fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Sąd w Szkocji: Decyzja Johnsona o zawieszeniu parlamentu - bezprawna

AFP
Szkocki sąd cywilny najwyższej instancji (Court of Session) rozpatrując w składzie trzyosobowym odwołanie od orzeczenia sprzed tygodnia ws. legalności zawieszenia parlamentu przez Borisa Johnsona orzekł, że prorogacja parlamentu była bezprawna - informuje Sky News.

Stojąca za wnioskiem parlamentarzystka Szkockiej Partii Narodowej Joanna Cherry napisała na Twitterze: "Wielkie dzięki dla wspierających nas i naszej fantastycznej ekipy prawnej, która doprowadziła do historycznego orzeczenia: że prorogacja jest bezprawna".

Rząd Borisa Johnsona zamierza teraz odwołać się od orzeczenia wydanego przez szkocki sąd do brytyjskiego Sądu Najwyższego - stojącego najwyżej w hierarchii sądów na Wyspach.

"Był to rażący przypadek wyraźnego nieprzestrzegania ogólnie przyjętych standardów postępowania władz publicznych" - brzmi uzasadnienie wydane przez sędziów Court of Session. Podkreślają oni, że są dwa "podstawowe powody" zawieszania parlamentu. Pierwszy powód to "zapobiegnięcie pociągnięciu do odpowiedzialności przedstawicieli władzy wykonawczej i przyjęciu przepisów związanych z brexitem", a drugi to "umożliwienie rządowi przeforsowanie polityki twardego brexitu bez dalszego mieszania się w tę sprawę parlamentu".

W związku z tym - jak orzekł sąd - zawieszenie parlamentu jest "bezprawne i nie może pociągać za sobą żadnych skutków".

Rzecznik brytyjskiego rządu komentując wyrok stwierdził, że rząd jest "rozczarowany" decyzją sądu i podkreślił, iż zawieszenie parlamentu było "zgodnym z prawem i koniecznym" krokiem, pozwalającym rządowi na przedstawienie programu polityki wewnętrznej.

Tymczasem sir Keir Starmer, sekretarz stanu ds. brexitu w Gabinecie Cieni Partii Pracy wezwał premiera do "natychmiastowego zwołania parlamentu", by ten zdecydował "co robić teraz".

Do zawieszenia parlamentu doszło 10 września.

28 sierpnia Boris Johnson zdecydował o zawieszeniu parlamentu, kierując wniosek w tej sprawie do królowej Elżbiety II, która go zaakceptowała. Opozycja zarzuca Johnsonowi, że w ten sposób chce uniemożliwić Izbie Gmin zablokowanie twardego brexitu. Brytyjski premier podkreśla jednak, że korzysta z przysługujących mu uprawień.

Boris Johnson jest zdeterminowany, by doprowadzić do brexitu 31 października. Nie wyklucza przy tym brexitu bez umowy.

W reakcji na decyzję Johnsona grupa ok. 70 parlamentarzystów partii opozycyjnych poparła wniosek o zbadanie przez szkocki sąd, czy Johnson mógł poprosić królową o prorogację parlamentu.

- Złożyliśmy wniosek licząc na posiedzenie ws. legalności wczorajszej (środowej) decyzji - oświadczyła wówczas w rozmowie z Reutersem Joanna Cherry, parlamentarzystka Szkockiej Partii Narodowej.

- To, co się stało, może zostać zawieszone. To co ma się stać, ale jeszcze się nie stało, może zostać zakazane - dodała.

Cherry liczyła, że do czasu rozpatrzenia sprawy sąd orzeknie zawieszenie wykonania decyzji o prorogacji parlamentu.

Sąd orzekł wówczas, że nie ma potrzeby zawieszania decyzji ponieważ data rozprawy została wyznaczona na dzień przypadający przed zawieszeniem parlamentu.

Po wydaniu pierwszego orzeczenia ws. prorogacji Cherry zapowiedziała odwołanie od orzeczenia. "Uważamy, że sąd się pomylił w tej sprawie i odwołamy się od tej decyzji natychmiast".

Źródło: Sky News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA