fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tanie wakacje w Tajlandii? Pandemia wszystko zmieniła

AFP
Od 1 października Tajlandia jednak zacznie wydawać wizy turystyczne. Będą to pierwsze dozwolone przyjazdy cudzoziemców od 5 miesięcy. Dla chętnych będą to drogie wakacje, w dodatku z wieloma ograniczeniami.

Rząd Tajlandii od kilku tygodni przymierza się do otwarcia granic dla turystów. Początkowo zapowiadał, że otworzy granice od początku ostatniego kwartału w roku. Potem to odwołał, bo w jednym z więzień odnotowano przypadek zachorowania na COVID-19. Teraz wrócił do poprzednich planów. Na początek chce wpuścić w tym roku po 1,2 tys. osób miesięcznie (czyli łącznie w tym roku 3,6 tys. osób) i liczy, że z tego tytułu do gospodarki wpłynie przynajmniej 38,5 mln dolarów. Ich minimalny okres pobytu w tym kraju, to 90 dni, maksymalny – 280. Czyli średni wydatek z jakim muszą się liczyć turyści, to nieco ponad 10 tys. dol.

Czytaj także: Tajlandia: Turyści? Tak, ale co najmniej na miesiąc

Premier Tajlandii Prayuth Chan-Ocha właśnie zatwierdził propozycję wydania wiz osobom, które spędzą w tym kraju przynajmniej 3 miesiące. Taki pobyt miałby zacząć się od 14-dniowej kwarantanny w szpitalu, bądź w jednym z wyznaczonych do tego hoteli na wyspie Phuket. Po zakończeniu kwarantanny turyści będą zobowiązani do ścisłego przestrzegania zasad sanitarnych obowiązujących w Tajlandii — pisze angielskojęzyczny „Bangkok Post".

Decyzja rządu w Bangkoku zachwyciła miejscowy rynek. Akcje spółek związanych z turystyką wzrosły we wtorek, 15 września o 4,5 proc. i był to największy wzrost od maja 2020. Papiery niektórych sieci hotelowych, takich jak Erawan Group Pcl i Central Plaza Hotel Pcl podrożały o ponad 8 proc. —Umówmy się, nie będzie to wielki zastrzyk finansowy i nie ma co liczyć, że dzięki temu odrodzi się branża turystyczna. Ale jednak się liczy, bo jest to pierwszy krok — uważa Somprawin Manprasert, główny ekonomista Bank of Ayudhya Pcl. Zwraca on uwagę, że Tajowie zachęcają do przyjazdu bogatszych cudzoziemców, czyli niecała branża na tym zarobi i wiele tańszych hoteli będzie nadal pogrążała się w kryzysie.

Tajlandia była drugim krajem w Azji po Chinach, gdzie wykryto koronawirusa, łącznie zanotowano tam 3,48 tys. przypadków zakażeń i od 100 dni nie było tam ani jednego przypadku. Zdaniem Dona Nakornthaba, dyrektora w Bank of Thailand także z powodu zapaści w turystyce tajska gospodarka zmniejszy się w tym roku o 8,5 proc. i ten spadek PKB będzie odczuwalny jeszcze w 2021, jeśli władze nie otworzą kraju szerzej na przyjazdy z zagranicy. Jeśli natomiast ograniczenia pozostaną i ostatecznie w 2021 przyjedzie tam 3-4 mln zagranicznych turystów, a nie przynajmniej 12 mln, ten spadek wyniesie tyle samo także i w roku przyszłym. Może się natomiast zmniejszyć do 5,5 proc., jeżeli tych turystów będzie 16 mln. W 2019 roku do Tajlandii przyjechało 40 mln zagranicznych turystów i wydali tam 60 mld dolarów.

— Ludzie powinni raz na zawsze zrozumieć, że nie ma takiej możliwości, abyśmy raz na zawsze nie mieli ani jednego przypadku zachorowania wśród lokalnej społeczności. Musimy się zdecydować na wpuszczenie zagranicznych turystów, pod warunkiem jednak, że zrobimy to ostrożnie, stopniowo i będzie ono uzależnione od bieżącej sytuacji. Na początek moglibyśmy stworzyć coś w rodzaju „piaskownic" dla przyjezdnych, do których byśmy ich wpuszczali, ograniczając jednak możliwość przemieszczania się poza ten teren. Natomiast jeśli nie wpuścimy zagranicznych turystów do czasu, kiedy na rynku nie pojawi się szczepionka przeciwko COVID-19, może zdarzyć się tak, że gospodarka światowa wyraźnie się ożywi, a my pozostaniemy w recesji — uważa Don Nakornthab.

Bank centralny Tajlandii szybko opublikował oświadczenie, w którym podkreśla, że są to osobiste opinie dyrektora, a nie oficjalne stanowisko tej instytucji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA