fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Koronawirus komplikuje pracę firmom przemysłowym

Adobe Stock
Kwarantanny pracowników ograniczają możliwości produkcyjne polskich firm. To utrudnia im wykorzystanie wciąż silnego popytu eksportowego.

W październiku produkcja przemysłowa w Polsce wciąż rosła, ale niemrawo. Spowolnienie to efekt słabości krajowego popytu, ale też problemów kadrowych firm w związku z kwarantannami pracowników. Sytuację w przemyśle ratuje eksport.

Krajowy popyt słabnie

Ankietowani przez nas ekonomiści spodziewali się zbliżonego wyniku. Mimo to poniedziałkowe dane IHS Markit są rozczarowujące. Każdy odczyt PMI powyżej 50 pkt oznacza teoretycznie, że w odczuciu ankietowanych menedżerów logistyki przemysł przetwórczy rozwija się w ujęciu miesiąc do miesiąca, dystans od tej granicy to miara tempa tych zmian.

Październikowy wynik sugeruje więc, że polski przemysł wciąż się rozwija, ale wyraźnie wolniej niż w lipcu, gdy gospodarka wracała do formy po wiosennym zamknięciu. Wtedy PMI sięgnął 52,8 pkt. Tymczasem w przemyśle niemieckim koniunktura z miesiąca na miesiąc jest coraz lepsza. PMI w październiku sięgnął tam najwyższego od marca 2018 r. poziomu 58,2 pkt. To w dużej mierze skutek ożywienia gospodarczego w Chinach, gdzie – mierząc PMI – przemysł jest w najlepszej kondycji od niemal dekady.

Niepokojące są szczegółowe wyniki ankiety wśród menedżerów polskich firm, na której bazuje PMI. Sugerują, że wzrost produkcji praktycznie ustał w związku z pierwszym od czerwca br. spadkiem wartości nowych zamówień. To odzwierciedlenie słabnącego popytu krajowego, co jest pokłosiem zarówno pogarszającej się sytuacji epidemicznej, jak i cyklicznego osłabienia aktywności w budownictwie. Zamówienia eksportowe rosły jednak najszybciej od początku 2018 r. – Także dalsze losy ożywienia w przemyśle i odbicia w gospodarce determinowała będzie kondycja eksportu – skomentował Michał Rot, ekonomista z PKO BP.

Zastępowanie chorych

Firmy przemysłowe zgłosiły też pierwszy od połowy 2018 r. wzrost zaległości produkcyjnych. To mogło odzwierciedlać wzrost portfela zamówień eksportowych. Jak jednak tłumaczy Trevor Balchin, ekonomista z IHS Markit, główną przyczyną opóźnień były braki kadrowe spowodowane sytuacją epidemiczną. Według danych Ministerstwa Zdrowia na kwarantannie przebywa obecnie ponad 450 tys. Polaków, ale ta statystyka nie uwzględnia osób, które dobrowolnie poddają się samoizolacji albo przebywają na zwolnieniach chorobowych.

– Firmy próbowały ograniczyć wpływ tego zjawiska na produkcję, zwiększając zatrudnienie – powiedział Balchin, odnosząc się do tego, że składowa PMI wyrażająca zmiany zatrudnienia znalazła się najwyżej od połowy 2018 r. W przeszłości jej wzrost był zwykle przejawem optymizmu menedżerów. Teraz go jednak nie widać. Ich oczekiwania dotyczące wzrostu produkcji w horyzoncie 12 miesięcy są najsłabsze od maja.

– W krótkim terminie perspektywy przemysłu rysują się wyraźnie lepiej niż usług, które są bezpośrednio dotknięte nakładanymi przez rządy restrykcjami epidemiologicznymi oraz mniejszą mobilnością ludności. W dłuższym terminie sytuacja jest mniej klarowna – skomentował poniedziałkowe dane Adam Antoniak, ekonomista z Banku Pekao. – Jeżeli liczba wykrywanych przypadków Covid-19 będzie się utrzymywała na wysokim poziomie, to w wielu krajach lockdowny będą długotrwałe, ograniczając efektywny popyt i sprzyjając podwyższonej skłonności konsumentów do oszczędzania. Może to doprowadzić do pogłębienia spadków nowych zamówień w przemyśle, w tym także eksportowych, a z czasem też do ograniczenia poziomu produkcji – dodał Antoniak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA