fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Efekt brexitu? Wzrost poparcia dla partii Borisa Johnsona

AFP
Od maja poparcie dla kierowanej przez Borisa Johnsona Partii Konserwatywnej znacząco wzrosło - wynika z najnowszego sondażu Kantar.

Z najnowszego sondażu Kantar wynika, że kierowana od miesiąca przez Borisa Johnsona Partia Konserwatywna cieszy się 42 proc. poparciem. Partia Pracy mogłaby liczyć na 28 proc. głosów. Chęć głosowania na Liberalnych Demokratów zadeklarowało 15 proc. ankietowanych. Po 5 proc. respondentów wskazało na Partię Brexit Nigela Farage'a i Szkocką Partię Narodową.

Jak pisze Reuters, ostatni sondaż, z którym można porównać obecne wyniki, został przeprowadzony w maju. Od tego okresu poparcie dla konserwatystów Borisa Johnsona wzrosło o 17 pkt. proc., a dla laburzystów Jeremy'ego Corbyna spadło o 6 pkt. proc. Nie zmieniło się poparcie dla Liberalnych Demokratów i Szkockiej Partii Narodowej. O połowę (z 10 do 5 proc.) spadła liczba sympatyków Partii Brexit.

Sondaż Kantar został przeprowadzony internetowo na próbie 1133 osób od 15 do 19 sierpnia.

- Nastąpiła wyraźna zmiana - powiedział Reutersowi Craig Watking, dyrektor brytyjskiego oddziału Kantar Public. - Mamy nowego konserwatywnego premiera, którego stanowisko w sprawie prowadzenia negocjacji brexitowych i brexitu jest bardzo czytelne i przebija się do opinii publicznej - dodał.

Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw - 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.).

W czasie kampanii wyborczej o przywództwo w Partii Konserwatywnej i fotel premiera, Boris Johnson zapowiadał, że jako szef rządu na pewno doprowadzi do brexitu do 31 października. Johnson był przekonany, że uda mu się wynegocjować nową umowę ws. brexitu z UE, ponieważ umowa wynegocjowana przez Theresę May jest "martwa".

Johnson deklarował też, że jest gotów na twardy brexit, czyli brexit bez umowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu występuje część parlamentarzystów Partii Konserwatywnej.

Do zmiany na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii doszło po tym, jak w związku z impasem ws. brexitu, spowodowanym trzykrotnym odrzuceniem przez Izbę Gmin umowy wynegocjowanej z UE przez Theresę May, Bruksela musiała opóźnić datę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii (pierwotnie miało do tego dojść 29 marca) - najpierw na 12 kwietnia/22 maja, a potem na 31 października.

W tzw. głosowaniach orientacyjnych przeprowadzonych w Izbie Gmin żadne z rozwiązań impasu, alternatywnych wobec umowy Theresy May, nie zdobyło większości. Najbliżej większości była propozycja wejścia przez Wielką Brytanię w unię celną z UE po brexicie.

Umowa wynegocjowana przez May była za każdym razem odrzucana m.in. głosami części posłów Partii Konserwatywnej i popierającej rząd Demokratycznej Partii Unionistycznej. Powodem sprzeciwu polityków partii rządzącej wobec umowy brexitowej wynegocjowanej przez szefową rządu jest zawarty w niej mechanizm tzw. backstopu, czyli tymczasowe pozostanie przez Wielką Brytanię w unii celnej z UE, aby uniknąć odtworzenia regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną, co stałoby w sprzeczności z postanowieniami tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

W związku z drugim przełożeniem daty brexitu na Wyspach musiały odbyć się wybory do PE, które wygrała Partia Brexitu Nigela Farage'a, a torysi ponieśli w nich największą porażkę w wyborach powszechnych w swojej historii.

May podała się do dymisji 7 czerwca. Premierem Wielkiej Brytanii była od 2016 roku, od czasu referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, po którym do dymisji podał się David Cameron.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA