fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Telemedycyna zdaje egzamin. Ale co dalej?

Adobe Stock
29 proc. Polaków skorzystało już z lekarskiej teleporady, a ponad 10 proc. z wizyty wideo. Wyprzedzamy pod tym względem np. Brytyjczyków – wynika z danych Deloitte, które „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza. Trudno jednak o hurraoptymizm.

– Prawne możliwości stosowania telemedycyny pojawiły się już w 2015 r., jednak nigdy nie zyskała ona takiej popularności jak w trakcie pandemii koronawirusa. Zdalny dostęp do lekarzy pozwala na realizację podstawowych świadczeń w sposób bezpieczny i efektywny, minimalizując możliwość zakażenia – mówi Robert Kauf, senior manager w firmie konsultingowej Deloitte.

Czytaj także: Polacy nie lubią wizyt u lekarza przez telefon

Z telefonicznych konsultacji korzystało już niemal 29 proc. z nas. Dla porównania takie teleporady miało 22 proc. Brytyjczyków. Po połączenia wideo z lekarzem sięgnęło nieco ponad 10 proc. Polaków, a to dwa razy większy odsetek niż na Wyspach. Zdaniem autorów badania „Digital Consumer Trends" nasi rodacy mogą być postrzegani jako miłośnicy nowinek technicznych. Ponad 16 proc. tych, którzy skorzystali już z uroków telemedycyny, deklaruje, że podczas pandemii jeszcze zwiększą częstotliwość takich zdalnych kontaktów z lekarzami. Ale w przyszłości równie chętnie z takich rozwiązań planuje korzystać już tylko 5 proc. Polaków (dotyczy to teleporad, a w przypadku wideokonsultacji to ledwie nieco ponad 1 proc.). Choć to i tak dwa razy więcej niż w przypadku Brytyjczyków, to jednak wynik ten nie napawa wcale optymizmem.

Zdaniem Kaufa otwartym pytaniem pozostaje więc to, jak zmieni się stosunek Polaków do telemedycyny, gdy zniknie zagrożenie. Nawet dziś entuzjastycznie nastawieni do zdalnej medycyny są sceptyczni. – Jedynie około jednej trzeciej respondentów, którzy wskazali zwiększone wykorzystanie telemedycyny podczas pandemii, deklaruje, że równie chętnie będzie korzystać z niej w przyszłości – wskazuje ekspert.

Jak zauważa, problemem ograniczającym jej dalszy rozwój jest m.in. niewystarczające zaufanie co do skutecznego prowadzenia badania na odległość lub przekazania w ten sposób lekarzowi niezbędnych informacji (ok. 30 proc. badanych twierdzi, że porada zdalna ma mniejszą wartość). Te problemy mogą rozwiązać jednak technologie internetu rzeczy – wystarczy wskazać na takie systemy rodzimych startupów jak StethoMe (urządzenie pozwalające na zastąpienie fizycznego stetoskopu czujnikiem przekazującym dane do analizy online), Higo (system zdalnego badania ucha, gardła i zmian skórnych) czy Pregnabit (urządzenie do zdalnego badania KTG kobiet w ciąży).

Deloitte zauważa, że największa bariera dla telemedycyny jest jednak gdzie indziej. Chodzi bowiem o nastawienie pacjentów do dzielenia się danymi medycznymi. Z najnowszych analiz wynika, że blisko 2/3 Polaków sprzeciwia się udostępnianiu wrażliwych danych związanych ze zdrowiem. O naszym ostrożnym podejściu świadczy fakt, że 18 proc. Polaków wykorzystuje smartfony do monitorowania funkcji związanych ze zdrowiem (z reguły to dane bardzo podstawowe, jak choćby liczba kroków wykonanych w ciągu dnia), ale nawet w tym wypadku jedynie 6 proc. z nich dopuszcza możliwość dzielenia się takimi danymi z firmami trzecimi – podaje Deloitte.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA