prezes Alty. – Kłopot w tym, że często te oczekiwania nawzajem się wykluczają. Albo dowiadujemy się o tym, czego naprawdę chcemy (bądź nie chcemy), dopiero wtedy, gdy wszystko jest już gotowe. To źródło nie tylko potencjalnych konfliktów, ale również bardzo kosztownych błędów. Nikt nie chce ich świadomie popełniać – a już na pewno nie w trakcie budowy całego miasta. Tym bardziej że ich skutki będą trwały przez długie lata i wpływały nie tylko na nasze – jako inwestorów – kieszenie, ale również na życie lokalnych społeczności.

Zdaniem prezesa Moritza największą korzyścią warsztatów jest lepsze zrozumienie, jak na teren i jego potencjał patrzą inni – przyszli mieszkańcy, sąsiedzi, lokalne władze, inwestorzy, a nawet służby odpowiedzialne za połączenia drogowe, kwestie związane z energetyką czy wodociągami.

– Gdy już zrozumiemy, co nas łączy, a co dzieli, łatwiej nam wypracować porozumienie i przełożyć je na projekt – mówi Moritz. – Oczywiście to brzmi tak prosto tylko w teorii. W rzeczywistości napotykamy wiele przeszkód. Często największym wyzwaniem jest wyprostowanie istniejących nieporozumień. Często zaangażowane strony mówią do siebie jakby w obcych językach i nie są w stanie dostrzec wspólnego interesu – podkreśla.

Dlatego kluczową kwestią dla powodzenia warsztatów jest obecność dobrych moderatorów. – Dzięki temu w projektowanie mogą się włączyć zwykli mieszkańcy, którzy ze zrozumiałych względów nie są biegli w technicznej terminologii. Ich pomysły w innych okolicznościach mogłyby zostać zlekceważone – mówi Moritz. – Ten element jest kluczowy. O ile bowiem porozumienie wypracowane między nami, władzami miasta, architektami czy innymi potencjalnymi inwestorami zwiększa szanse na sukces i sprawia, że sama budowa przebiegnie w bezkonfliktowej atmosferze, o tyle nasi mieszkańcy nierzadko spędzą w Siewierzu całe swoje życie. Jesteśmy przekonani, że dobrze zaprojektowane miasto może sprawić, że to życie będzie bardziej szczęśliwe – co się bezpośrednio przekłada na zyski naszej firmy – podsumowuje Moritz.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: a.roguski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL