Siostra premiera, która otwarcie krytykuje stanowisko swojego brata ws. brexitu stwierdziła, że jego komentarze w Izbie Gmin były "pozbawione dobrego smaku" i "wysoce naganne".
Rachel Johnson na antenie Sky News stwierdziła, że czymś złym było sugerowanie przez premiera, iż najlepszym sposobem na uczczenie pamięci parlamentarzystki Jo Cox, zamordowanej przez skrajnie prawicowego fanatyka w czasie kampanii przed referendum ws. brexitu, będzie wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z UE. Cox była parlamentarzystką Partii Pracy, opowiadała się za pozostaniem w UE.
- Mój brat używa słów takich jak "poddanie się" i "kapitulacja", tak jakby ludzie stojący na drodze realizacji błogosławionej woli ludu, zdefiniowanej jako 17,4 mln głosów w referendum z 2016 roku, powinni być powieszeni, poćwiartowani, wytarzani w pierzu i smole - mówiła Rachel Johnson.
- Uważam to za wysoce naganne - dodała Johnson.
Rachel Johnson dodała, że ma nadzieję iż w Izbie Gmin dojdzie do ponadpartyjnego porozumienia ws. nieużywania takiego języka.
- To niczemu nie służy - dodała.
Mówiąc o uwagach premiera na temat Jo Cox, Rachel Johnson stwierdziła, że "były one w sposób szczególny pozbawione dobrego smaku". Siostra premiera przypomniała, że Jo Cox została zamordowana przez kogoś kto był zwolennikiem hasła "Wielka Brytania przede wszystkim" i był wyrazicielem skrajnie prawicowej postawy, która jest napędzana takim językiem, jak ten, którego używa premier.